Jump to content
Dogomania

Negri_2008

Members
  • Posts

    3318
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Negri_2008 last won the day on November 17 2009

Negri_2008 had the most liked content!

1 Follower

About Negri_2008

  • Birthday 06/04/1964

Converted

  • Biography
    człowiek-psiarz
  • Location
    Warszawa
  • Interests
    psy, muzyka, ogród
  • Occupation
    bankowiec

Negri_2008's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

17

Reputation

  1. Przepraszam, że milczę. Nadrabiam prawie dwumiesięczne zaległości w pracy :-( Przez kilka dni byłam przez Bursztyna na wdechu ;-) okazało się, że mały leje w domu i byłam bardzo tym zaskoczona. Pani nie mogła sobie z tym poradzić i dzwoniła do mnie po radę. Okazało się, że kochana Pańcia postanowiła w szybkim tempie podtuczyć chudiniego i karmiła go 4 razy dziennie gotowanym ryżem z kurczakiem ;-). Bunio przestał więc pić wodę zadawalając się płynami w jedzeniu, co bystre oko nowej Pani natychmiast zauważyło i wzbudziło niepokój. Chcąc chłopakowi wyrówniać "braki wody" Pani dawała mu trochę rozwodnione jedzenie i tym samym Bursztyn zamienił się w nasiąkniętą gabkę i laaaaał na potęgę. Ale już sytuacja opanowana. Trochę się już zadomowił. Przez pierwsze dwa dni - wg relacji - spał na stojąco ;-) Ale już jest OK. Pani kładzie się z nim na podłodze i drapie go po brzuchu i tym samym zaskarbia sobie Buniowe łaski. Puc nie tęskni wcale :-) I zapadły decyzje co do jego przyszłości. Pucek zostaje z nami. Nie oddam go nikomu, nawet ojcu. Brakuje mi słów, aby opisać go, jaki jest fajny: spokojny, posłuszny i przywiązany do nas i do Miśki. Czasami patrzę z zachwytem, jak piją sobie z dziobków i jak wariują na spacerach :-) :-) Po odejściu Bursztyna wiele się zmieniło; żadnych psich sprzeczek, dzięki temu stary Dingo wyluzował. Są takie momenty, że wszystkie psy śpią na swoich posłaniach w tym samym czasie i jest spokój. Gdy były we czwórkę - cały czas były w ruchu ;-) Na spacerach też mniej stresu z całym stadem (Puc jest tak posłuszny, że mógłby być wzorem na szkoleniach PT ;-) ). W domu prawie nie daje się odczuć jego obecności, choć stara się zawsze być przy nas blisko, ale dyskretnie. Poza tym, ja przepadłam w tych jego oczach otwartych czujnie tak szeroko, że już szerzej chyba nie można ;-) :-) I uwielbiam jego poranne powitania i wtedy, gdy wracam z pracy :-) :-) Tak więc kończymy szczęśliwie epizod psiaków z Duczek :-) Co do szczepień na wściekliznę: Pucek jeszcze nie był zaszczepiony, ale mam zapaloną czerwoną lampkę, że jak najszybciej trzeba to zrobić. Jeżeli nie macie nic na przeciwko temu, to zapłacę za szczepienie z tych pieniędzy, które była zbierane na badania Bursztyna.
  2. [quote name='tripti']ja też jeszcze raz gratuluję:) Negrii a to myślisz, że już pora na Puca?[/QUOTE] Puc warczy na obcych. Gdy ktoś, kogo nie zna zbliża się do niego aż bulgocze mu w gardle :-( Pamiętacie, jak gryzł ciotkę Anouk, gdy go łapała z drewutni? Tz Tripti też próbował dziabnąć. Taka agresja lękowa to trudna sprawa. Wydając go teraz do nowego domu strasznie bałabym się o właścicieli :-( Jest taki nieśmiały pomysł, aby Puc zamieszkał a moim ojcem. Ojciec wpada do nas nawet często i oswaja się z Puckiem. Ale ten gagatek warczy nawet w tej chwili, gdy zjada z ojca ręki smakołyk: je i warczy. Pomysł z ojcem jest patykiem na wodzie jeszcze pisany, no ale jest ;-) Muszę też poszukać pomocy specjalisty.
