babajagula
Members-
Posts
14 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by babajagula
-
przeslijcie cmoki naszemu szczeniaczkowi :lol: (albo raczej smoki :eviltong:)
-
:lol::lol::lol:
-
:lol: zeby mleczne to on juz wymienil, tylko te stale mu sie jeszcze caly czas wyrzynaja (albo dorzynaja ;)) . a poniewaz zwykle pieski wymieniaja zeby w wieku do pol roku, a duze podobno troche dluzej, to jednak obstajemy przy max 8 miesiacach, czyli miedzy 6 a 8 miesiacem. a zabki ma zdrowiutkie ze hej (sprawdzone na fifi i panciach!).
-
kochani (jesli jeszcze tu zagladacie ;)) gordonek zdrowieje. za to hmmm... jak na doroslego psa, to cos nie tak z zabkami :lol:. nie slyszalysmy o zabkowaniu u ponad rocznych czy dwuletnich piesow (takie informacje sie pojawialy :roll:). zaczelysmy miec podejrzenia, ze to rekin, nie pies :lol:. tak czy siak, kochany z niego rekinopies! i zdolny z niego chlopak, ze hej! dzis odkryl, ze gore domku tez da sie zwiedzic i pokonal cala mase waskich schodkow. po dokonaniu tego wyczynu pozostalo mu tylko oznaczyc teren (krotko mowiac olal lozko) :angryy: i hopla na dol. dzis tez odkryl, ze kladzenie sie, gdy pancia poprosi, jest rownie latwe, jak siadanie :loveu:. pozdrowionka dla wszystkich ciekawych losu gordonka ps. po drobnej korekcie dajemy mu max 8 miesiecy, co oznacza, ze moze jeszcze urosnie, bo taka z niego kruszynka :evil_lol:
-
a oto popoludniowy filmik z bitwy domowej: [URL]http://www.youtube.com/watch?v=DZ7qe6hV8p8[/URL] :evil_lol:
-
niestety zapalenie pecherza moze przez dluzszy czas przebiegac bez ujawniania sie - wiemy to, bo nasz misio chorowal na to niemal pol zycia :-(. jestesmy wiec nieco przeczulone na tym punkcie. wychodzi to oczywiscie w badaniach moczu, ale przez dluzszy czas moze byc tak, ze ma pieso tylko nieco bardziej wrazliwy brzuszek. no i pewnie w przypadku gordonka tak bylo (i skonczylo sie stanem ostrym, tak bywa). w koncu jest zima, a on nie przebywal w warunkach szklarniowych (a do tego lubi sobie przysiasc lub polozyc sie na sniegu!)
-
No to niezle... Gordon z rana zaczal siusiac krwia... poploch, nasz Misio co i rusz chorowal na zapalenie pecherza, objawy wiec byly nam znane. No i po wizycie u doktora Julka okazalo sie, ze rzeczywiscie: zapalenie pecherza. Dostal 2 zastrzyki, leki bedzie bral jeszcze przez 5 dni. ups. a mialo byc tak pieknie... Ale za to pomiedzy Fifi a Gordonem - czysta milosc... juz nie moga bez siebie zyc! a my bez nich tez!
-
PS. odzdrawiamy Goldena :) caluski przekazemy, jak chlopak wyzdrowieje...
-
zapomnialysmy napisac o poczatkach jego edukacji: wsiadl do samochodziku (jak pamietamy sam z wlasnej woli hihhihi) drzwiami od pasazera. po drodze, gdy zachcialo mu sie siusiu, wysiadl drzwiami od strony kierowcy, ale nie chcial wsiasc nimi, bo przeciez do wsiadania sluza drzwi od strony pasazera! gdy tylko zatrzymalismy sie pod domkiem o malo nie wysiadl przez zamkniete drzwi (oczywiscie od strony kierowcy!). w ogole w kwestii drzwi chlopak ma pelne rozeznanie od samego poczatku - znalazl wszystkie dostepne w domku na jego poziomie (czyli na parterze, bo schodkow unika jak ognia). dalsze postepy edukacyjne bedziemy relacjonowac na bierzaco
-
gordon zdecydowanie zostaje gordonem! chyba lubi swoje imie, bo jak je uslyszy to merda ogonem :lol:. a tak na powaznie: po prostu reaguje na gordona, wiec jakakolwiek zmiana, to nowy klopocik, a on i tak ma pod gorke! za to mozemy z duma oznajmic, ze przezylismy pierwsza noc (niektorzy nieco niewyspani :roll:). balysmy sie, ze fifka nie dorowna gordonkowi kondycja, ale bije go w przedbiegach, pol nocy go zaczepiala! a teraz pytanko: czy w lowiczu gordonek tez byl takim niejadkiem? jest wiekszy od sp. misia, a nie je nawet polowy tego, co misio zwykl byl jadac (a nie byl nigdy spasiony!). troszke sie martwimy, bo i tak nie jest z niego grubasek. za to nauczyl sie jadac psie ciasteczka :lol:. w ogole to dran uczy sie blyskawicznie: po jednym dniu na haslo: "idziemy do domku" o malo mi reki nie wyrywa, tak gna do drzwi. na "gordon choc do mnie" tez nie pozostaje obojetny. no i wie, kiedy narozrabia :evil_lol:.
