Jump to content
Dogomania

malgos

Members
  • Posts

    560
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by malgos

  1. [quote name='Ulaa']ostrożnie...przykład adopcki mojej małej czarnej pokazuje, że kot-jedynak nie zawsze ma ochotę dzielić się przestrzenią, jedzeniem i ludźmi... również behawiorysta Kłosiński opisywał przypadki, kiedy koty nigdy się nie pogodziły :razz: wiadomo - indywidualna kwestia ;)[/quote] Dokładnie :smile: Nie mam tu wielkiego doświadczenia, ale myślę, że wszystko zależy od charakteru, wcześniejszych doswiadczeń kota, czy był kiedyś "w stadzie", w jakim jest wieku, jak długo był "jedynakiem" itp., przypuszczam, że nawet ma znaczenie w jakim wieku zabrany był od matki. Niczego tu nie można przewidzieć, ale na pewno, jeżeli tylko dwa koty się akceptują i potrafią się zaprzyjażnić, to ten drugi- towarzysz, jest najwspanialszym "prezentem", jaki można zrobić pierwszemu :)
  2. Są koty o mniejszym temperamencie, są też "temperamentne" i taka jest Tri. Ma swoje zdanie. Ale oświadczam wszystkim, że NIE JEST AGRESYWNA i jak najbardziej nadaje się do adopcji. W sytuacji, o której pisze Kacha, chciała po prostu powiedzieć- jestem w nowym miejscu, wśród nowych ludzi- jestem zestresowana- dajcie mi wszyscy święty spokój. Zależy czego kto szuka- jeżeli mruczącej poduchy, która da z sobą zrobić wszystko- mała się nie nadaje. A jeżeli widok kocich zębów kogoś przyprawia o paniczne zachowania- w ogóle nie powinien mieć kota. Kacha- chyba nie widziałaś jeszcze kota agresywnego, skoro zachowanie Tri klasyfikujesz jako agresję. Hanek- dwa koty- to jest to! Jeden kot nudzi się w mieszkaniu...Fotki super :-)
  3. Ostatnie zdanie na ten temat... [quote name='Kacha3D']Małgoś byłam w tedy w mieszkaniu:)[/quote] Dziwne to i śmieszne, że ukrywałaś się w kuchni, gdy przyszłyśmy z koteczką. I jakby trochę niepoważne... Szkoda, miło byłoby Cię poznać :) Lisa będzie miała super u p.Zofii (Zakochana w kotach). Robinek też nie mógł lepiej trafić. Hanek, gratuluję decyzji!
  4. Jeżeli ktoś ma marne podejście do kotów, to kot to bezbłędnie wyczuje. U mnie od miesiąca mieszka z 93 letnim dziadkiem, jest przyjacielska i rozmruczana, chociaż łobuz. Jest kochana i nigdy nie pokazała zębów. Ciekawe. Poza tym kot, tak jak pies czy inny zwierz, ma prawo róznie reagować w stresującuch dla niego sytuacjach. To nie znaczy, że taki jest na co dzień. Na co dzień kotka jest dokładnie taka, jak napisałam. Trudno nie odebrać Twojej sugestii jako złośliwości. I trudno nie skojarzyć powodu, dla którego to napisałaś. Jeszcze raz pozdrawiam.
  5. Skąd taka pewność, że "startuje z zębami" ? :crazyeye: Otóż wyobraź sobie, że nie. Oczywiście, że jestem miła- proszę, jak bardzo: Serdecznie pozdrawiam:loveu:
  6. [quote name='Kacha3D']Małgoś proponuje popracować nad jej charakterkiem bo tak się składa że coś niecoś o tej kotce wiem:) i zanim trafi do domku tożeby była bardziej przyjacielska bo jak to ujełaś "trochę zaczepna" jest mocno naciągnięte:);) to tylkę ode mnie:)[/quote] Tak jak napisałam- jest trochę zaczepna. A jest u mnie już ok. miesiąca. A pracuj sobie sama nad swoim charakterem. Bez obrazy.
