Tak, ale co dalej z tymi pieskami które tam zostały?
Ja dopiero dzisiaj dowiedziałam się o całej sprawie, w przeddzień mej wizyty w żyrardowskim schroniska(miałam zawieść ciepłe koce dla piesków).
Odwiedzanie schroniska i chęć pomocy u mnie trwa od niedawna.
Cztery tygodnie temu zmuszona byłam współpracować z miejscowym hyclem, by uratować małą istotkę porzuconą przez jakiegoś drania na ulicy.
Piesek był w szoku i potrzebowałam tak zwanego specjalisty by go wyłapać.
Bardzo nie chciałam żeby trafił do schroniska, z plotek krążących po mieście wiedziałam, że nic dobrego na niego tam nie czeka.
Obawiałam się nawet, że zaraz po przyjeździe potraktują go jak psa agresywnego i zgaszą jego cenny płomyczek życia.
Dzwoniłam, więc w tej sprawie do wielu osób by dopytać się czy ma decyzja jest właściwa.
W czasie rozmów telefonicznych z paniami ze straży miejskiej a nawet Urzędu Miasta.
Zostałam zapewniona, że pies trafia w dobre ręce, że nie praktykuje się tak zwanego morderstwa na życzenie, czy też dla własnego widzimisię.
Panie oburzone mymi pytania powiedziały, że nie dość praktyka usypiania jest karalna, poza tym nie humanitarna.
Co za stek bzur, czy humanitarne jest to działanie jakiego dopuścili się pracownicy schroniska zaledwie cztery tygodnie po mych telefonach.
Jestem zdruzgotana, co dalej jak pomóc tym pieskom które tam zostały.
Dodatkowo dotarła do mnie informacja o której nie miałam zielonego pojęcia, (zawdzięczam te dezinformacj lokalnej gazecie),że schronisko nie spełnia norm sanitarnych i zostanie zlikwidowane do 2010r.
W wspominanej gazecie czytałam, że prezydent ma zamiar schronisko poddać modernizacji.
Sama zgłupiałam już nie wiem co się w tym moim mieście dzieje, interesuje mnie jedynie dobro tych zwierzaków.
Czekam, więc na pomysły ja nie mam doświadczenia w działaniu, więc chętnie zostanę narzędziem w dłoniach specjalisty.