Witam. Ponieważ brak mi pomysłów, zwracam się z prośbą o radę. Porky jest rocznym buldożkiem francuskim, bardzo towarzyskim, bardzo i tu właśnie jest problem. Do ludzi obcych jest nastawiony przyjaźnie, do znajomych mu ludzi jest bardzo wylewny i potrafi pięknie się witać, do zwierząt.... no właśnie on je po prostu uwielbia. Gdy był mniejszy zawsze chętnie bawił się z innymi psami. Szczególnie z maluchami potrafił się wspaniale bawić, był delikatny i pozwalał wskakiwać sobie na głowę. Teraz widzę, że jemu naprawdę bardzo bardzo brakuje psiego towarzystwa. Doszło do sytuacji, że sygnalizuje chęć wyjścia na podwórko, ale tylko po to, żeby wypatrywać innych piesków. Siada na tyłeczku i rozgląda się. Ponieważ jestem ciągle w domu ma moje towarzystwo, organizuję mu przeróżne zabawy, ganianie po domu, trenowanie sztuczek, masaże z przerwami na drzemkę, jednak są one przeplatane siadaniem i "płakaniem", wychodzimy na spacerek, aby załatwić potrzebę jednak od razu ciągnie w stronę parku, a jak po drodze spotka innego pieska to 5 min wpatrywania i podchody. Niestety większość psów (90%) reaguje agresją na jego chrumkanie, tak oddycha. Więc nici z zabawy. Pozostają tylko maluchy jednak zabawa z nimi w ogóle już go nie interesuje. Staje taki poważny i wypatruje następnego. Nie szczeka (ogólnie szczeka tylko jak ktoś puka do drzwi), nie podnieca się na widok innego psa, po prostu ciągnie do niego, przyczaja się. Porky jest bardzo "uczuciowy", jest przytulaskiem, pieszczochem i ewidentnie brakuje mu psiego towarzystwa, jednak jego popłakiwania są coraz częstsze i coraz bardziej natrętne. Nie mamy żadnego zaprzyjaźnionego pieska z którym mógłby się często bawić, drugi piesek raczej nie wchodzi w grę, więc proszę o jakąś poradę. Mam nadzieję że nie zdublowałam tematu.