  3. Cioteczki, nie mogłam nic wczoraj napisać, bo dogo nie działało. Dziś też jakiś serwis.... Bunio pojechał :-) W samochodzie dygotał ale tylko przez chwilę. Potem wyluzował i gapił się przez szybę. W bloku ( na Sadybie) upss...konstrenacja. ;-) Pani mieszka na I piętrze i Bunio rozkraczył się przed schodami, bo nigdy ich w takiej ilości nie widział. Ale powolutku weszliśmy. W domu wszystko było przygotowane: posłanko, smyczka i szeleczki, worek z karmą i zaraz pojawiła się miska z wodą. Na chłodne dni ma dostać kubraczek. Bunio był cały czas skulony i wystraszony, ale w normie. Uszy postawione, ogon swobodny ;-) Podpisałyśmy umowę i szybko pojechałam do domu. Umówiłyśmy się na telefon wieczorem. Dowiedziałam się, że Bunio ładnie poszedł na spacer i załatwił się jak trzeba. Nie chciał jeśc z miski, ale gdy dostał jedzenie w ręku to zajadał. Mało pił. Cały czas wlepia te swoje wielkie gały w nową Panią ale bez paniki :-) Pani wie, że ma Bunia zostawić w spokoju przez pierwsze dni. Zostawiłam Pani margines bezpieczeństwa: w razie niepowodzenia - Bunio do mnie wraca. Pani nie odda go jednak z byle jakiego powodu. Wie o Bursztynie wszystko. Za jakis niedługi czas pójdzie z nim do weta na szczepienie na wściekliznę. Tak mnie zapewniła. Powiedziała, że mam się o nic nie martwić. Więc się nie martwię..... Puc znosi rozstanie dobrze. Trochę jakby jednak posmutniał. :-( On jest taki spokojny: gdy pójdę do łazienki - on za mną. Ja do kuchni - on też. Zawsze gdzieś po cichutku, w kąciku :-( Spokojny, nie absorbujący swoją obecnością. Kochany. Na dworzu szaleje z Miśką, apetyt bez zmian. Jakiś spokój w ogóle nastał w naszym domu. Bunio jednak szaławiła był :-) ;-)
  4. Pani zainteresowana Buniem trochę mnie zaskoczyła, bo zadzwoniła i powiedziała, że chciałaby zobaczyc jak psiak zachowuje się na spacerze.:razz: Przestraszyłam się, bo Bunio zawsze ciągnie do lasu i nie chce spacerować między blokami, ale Pani mimo ciemności i wertepów poszła wczoraj z nami do lasu, gdzie Bursztym czuł się swobodnie. Pani jest bardziej zaangażowana niz sądziłam. Przywiozła paczkę przysmaków i powiedziała, że kupiła książkę gdzie opisane są zachowania psów lękliwych i sposoby postępowania z nimi. Podsumowała sprawę, że sobie z Buniem poradzi i zapewniła mnie, że Bunio będzie miał u niej dobrze. Na koniec wycałowała go i wygłaskała. Tak więc w niedzielę około południa Bunio się wyprowadza :p Cioteczki, które znacie sprawe Lady z Wołomina!!!! Szukam od rana jej wątku i nie mogę znaleźć :angryy: wstawcie proszę tutaj link do wątku
  5. Gdy zainteresowna rodzinka weszła do pokoju Bunio schował się za fotel. (Puc warczał, więc wyniosłam go do kuchni). Trzymałam cały czas Bunia na rękach a on się kulił i patrzył z wielkim strachem. :-( Pani próbowała go głaskać, ale on unikał jej dłoni i wtulał się we mnie. Pani było trochę przykro, ale uwierzyła mi, że po kilku dniach Bunio się rozkręci. Wizyta trwała około godziny. Pani cały czas próbowała Buńka głaskać i po jakimś czasiie już łapali kontakt. Bunio nieśmiało ale ciekawie wyciągał nosa w jej stronę. :-) Ale przysmaka z jej ręki nie wziął. Na dowidzenia Pani pocałowała Bunia w pyszczek i przytuliła do niego twarz. Bardzo jej się spodobał. Rozstaliśmy się w przekonaniu, że w niedzielę, 14 marca przyjadą po niego. Umówiliśmy sie, że ja pojadę razem z nimi, żeby pomóc zainstalować Bursztyna w nowym domku i jakoś załagodzić podróż. Ta zwłoka wynika z faktu, że Pani ma duże przyjęcie w domu i nie chce aby Bunio na początek doznał dużego stresu. To świadczy o Niej, że jest odpowiedzialna. Nie mam wątpliwości, że to właściwa osoba. Pani przez całe swoje życie miała psa. Tylko ostanie trzy lata nie, ponieważ jej mąż ciężko chorował i zajmowała się tylko nim. Bunio tylko zimę będzie spędzał w mieście. Resztę czasu będzie mieszkał z Pańcią na dużej