Heh skądś to znam, ale od jakiegoś czasu stosuję wobec mojego piecha metodę Jan Fennell z ogromnym pozytywnym skutkiem :).
Metody piszczenia, krzyczenia "ała" itp. proponuję zdecydowanie odstawic do lamusa. Mówiąc najkrócej: w takiej sytuacji właściciel powinien przestac robic cokolwiek. Odwrócic się od psa totalnie ignorując jego zachowanie. Nie patrzec w jego stronę, nic do niego nie mówic, chyba że delikatnym odepchnięciem dac mu do zrozumienia że nie tędy droga. Bez wzgledu na to jak w tej chwili bardzo "agresywny" i pobudzony jest pies, wczesniej czy później da za wygraną i odejdzie. Jest też bardzo prawdopodobne, że wkrótce powróci i zacznie wszystko od nowa. Jesli tak się stanie należy w dalszym ciagu ignorowac go. Chodzi o to by pies zaczął wyczuwac, że cos bardzo ważnego zmienia sie w jego otoczeniu . Za każdym razem kiedy powraca do właścieciela robi to po to, aby znaleźc jakiś słaby punkt jaki przeprowadzi nowy kandydat na przewodnika stada którym nieuchronnie chce byc. Bardzo ważne jest by nie reagowac na psa póki sie nie uspokoi. W przeciwnym razie wszystko pójdzie na marne. I oby cierpliwie i wytrwale. Skutki powinny przynieśc dobre rezultaty. :)