Przed południem w tygodniu przejeżdżam przez to skrzyżowanie co najmniej raz dziennie. Opisywanego psa nie widziałam. Kontakt do schroniska mam w telefonie wiec w razie czego dam znać oczywiście natychmiast. Myślę że pies ma dom tylko właściciele wypuszczają go samego. To się czasem jeszcze zdarza, szczególnie poza centrum, w mniej "ciekawych" punktach miasta / a do takich należą stare kamienice Pszczyńskiej/. Jeśli chodzi o niebezpieczeństwo jakichś dzieciaków z kamieniami to sądzę że dokładnie takie samo prawdopodobieństwo jak gdzie indziej / np w Łabędach/, wykluczyć się nie da ale nie jest to jakieś zauważalne zjawisko. Pozdrawiam