działce. Farciarz. Chcę mieć nadzieję, że Pani nie zmieni zdania. Po wizycie moja córka przeryczała cały wieczór a mnie rozbolał łeb. Tylko TZ zachowywał rozsądek. ;-) Z tego wszystkiego pozwoliłam Buniowi na chwilę wślizgnąć się do łóżka. No rozwalił mnie chłopak całkowicie, bo zwisał troszkę z kanapy ale z tej rozkoszy już nie chciał się ułożyć się wygodniej. Wtulił mordkę i sapał ;-) Uczucia mam jednak mieszane. Czy Bunio zaakceptuje nowe miejsce; czy Pani nie będzie miała zbyt dużych oczekiwań...... To przysłowie, które często pojawia się na dogo "jesteś odpowiedialny za to, co oswoiłeś" odczuwam z całą mocą. :-):-(
  6. Mam do Was wszystkich telefony, wyślę sms zbiorczo ;-)
  7. [quote name='Kinia1984']ale stadooooooooooooooooooo:) negri strasznie strasznie sie ciesze...:) i tez mi sie plakac chce...:( ale emocje co? my przed oddanie Gani nie spalismy wogole tylko cala noc glaskana byla...chyba nigdy az tyle czulosci nie miala hihi az w szoku byla...:) becz kochana ciotko becz to czasem pomaga:)[/QUOTE] tiaaaaa, stado ogromne ;-) Ten rudy największy to mój 17-letni staruszek Dingo. Rządzi w stadzie niepodzielnie i jest surowy dla reszty, ale oni go poprostu uwielbiają ;-) Na początku, gdy chłopaki nastali w naszym domu był wycofany, ale otrząsnął się już. I bilans dla niego jest chyba dodatni, bo czuje się zmotywowany do działania. Na spacerze też właził w najgłębsze zaspy z młodymi. Trzeba było go potem z tych zasp wyciągać, bo choruje na stawy i sam nie zawsze dawał sobie radę. Czasami ludzie na mnie krzywo na spacerach patrzą, ale wiecie....psy szczekają a karawana jedzie dalej ha ha. Są też tacy, którzy trzymają za mnie i chłopaków kciuki. I tych lubię ;-) Jak ten Burszynek sobie dzisiaj poradzi? :-( w samochodzie z tyloma obcymi ludźmi??? Jak znam siebie pojadę z nimi do tego domu, żeby jeszcze wszystko zobaczyć, sprawdzić... A jak poradzą sobie chłopaki bez siebie nawzajem ?:-( Liżą sobie nawzajem uszy i czasami śpia przytuleni. Pucek zostanie z nami i z Miśką. A Bunio? Kurcze, no martwię się. :-( Oby nowa Pani okazała się kochana, to pewnie się wszystko ułoży....
  8. AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA Pani, która wczoraj dzwoniła w sprawie Bunia przyjedzie po niego dzisiaj wieczorem!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Przyjedzie z całą rodziną (córka i zięciem). Jestem podekscytowana i wesoła ale płakać mi się chyba chce bardziej :-) :-( Na pewno zadeklaruję wszelką pomoc i wrazie czegoś (odpukać) gdyby Pani sobie z Buniem nie radziła - powiem, ze Bunio zawsze może do mnie wrócić. Umowę adopcyjną mam na podstawie tych umów z Klembowa. Nie są zbyt precyzyjne w sprawie kastracji, ale dopowiem, co trzeba; jakie są korzyści i kiedy i gdzie to najlepiej przeprowadzić. Bunio waży prawie 9 kg. Przytył więc ponad 2 kilogramy. Biorąc pod uwage, że dopiero pod koniec grudnia pozbył się robaków daje to i kg na miesiąc, co przy jego posturze daje jako taki wynik. (zdaniem weta i moim).;-) Boszszsze...idę do kibelka popłakać trochę :-( Aga - dziękuje za wstawienie zdjęć. Najbardziej lubie te trzy wystawione doopki na spacerze i rozszalałego na śniegu Pucyłka :-) :-) Wyślę Ci wieczorem sms, bo mam padnięty komputer w domu i z dogo nici. Do wieczora..............
