Witajcie, odezwała się do mnie pani Dorota która chyba jest wolontariuszka na Paluchu, wysłałam jej zdjęcia i chyba to jest psinka z Palucha, bo świadczyłaby o tym obróżka. Jutro podjadę z sunią do weterynarza w Nieporęcie, który ma czytnik chipów, może się dowiem czegoś więcej. Z tymczasem gorzej, bo mój pies ją gryzie (broni terytorium), więc do domu jej nie wezmę, na razie ją podkarmiam na podwórku. Spróbuję z moją drugą połową ponegocjować przechowanie jej w schowanku pod schodami (sucho, w miarę ciepło, koce, ciepłe jedzenie) przynajmniej przez jakieś 2 tygodnie, ale nie mogę jej wziąć na stałe - mam taka pracę, że dość często wyjeżdżam i wtedy mój pies wędruje do tesciowej, ktora ma sukę ONka. Z dwoma psami ten numer nie przejdzie...