  7. Hanek, proszę o wstawienie do szukajacych domu koteczki Tri. Została zabrana z jednej z głównych ulic Chrzanowa, gdzie z radosnym miauczeniem podbiegała do każdego nadjeżdżającego samochodu. Jeszcze chwila i skończyłoby się to tragicznie. Któryś samochód w końcu nie zatrzymałby się... Pewno miała właściciela, ale, niestety, nie potrafił zadbać o jej bezpieczeństwo. Koteczka ma ok. 6 m-cy. Jest bardzo kontaktowa i rozmruczana, trochę zaczepna i łobuzerska, ma silny charakter :smile: Szuka domku niewychodzącego. Jest odrobaczona i zaszczepiona. [IMG]http://images46.fotosik.pl/214/0a5eb3d5a0a896b8med.jpg[/IMG] [IMG]http://images45.fotosik.pl/215/d51f495d66f2311fmed.jpg[/IMG] [IMG]http://images38.fotosik.pl/210/84a04276c27b48bb.jpg[/IMG] [IMG]http://images40.fotosik.pl/210/61d5e418ee6442camed.jpg[/IMG]
  8. [quote name='hanek']Dodałam na stronę dwie kotki: Fizię i Języczek. Obie są pod opieką pani karmicielki, ale nie mają domu, może uda się znaleźć jakiś fajne miejsce dla nich. Dla Fizi przydałoby się DT, bo bardzo marznie w opuszczonym, nieogrzewanym budynku, a pani karmicielka boi się ją wypuszczać bo już raz ją bardzo dotkliwie pogryzły dzikie koty. [url=http://proanimals.org/zwierze/280/fizia/]Fundacja Pro Animals – Na Pomoc Zwierzętom: Fizia[/url] [url=http://proanimals.org/zwierze/281/jezyczek/]Fundacja Pro Animals – Na Pomoc Zwierzętom: Języczek[/url][/quote] I Fizię, i Języczka oczywiście pamiętam :-) W zimie pani Kazimiera specjalnie paliła w piecu, żeby Fizia nie marzła, ale nie wyrażała chęci rozstania się z nią. Teraz, z tego, co wiem, nie ma już węgla. Stamtąd pochodziły cztery maluchy z kocim katarem, które znalazły domki, i długowłosy Puszek, i Kropek. Tej jednej dymnej kotki (bo to chyba jednak ta sama), teraz matki dwóch maluchów, nie udało się złapać w listopadzie do sterylizacji- dostawała proverę. Obiecywałam sobie jeszcze na nią "zapolować", obfocić też Języczka, ale... potem były następne kotki i następne, a potem koty i szczeniaki z Olkusza, i... nie wróciłam już do tematu. A pani Kazimiera jest przemiłą osobą i bardzo dba o te "swoje" kotki (serwuje im nawet gotowaną rybę!)
  9. [quote name='hanek']od dzikiej rudej kotki Pyzy i jej dwóch maluszków, z których jeden już złapany, a drugiego i Pyzę do sterylki zamierzamy jutro złapać.[/quote] ... maluchy od rudej kotki? :crazyeye: To jakaś nowa kotka :roll: Miały być od dymnej, jedynej nie wysterylizowanej w ubiegłym roku z tego stada.
  10. W Chrzanowie, na ul. 29 listopada, przy skrzyżowaniu z ul. Słoneczną na pomoc czekają dwa małe kotki, dzieci półdzikiej kotki. Mają 6-7 tygodni i koci katar. Nie przetrwają zimy... Może dałoby się im jakoś pomóc? Również w Chrzanowie, na działkach w Stelli jest ok. dwunastu 3-4 miesięcznych kociaków. Pewno połowa z nich nie przeżyje zimy. Teraz jeszcze mają szansę... Czy ktoś może im dać DT ? Albo może pomóc wysterylizować matki?
  11. Tak, ale muszę go dokładnie odkazić, bo jest z panleukopenią. Potrzebny już?
  12. [quote name='Ulaa']"Moj" Rudasek-Garfieldek tez odszedl na Panleukopenie, mimo, ze byl doroslym kotem... nie wierzylam wowczas, ze jakas choroba moze tak szybko zabrac zwierzaka... Zanim zdazy sie cokolwiek zrobic :-([/quote] Właśnie- pamiętam i Garfielda i mojego Cecylka, dlatego szybko miały podane leki i kroplówki- wszystko na nic. To wirus- jeśli organizm sam nie zawalczy, medycyna nic nie zdziała, może tylko wesprzeć walkę.