-
nowe wieści: fifka:gordon 1:0 (hihihi). gordon leży i sapie :-D
-
witamy, tu jagule, ktore porwały gordonka. na zawsze!!! mamy nadzieję, że link do zdjątek zadziała ;-) oto on: [URL]http://babajagula.fotosik.pl/albumy/812587.html[/URL] a teraz krótka relacja: gordon rządzi! przynajmniej naszą fifką :lol:. mamy nadzieję, że na tym poprzestanie i gordonkiem rządzić będą pańcie :eviltong:. piesy dogadały się bardzo szybko, gonią się bez przerwy od czterech godzin, trzeba było jak dotąd jednej interwencji, aby doprowadzić dranie do porządku (a szło już na zęby - niby taka zabawa! :angryy:). ale ogólnie jest nieźle jak na pierwsze lody. (no i jest nadzieja, że kiedyś się zmęczą :diabloti:). ściskamy całą orkiestrę powitalną ze schroniska w łowiczu i wielkie dzięki dla dziewczyn za wywózkę z labiryntu miasta ;). ogromne dzieki dla sleepingbyday, romki i pana marka! no i oczywiście dla KIEROWNIKA!
-
Witajcie. Dzieki za wielka i burzliwa dyskusje. Norka jest juz w swoim i naszym domu. Wlasnie lezy teraz pol metra od Misia. Nie byla to niestety milosc od pierwszego wejrzenia, ale raczej dosc szorstka "przyjazn". Norka jest poki co typem smutasa i samotnika, ale na pewno nie jest typem agresora. Czekamy niecierpliwie na pierwsze jej machniecie ogonem, ale na razie jedynie przytula sie mocno i tak zostaje. W relacjach z ludzmi jest wyjatkowo posluszna, smetna i daje ze soba zrobic wszystko, ale na Misia reaguje dosc negatywnie, tzn. nie dostrzega go normalnie, a warczy nerwowo, gdy Misiek zbliza sie zbyt blisko jej poslania lub miski. Oczywiscie wynika to ze strachu, za kazdym razem pokazujemy jej, ze tego nie akceptujemy. Ulozenie ich wzajemnych relacji nie jest kwestia dnia, pewnie tez nie tygodnia, ale jestesmy dobrej mysli. W pierwszych odruchach to Misiek sie stawial (w takich samych momentach, jak ona teraz...), ale teraz zlagodnial, chowa sie na pietrze, gdzie ona w ogole nie wchodzi. Sytuacja jest taka, ze ona zajela dol, on gore... na spacery wychodza razem, a wtedy nie ma zadnej agresji. Zabralysmy tez Norke do lekarza (tak profilaktycznie). W samochodzie jechalo im sie super, caly czas byla wtulona we mnie (nie chciala jedynie wejsc do samochodu zapierajac sie wszystkimi konczynami, ale to zrozumiale zupelnie!) i ani razu nie warknely na siebie, a pod lecznica nawet wykonaly wspolna akcje szczekania na innego psa (to podobno zbliza...). Okazalo sie, ze Norka ma zapalenie skory, oczu, uszu i dziasel oraz problemy z brzuszkiem (miala je zreszta jeszcze w schronisku, widac to bylo na spacerze). Wrocilismy wiec dzisiaj z lekarstwami, nowa dieta lekkostrawna, a kolejna wizyta u pana doktora, tym razem sprawdzajaca, za tydzien. I na koniec wielkie dzieki dla Ani, ktora pomogla nam wprowadzic Norke i ustawic rozpaskudzonego Misia, no i oczywiscie dla sleepingbyday, bez ktorej akcja ta nie mialaby miejsca, a ktora uzyczyla nam swoj czas, samochod i dzien pracy, by caly transport zorganizowac, no i w ogole zaangazowala sie we wszystko bez reszty. Pozdrowienia dla wszystkich i trzymajcie za nas kciuki! PS. sleepingbyday zalaczy niedlugo fotki z trasy, a my za jakis czas (po kapieli, ktora uskutecznimy za pare dni...) tez dorzucimy male conieco...