Jump to content
Dogomania

mamade

New members
  • Posts

    2
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by mamade

  1. [quote name='karjo2']Mamade, a poczytalas cokolwiek w tym dziale o nauce zostawiania psa samego? Juz pomine pomysl tak wczesnego zabrania szczeniaka od matki, wywozenia pod namioty itp... Po takich "atrakcjach" po prostu moze miec silny lek separacyjny, a co za tym idzie, nauka spokojnego zostawiania moze byc trudniejsza i potrwac dluzej. Przepisow masz tu mnostwo, zacznie psiak dorastac, to dolozycie przed wyjsciem aktywne spacery "na zmeczenie" go ( wybieganie +szkolenie), wiec do pracy ;).[/quote] Cześć! no jasne że czytałam, tyle tylko że Koldi rzeczywiście traktuje mnie strasznie uczuciowo, chodzi za mną do toalety, nie opuszcza na krok, próbowałam metod typu właczone radio, zostawianie swojej bluzy..tak jak mi radzono, ignorowałam kiedy wył jak wyszłam za drzwi. Cięzko mi go nauczyć. W dodataku kiedy zaśniemy wskakuje nam na łóżko, mąż go notyrycznie z niego zrzuca, ale on z uporem maniaka wskakuje z powrotem, leży tuż koło mnie, tego też chcę go oduczyć. A co do tego ze ja go odciągnęłam od matki...to nie było tak, po prostu znajoma nie miała co zrobić z 5-ciorgiem szczeniąt, nie wiem dokłądnie o co tam chodziło, coś z ich matką i szukała im szybko domu...w zasadzie decyzja o przyjęciu Koldka to był spontan, nie myślałam o tym że może być za mały, nie znam się na pieskach-nie wiem kiedy można je brać od matek:shake:
  2. [quote name='Tośka_m']Po pierwsze - nigdy nie jest za wcześnie na naukę pozostawania samemu, bo im później ją rozpoczniemy, tym z intensywniejszą reakcją szczeniaka się spotkamy. Nauka ta jest długotrwała i żmudna, ale bezwzględnie konieczna, bo przecież normalne jest, że pies zostaje przez jakiś czas sam ze sobą. Po pierwsze - wszystko małymi kroczkami, nie należy oczekiwać, że będziemy mogli od razu wyjść na kilka godzin. Bawimy się z psem i męczymy go, wychodzimy z pokoju zamykając drzwi. Wracamy do niego po sekundzie tak, aby pies nie zazczął jeszcze lamentować i nagradzamy. Powtarzamy ze sto razy :razz: wydłużając czas pozostawienia go samego. Jeżeli nie zdażymy i pies już wyje, to czekamy aż na chociaż sekundę przestanie i wchodzimy do pokoju ze smakiem w nagrodę. Dodawanie komendy (np. zostań) jest niewskazane. Należy wychodzić i wchodzić bez mówienia słowa do psa. Możemy także odczulić psa na związane z wychodzeniem ludzkie zazchowania, np. ubieranie się. W tym celu ubieramy się normalnie jak przy wychodzeniu z domu (czapka itp :cool3: ) po czym np. siadamy przed tv. Wtedy pies przestanie lamentować już w trakcie naszego przygotowywania się do wyjścia.[/quote] Witam! Ja mam od 1,5 miesiąca w domu "wymarzonego" przez dzieci pieska. To nie jest pies rasowy, mieszaniec zdaje się 2 czy 3 ras...matka z tego co mi wiadomo to mix boxera i nowofunlanda a ojciec NN..piesek wyglądem przypomina wilczurka, ma 2,5 miesiąca. Wzięłam go do mieszkania w bloku kiedy miał 5 tygodni. Na początku właściwie cały czas spał. Jakieś 4 tygodnie temu był z nami pod namiotami, spisał się świetnie, ale wiadomo..nie zostawię uwiązanego szczeniaka przed namiotem więc spał z nami. Pierwszy raz kiedy został sam w domu miał jakieś 8 tygodni, Mieszkamy na 4 (ostatnim) piętrze-nie było słychać zeby wył, ale był mały więc spał. Po powrocie-spła, czyli OK. Nie było nas prawie 2 godziny. Następny raz 2 tygodnie później zostawiłam go też na 2-3 godziny bo musiałam jechać z dziećmi po zakupy szkolne. Wychodząc..nawet spoko, ale zanim jeszcze byłam pod drzwiami klatki schodowej słyszałam niemiłosierne wycie..koszmar. Zaraz pędem na górę, smycz i spacerek. Następnym razem wyszliśmy na godzinę! i następna katastrofa wył i wył i wył aż sąsiad z parteru zwrócił mi uwagę-choć sam ma psa tyle że starego. Cały widz polega na tym że Koldi chodzi za mną krok w krok! Ja do wc on za mną, ja do kuchni on za mną ja wracam z kuchni on za mną....Kiedy odprowadzam syna do przedszkola nie ma mnie 10 minut!!!! a on wyje i wyje...a wie że wrócę. Co ja mam zrobić? W tym momencie nie pracuję ale szukam pracy-co będzie jak ją dostanę i będę musiałą go zostawiać na dłużej niż 10 minut!! Sąsiedzi mnie zlinczują, spółdzielnia każe się wynieść (haha)...Kiedy wracam po tych 10 minutach Koldi skacze po mnie i skacze i cieszy się..no i ok ale nie odstępuje mniena krok. leży mi pod nogami no tak jak w tym momencie, wystarczy że wstanę a ten zrywka. Ten biedak się tak okropnie do mnie przywiązał ..jak do nikogo z domowników. Mąż np go ciągle strofuje, wygania z pokoju, nie pozwala siedzieć na narożniku jak krzyknie na niego to Koldi się odszczekuje i chowa za mną...wie że go uwielbiam ale dlaczego nie rozumie że go nie zostawię?? Błagam..pomóżcie mi nauczyć go zostawania w domu bez wycia. Zostaje na niemałym terenie bo ma całą kuchnię i przedpokój. Ma miski z jedzeniem i piciem, kocyk, zabawki...
×
×
  • Create New...