  13. [quote name='Iwona77']A czy Dzidek to ten łobuziak co mi się tak spodobał?[/quote] To była Hefi, już w domku daaawno :-) Ozdrowieńcy dziś lepiej- zaczynają interesować się jedzonkiem (na razie głównie wąchają). To ich szósty dzień na kroplówkach, trzeci dzień dostają conwalescence strzykawką. Wychodzą na prostą, ale z każdego została połowa kota- same kostki sterczą :-(
  14. O życie walczą jeszcze [B]Jerry[/B] [IMG]http://images41.fotosik.pl/203/9c38b2585b348bd9med.jpg[/IMG] i [B]Tomuś[/B] [IMG]http://images40.fotosik.pl/203/75213546290f7261med.jpg[/IMG] ...dziś wydaje się, że wszystko już idzie ku dobremu. Jerry walczy dodatkowo z zakażeniem i ropniem, ktory zrobił się w miejscu, gdzie był założony wenflon (do tej pory dostaje kroplówki, ale wenflon ma zalożony na drugiej łapce) Jako jedyna z tego stada odporna okazała się czarna koteczka [B]Polly[/B]. Teraz już wiem jak wygląda prawdziwa, zjadliwa panleukopenia. Zgarnia po drodze wszystko, wymioty są krwawe, koopki- sama krew. Nie ma litości, przetrwają tylko najsilniejsi. Można być wyposażonym w całą baterię leków i kroplówek- a nie można zrobić nic...:-( Szczepić, szczepić, szczepić...
  15. ... w poniedziałek [B]Bufi [*][/B] [IMG]http://images37.fotosik.pl/203/50d918cdf64fb43cmed.jpg[/IMG] [IMG]http://images47.fotosik.pl/207/5df49d5893b0e690.jpg[/IMG] [B]Pixel [*][/B] próbował walczyć. Niestety nie udało się... Odszedł w nocy z poniedziałku na wtorek... [IMG]http://images48.fotosik.pl/207/dd0b043aa09a2414.jpg[/IMG] [IMG]http://images47.fotosik.pl/207/bdc5604d7988166f.jpg[/IMG] We wtorek odszedl jeszcze jeden maluszek- [B]Pik Pok.[/B] Był u nas krótko, nie zdążył być ogłaszany. Miał pecha... znalazł domek, ale wrocił do nas po tygodniu... na dwa dni przed wybuchem epidemii :-( Został po nim tylko ślad- kilka zdjęć... [IMG]http://images37.fotosik.pl/203/5d2669500f556f54med.jpg[/IMG] [IMG]http://images37.fotosik.pl/203/69b867d48c94bab9.jpg[/IMG]
  16. [B]Dzidek[/B], [B]Tupcio[/B] , [B]Bufi [/B]i [B]Pixel[/B] już nie szukają nowych domków :-( Może znalazły- za Tęczowym Mostem. Jeżeli tam są jakies domki... Wszystkie umarły na panleukopenię. Chłopaki -[B]Bufi[/B] i [B]Tupek[/B] odeszli bardzo szybko- ich organizmy, zmęczone walką z kocim katarem nawet nie podjęły walki z wirusem. Pokonanie ich, od pierwszych objawów, zajęło mu tylko kilkanaście godzin. Pierwszy, w niedzielę, odszedł [B]Dzidek[/B] [B] [*][/B] [IMG]http://images37.fotosik.pl/203/32cab76e80c3301cmed.jpg[/IMG] [IMG]http://images37.fotosik.pl/203/ab4a037771b469dfmed.jpg[/IMG] ...zaraz potem [B]Tupek [*][/B] [IMG]http://images42.fotosik.pl/119/9c10eea441ffaec0med.jpg[/IMG] [IMG]http://images46.fotosik.pl/207/92093f42367e5209.jpg[/IMG]
  17. [quote name='Ulaa']Dostałam bardzo dużo propozycji adopcji kotków z ogłoszenia na Gumtree. Prawdopodobnie obydwa pozostałe dzieciaki też pójdą na włości. Czy chcecie namiary na pozostałe domki?[/quote] Moje dopadła jakaś zaraza, modlę się, żeby to nie była panleukopenia, bo wymiotują na potęgę. Na razie domki wstrzymane:-(
