A więc było to tak...
Wracam sobie z pracy do domu, patrze Dudek sobie stoi przypięty smyczą do pana który siedzi na ławce. Więc zaraz w te pędy lecę i wołam z daleka Duduśśś!!!!
Facet w lekkim szoku, pies cały uradowany. Nieskładnie wytłumaczyłam panu co i jak, mięćkając Dudka, pan mimo moich protestów, stwierdził że muszę jeszcze zobaczyć gdzie Dudek mieszka i się przywitać z jego Panią, pana żoną, to i poszłam...
Przytulne skromne mieszkanie w starym budownictwie, państwo przesympatyczni, pies w nich zakochany:multi: pokazano mi Dudka miseczki, ręczniczek do łap, legowisko, chrupki, odżywki, przysmaczki i ogólnie dowiedziałam się że Dudek to ich nowy syn bo ten "stary" jest zagranicą :))) Także nie wiem co by się musiało stać by Dudek trafił znowu do schroniska...
THE END:loveu: