Hej,
córka mi powiedziała, że odkryła, że się martwicie :) . U Panterki - a w zasadzie Miśki, bo tak została przechrzczona, wszystko jest jak w najlepszym porządeczku :) . Mieszka z nami, jest już starym domownikiem. Jest lekko psychiatryczna, co składamy na karb przeszłości. Między innymi zachowuje się jak kot a nie pies, kiedy ją wołać (przeważnie traci słuch, boczkiem, boczkiem - i w krzaczki), boi się jak ognia odkurzacza, węża ogrodowego i jakichkolwiek psikających przedmiotów, jak spreje czy otwieranie gazowanego napoju itp. Prawdopodobnie ktoś ją nękał z użyciem tych akcesoriów. Ale to drobiazg, poza tym jest wspaniałym, bardzo rodzinnym, współczującym psem. Jest bardzo mądra. Dom dzieli z dwoma kotami (ale to już niestety nie te dwa, które są na zdjęciach powyżej :( ). Koty przypałętały się i zostały z nami. Miśka je zaakceptowała, początkowo było to "programowe niezauważanie" obecnie są bardziej zżyci - aczkolwiek Miśka wciąż nie wie jak zareagować na napady miłości ze strony kota, który wszelkimi kocimi sposobami pragnie jej okazać uczucie :) . Posiwiało tylko biedactwo na pyszczku...