  9. Ciągle brakuje mi czasu, żeby Wam napisać o Pucusiu :-) Jest bardzo posłuszny, zrównoważony i bardzo we mnie wpatrzony. Super grzeczny pies, bardzo sympatyczny, taki skromny i miły. Jednak....gdy podchodzimy do niego gdy się wyleguje na fotelu...ucieka i chowa się pod stół :-( Na kolanach nie chce przebywać: robi sie sztywny i natychmiast zeskakuje. Ma takie chwile, gdy sam nas zaczepia a najbardziej chyba wtedy, gdy Bunio siedzi u mnie na kolanach. Zazdrośnik jeden. Gdy wracam do domu opiera się na mnie przednimi łapkami i chyba najbardziej z całej czwórki okazuje radość ;-) Na spacerach najbardziej posłuszny jest właśnie on. Przybiega na najdrobniejsze nawet gwizdnięcie i prosi o s makołyk. :-) Ma szczególne miejsce w naszych sercach, bo było mu trudniej niż Buniowi pokonać swoje lęki i nam zaufać. Bunio jest bardziej niezależny, dalej odbiega na spacerach i czasami ma w nosie moje wołanie. Muszę potrząsać podełkiem ze smakołykami, żeby przybiegł. Zauważyłam, że od niedawna gdy jest wzruszony albo niecierpliwie na coś czeka (na miskę albo na spacer) drży mu bródka i całkiem głośno dzwoni wtedy zębami. Troszkę zbeszczelniał ;-) bo gdy ma ochotę na pieszczoty poprostu przyciąga mnie łapą do siebie. Nazywamy go "plasterek" bo tak mocno przywiera do nas na kolankach. :-)
  10. Są efekty Waszej pracy, kochane cioteczki. Przed chwilą dzwoniła bardzo miła Pani w sprawie Bursztynka:-) Jest już na emeryturze, ale dodała, że wcześniejszej ;-) tak więc Bunio miałby opiekę przez cały dzień. To dla niego idealna sytuacja. Pani jest zainteresowana Buniem, tak na poważnie ( o ile po rozmowie telefonicznej mogę tak powiedzieć). Umówiłyśmy sie na spotkanie u mnie w domu. Zależy mi, aby każda osoba zainteresowana Buniem zobaczyła go, jak się zachowuje, zanim zdecuduje się go adoptować. Żeby nie była zaskoczona, że Buniol chowa się pod stół ( a na pewno się schowa). Mam przeczucia, że się z Bursztynem rozstaniemy. Będzie mi krwawiło serce, ale jeżeli to jest szansa na dobry dom, gdzie będzie kochany i gdzie będą o niego dbać - nie zawaham się i oddam go. :-( :-( Dziś pójdę wreszcie do weta, aby go zważyć, żeby nie oddać Bursztyna do nowego domu w niepewności, że mu coś dolega. Chłopak jest jednak coraz cięższy i taki "ubity" czyli jędrny. Wrażenie bardzo szczupłej sylwetki zawdzieczamy temu, że on ma bardzo ale to bardzo krótką sierść a na boczkach....hmmm...włoski długości 1 milimietra ;-) Proszę Was, trzymajcie cioteczki kciuki za Bunia. Wizyta w sobotę :-(
  11. I ja dziękuje serdecznie za ogłoszenia :-) :-) Był kolejny telefon. Pani z Płocka chciała Bursztynka podarować w prezencie swojemy 6-o letniemu synkowi, który bardzo chce pieska. Wrrrrr...... Zapytałam Panią czy ONA też chce psa, bo przecież opieka spadnie głównie na nią, ale jakoś mnie nie przekonała :-(
  12. Przed chwilą miałam kolejny telefon w sprawie Bursztynka. To znak, że chłopak rzuca się w oczy. Wszystkie kobitki przez telofon mówią, że śliczny psiak z niego etc etc Jednak znowu pudło: Pani chciała takiego pieska, który większą część i noc spedząc mógłby na dworzu. Ale tego łysola nie oddamy przecież na podwórko, prawda? ;-) Jestem pewna, że dom sie znajdzie. Musimy poczekać. I pamiętajmy, że czas działa troszkę na korzyć Bunia, bo on jednak jeszcze bojący dudek jest ;-)
  13. Wizyty nie było. Pani (choć mam ochotę napisać BABA) nie przyjechała, a czekałam w napięciu cały wieczór chociaż na telefon :-( Trudno, podaż psoaków jest wieksza niż popyt i dlatego ludzie tak nas lekceważą :-(
  14. Dziś ma do Bursztyna przyjechać zainteresowana Pani. Niedawno odeszdł jej psiak. Troszkę marudziła przez telefon, że w ogłoszeniu napisane jest, że Bunio jest mały a z mojego opisu wynika, że to "duży" pies. Różnie można o Buniu powiedzieć, ale nie to, że jest duży. To taka porcelanowa laleczka przecież ;-) Jednak zapowiedziała wizytę wieczorem. Nie spodziewam się niczego dobrego :-( O tym, co czuję na myśl o tym, że Bunio nas kiedyś opuści już nie będę pisać. :-(
×
×
  • Create New...