  18. [quote name='hanek']Malgos, przecież napisałam Ci maila zaraz na drugi dzień. Nie doszedł?[/quote] Doszedł, doszedł. Ale zanim zdążyłam zrobić cokolwiek, żeby wyjaśnić tą sprawę, "co niektórzy" byli szybsi z niesprawiedliwymi komentarzami i osądami. To jakiś chory standard ostatnio... Kocurek [B]Romek[/B] pojechał dziś do domku- w Oświęcimiu. Fotki [B]Zuzi[/B] z nowego miejsca zamieszkania: [IMG]http://images48.fotosik.pl/203/f13e819d47e65a35med.jpg[/IMG] [IMG]http://images39.fotosik.pl/199/59f74218477fb0e8med.jpg[/IMG] [IMG]http://images49.fotosik.pl/203/4ab0a12153dfbff6med.jpg[/IMG] [IMG]http://images41.fotosik.pl/199/cac78e2e4b8c2826med.jpg[/IMG] [IMG]http://images39.fotosik.pl/199/1c243004cb4c49c9med.jpg[/IMG]
  19. Ulaa, nie smuć się, c`est la vie :) Czy sprawa z darmową kastracją Brykiecika zdążyła się wyjaśnić, zanim obwołano mnie pierwszą aferzystką i naciągaczką fundacji w naszym kochanym mieście? Chyba nie :razz: Fotki Pinii z nowego domu. Teraz ma piękne, gęste futerko :smile: i jeszcze raz Mimi na nowych włościach:
  20. Dziękuję za informację. BTW, słowo "fundacja" jest rzeczownikiem pospolitym i nie ma potrzeby pisać go z dużej litery. Inaczej sprawa się ma z "Fundacja Pro Animals- Na Pomoc Zwierzętom" (:roll: :lol: ;)) To już nazwa własna i pisze się ją wielką literą.
  21. [quote name='Ada-jeje']nie mam nic przeciwko temu jezeli malgos zechce za zebrana kase kupic karme na fakture.[/quote] malgos zechce kupić karmę na fakturę. Na kogo ma być faktura i na jaką kwotę? Proszę o podanie dokładnej sumy. Dorixx, bardzo dziękuję :loveu:
  22. "Przyjemności" juz były (w poprzednim poście)- teraz czas na obowiązki :-) [quote name='Kinya']I dlaczego skoro było ich 5 jest mowa o 4? Nie przeżył któryś?[/quote] Zrobiłam dziś śledztwo w sprawie zaginionego, piątego malucha. To prawda, kotków było pięć. Co się stało z piątym? Od dzieci, które zaniosły kotki, a pózniej kotkę-matkę do lecznicy dowiedziałam się, że jednego małego wzięła w tym samym dniu jakaś dziewczynka z tego osiedla. Dotarłam do dziewczynki. Tak, wzięła go, karmiła go strzykawką, ale był u nich tylko jeden dzień, bo mama na kotka się nie zgodziła i przekazała go swojej mamie, ktora mieszka niedaleko i dziadek wczoraj oddał go do lecznicy. Dzwonię do lecznicy: na żadnej ze zmian nikt nie przyniósł małego kotka. Rozmawiam z matką tej dziewczynki: Tak, oddałam go mamie, bo mąż się nie zgodził, a mama wyjechała, ale przed wyjazdem oddała go jednej pani z Orkana, która ma już jedną kotkę i odchowa małego, bo dziadkowie też nie mogli go zatrzymać. Matka dziewczynki nie może zadzwonić do swojej mamy żeby zapytać gdzie dokładnie jest kocię, bo tam nie ma zasięgu, a mama wróci w poniedzialek :roll: Dowiem się gdzie jest, choćby nie wiem co, będę ją nękać, dopóki nie będę pewna jego losu :angryy:
  23. Kotki- cztery, bo tyle przyniosły dzieci do lecznicy i takie info z lecznicy dostałam (nie wiedziałam, że była mowa o pięciu, ale zapytam jutro) mają najwyżej trzy tygodnie, nie potrafią jeszcze samodzielnie jeść. Wzięłam je dziś rano. Nie są u mnie, ale pod opieką pani, która ma u siebie mamkę (mamka przyjęła maluchy, wylizuje je i karmi). Samą koteczkę- ich mamę, z wyrwanym bokiem, przyniosły dziś wieczorem do lecznicy również dzieci, nie pani Beata, której niby Ada-jeje "zleciła" zajęcie się tematem. Koteczka ma oderwaną skórę na boku, rana jest zaschnięta (dwu- trzydniowa), więc skóry nie da się już przyszyć, trzeba ją wyciąć. Koteczka miała być jeszcze dziś operowana. Na szczęście, gdy dzieci ją przyniosły- na poczekalni w lecznicy akurat była pani, pod której opieką są maluchy. Jutro rano odbierze kotkę i mama dołączy do dzieci.
×
×
  • Create New...