Co do babć i lasek - gdy miałam jakieś hmm... 10lat zdarzało mi się spacerować czasem z jamniczką, która wówczas miała jakieś 4-5miesięcy. Pewnego dnia spotkałam babcię, która szła do kościoła - na oko lat jakieś 75. Kobiecina podeszła i powiedziała jakiego to mam ślicznego psiaka, jak to dziecko ucieszyłam się i tyle. Kilka dni później przechodziłam z jamnikiem przez taki tunel-podziemne przejście pod torami, a ta sama babcia, która kilka dni wcześniej titała do suki uderzyła laską i mnie, i psa, bo "TĘDY SIĘ DO KOŚCIOŁA CHODZI, A NIE Z PSAMI!".
Czytając o jezdni i psach przypomniała mi się sytuacja, którą jakiś czas temu opowiadaął nauczycielka. Jadąc autem z sąsiedniego samochodu, który stał zaparkowany wyskoczył jej pod koła york, psiak wyskoczył przez okno z kolan opiekuna, na szczęście nic mu się nie stało, ale stres był ogromny tym bardziej, że pani już w zaawansowanej ciąży była wtedy.