[quote name='ktrebor']W USA niektórzy piją napój z dżdżownic :)[/quote]
W Polsce rowniez :diabloti: , wiec jesli juz jestesmy na takim [B]poziomie [/B]argumentacji, to jesli w USA pija napoj z dzdzownic i w Polsce rowniez to sie zdarza, to rowniez jesli w USA tosy sa psami terapeutami, to nie ma najmniejszego problemu, aby mialo to miejsce i u nas.
A teraz troszke wyzszy poziom argumentacji. Systemy pomocowe w USA naleza do najlepiej rozwinietych na swiecie (poznawalem prace takich organizacji i przeroznych ich jednostek od domow dla osob z niepelnosprawnoscia ruchowa i intelektualna, poprzez przedszkola dla dzieci i doroslych z niepelnosprawnoscia ruchowa i intelektualna, az po zaklady pracy chronionej, wiec mam tego praktyczne doswiadczenie). Praca socjalna w USA jest na baaaaardzi wysokim poziomie (choc nie bez wad oczywiscie), do ktorego jest nam naprawde jeszcze baaaaaaaaaaaaaardzo daleko. Jesli wiec w USA nie ma problemu, aby tosa pracowala jako psi terapeuta, przy tak rozbudowanym i dopracowanym systemie pracy socjalnej i pomocowej, to jaki problem w tym, by dzialo sie tak samo w chodzacej jeszcze w pieluchach sferze pracy socjalnej w naszym kraju? To nie ma zadnych rozsadnych podstaw, poza fanaberiami tych, ktorzy na takie pomysly wpadaja.
Jesli tosa doskonale sprawdza sie w pracy z dziecmi z autyzmem, to chcialbym zauwazyc, ze autyzm w USA i autyzm w Polsce niczym sie nie roznia.
Kolejnym podstawowym argumentem w tego typu dyskusjach jest to, ze mozliwe jest to w kraju, gdzie kazdy kazdego do sadu ciaga za byle *******e i mimo tego nikt tam sie nie boi pracowac z tosa. Gdyby naprawde stwarzaly one takie zagrozenie dla dzieci czy osob niepelnosprawnych, to zapewniam Cie, ze nikt by sie w to nie bawil, bo nie ryzykowalby sprawy w sadzie. Tam masz problemy z policja za najdelikatniejszego klapsa, dzieci w Pre-School and Kindergarten uczone sa jak wykrecic numer na policje, kiedy rodzic podniesie na nie chocby troszeczke glos. Odwiedzajac osrodki pomocowe w USA nie mialem prawa zrobic chocby jednego zdjecia, na ktorym byloby widoczne chocby jedno dziecko niepelnosprawne, bo to juz bylo uwazane za przekraczanie granic takich dzieci i ich praw. [B]Czy myslisz, ze ktokolwiek ryzykowalby wpuszczajac tosa do pracy, jesli bylaby ona jakimkolwiek zagrozeniem dla dzieci czy osob niepelnosprawnych? Czy myslisz, ze pracownicy takich osrodkow odwazyliby sie na to?[/B]
Obecnosc tos w dogoterapii w USA, jest dla mnie wystarczajacym argumentem na to, ze odpowiednio przygotowane tosy w rekach odpowiednio przygotowanych opiekunow, sa zupelnie bezpiecznymi (i co najwazniejsze skutecznymi) psami terapeutycznymi i pomysl wykluczania tos z dogoterapii przez naszych rodzimych dogoterapeutow-szkoleniowcow, jest pomyslem czysto wyssanym z palca.
Tosa ma doskonale warunki na to, by po odpowiednim wyszkoleniu zostac psem uzywanym w terapii chocby dzieci z podwrazliwoscia lub osob z zespolem stresu pourazowego, cala reszta jest dla mnie tylko zwyklym gdybaniem.
[quote]Poprawka, z pewnością Tosa Inu będzie doskonałym dogoterapeutą ale tylko do "swojego dziecka".[/quote]Poprawka: [B]dogoterapeuta[/B] jest [B]czlowiek[/B], a pies jest psem wykorzystywanym w takiej terapii, wiec tosa z pewnoscia dogoterapeuta byc nie moze, ale psem terapeutycznym czy tez psem terapeuta jak najbardziej. Poza tym samo zalozenie glownym wielu terapii jest takie, ze pracuje sie z innymi dziecmi, a nie swoimi, bo dla swoich dzieci ktos kto jest terapeuta jest tylko i wylacznie rodzicem, a wiec praca z psem z wlasnym dzieckiem bylby tutaj powaznym naduzyciem. No chyba, ze ograniczasz dogoterapie tylko i wylacznie do pracy w asystowaniu, do formy wolontariatu, pracy czysto rehabilitacyjnej czy fizjoterapeutycznej i zapominasz o tym, ze jest wiele innych zakresow pomagania, w ktorych dogoterapia rowniez znajduje zastosowanie, takich jak psychoterapia, logopedia, terapia pedagogiczna, interwencja kryzysowa itd.