heavy
Members-
Posts
9 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by heavy
-
Późna już godzina i wszystko co tu przeczytałam wydaje mi się nocym koszmarem. Beagle lub westy ... Który z Was drogie pieski nie porysuje parkietu,nie podrapie drzwi albo nie poprzesadza sadzonek w ogródku? Który zajmie sie sam sobą ,nie urośnie za duży i będzie na tyle ładny i inteligentny ,żeby byc duma:razz:właścicieli? Szczypie sie i niestety nie jest to sen....:crazyeye::mad: Za to obok mnie smacznie sobie śpia -prawie 6 miesięczny Beagle Devil i jego mlodsza 'siostrzyczka' maleńki kundliczek Ceti... Obydwa wrodzone diabełki ale jednym spojrzeniem potrafią zmiękczyć nabardziej rozwścieczone(np. z powodu pogryzionego sylwestrowego buta);) serducho:P Ceti...uratowana od schronu...bardzo trudna strachliwa ,lękliwa i z przejawami aresji powodowanej strachem ....obecnie wesoła ,rozmerdana ,chodząca za nami krok w krok suczynka ,uwielbiajaca drapanko po grzbiecie i mizianki po brzuszku oraz zaczepki i maltretowanie swojego przyrodniego brachola:eviltong: Devil -Beagle z krwi ,kości i charakterku. Uwielbia dzikie zabawy,spacerki ,jedzonko i włażenie na kolana z kością w zębach coby pańcia mu ja trzymała ,żeby łatwiej i przyjemniej można było sobie ją popodgryzać:) W wieku 5 miesiecy z małym hakiem słucha sie bardziej niż niejeden golden . Bez szemrania siada,waruje,daje obydwie łapy ,turla sie ,zostaje, wykonuje zdechłego psa ,prosi ,kłania się i mnóstwo innych harców wykonuje . A to dlatego ,że nosi w sobie ogromna inteligencje ,która jednak jest wydaje mi się bardziej skomplikowana niż u tych najbardziej posłusznych psów. Beagle zawsze 10 razy pomyśla czy coś im się opłaca ,trzeba u nich wyrobic sobie zaufanie i autorytet . trzeba złapać kontakt ,wspólne porozumienie a tego raczej nie da się zrobić pozostawiając psa samemu sobie.... Poza tym Beagle (przynajmniej mój) bo to nie reguła to uosobienie łągodności. Terierki wydaje mi się ,że oprócz charakterku maja też odrobinę zadziorności;) Także droga autorko tematu ...sądzę ,że jestes jeszcze bardzo młoda .może kochasz psy ale chyba nie jesteś jeszcze w stanie wziąść na siebie odpowiedzialności za bezgraniczną miłość,którą będzie chciał ofiarowac Ci Twoj pies. To jest bardzo trudne nawet dla dorosłych ludzi ... Pozdrawiam...
-
Coz tu mówić o wcześniejszych badaniach ,kiedy nawet jak było źle to ktoś mówi,że "jak będzie miał się wylizać ,to sie wyliże":crazyeye: Na dodatek ciężko się wtrącic bo przecież to czyjeś podwórko i czyjś pies...A ja mam swojego i lepiej bym nim się martwiła...:angryy:Na wsi i w malych miastach niestety pokutuje jeszcze mniemanie (nie uogólniam!),że pies ma byc zadowolony bo nie kapie mu na głowe i dostaje resztki z obiadu:shake: A po 10 lat wiernej służby umiera w męczarniach... Tak to wszystko mnie zmartwiło.że pomału bzikuje. Z tego względu mam jeszcze zapytanie. Mój psiak jest strasznym śpiochem ,nic dziwnego ze względu na jeszcze bardzo młodziutki wiek. Ale gdy sprawi sobie popołudniową drzemke to nie może się obudzic. Przeciąga sie,mruczy ,przewala slepia z godzine zanim na dobre podniesie pupcie. Ale dzis przeszedł samego siebie. Postawiłam go na łapy a on dalej spał. jakby był w jakims letargu;) Nic do niego nie docierało ale gdy wyszłam z nim na siusiu,pieknie wyzałatwiał swoje potrzeby...i ...dalej poszedł spać. Raany ma ktoś takiego śpiocha?:p
-
Obie opcje sa możliwe... Bez badań nikt tego nie mógł stwierdzić na pewno:shake:
-
Gdy wet przyjechał z pieskiem było juz bardzo źle. widziałam ,że wymiotował krwia i nie bardzo reagował. Całą noc spał na ziemi chyba, bo był w strasznym stanie -mokry i brudny. Jego Pani :angryy: od razu poprosiła o uspienie . Weterynarz stwierdził ,że to nie parwowiroza bo nie robił kupek (wogóle od kilku dni) o specyficznym zapachu, i wogóle rżadko się ta choroba zdarza u starszych psów. Stwierdził ,że to albo płuca albo wnetrzności. Wydaje mi się ,że to coś z żołądkiem albo przewodem pokarmowym, bo on już od wielu lat miał kłopoty z wypróźnianiem. Jak to robił to aż szczekał z bólu? Dla mnie to szok bo czegoś takiego jak wczoraj rano jeszcze nigdy nie widziałam i mam nadzieję ,że nie zobaczę:shake: Dziś znalazłam w kompie jego zdjęcie zrobione jakis rok temu przez płot...był pięknym dużym psiskiem o biszkoptowym kolorze czarnym nosisku i pieknych ślepkach...:-(
-
[*] ...zasnął...:-(
-
Karjo2 po stracie mojej suni jestem strasznie pzewrażliwiona i staram się by moje maleństwo bylo pod stałą opieką. Devik jest baardzo odważny i ciekawy a że brakuje mu jeszcze troszeczkę mamuni to lgnie po psiurków:). Ale nie pozwalam mu się do nich zbliżać,wtedy jedynie udało mu się zmylić moja czujna uwagę i podszedł do ogrodzenia. Lecz nawet nie zdąrzyli trącnąć się nosiskami. Podwórko jest ogrodzone więc obce psy nie maja jak zakręcic się na JEGO ;) terenie. Co do psinki z sąsiadztwa namówiłam pania ,żeby wezwała weta ale martwię się ,że nie sprosta ona tak poważnym rokowaniom i długiemu leczeniu pieska. To duże psisko, nie nauczone przebywania w obcych miejscach . Całe życie przy budzie, od czasu do czasu spuszczany . :-( Mam nadzieję ,że doczeka do jutra...:placz:
-
Hapiczko, na zawsze pozostaniesz w moim sercu...
heavy replied to Ola164's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Olu, łzy płyną strumieniem po klawiaturze...:-( Moja najukochańsza przyjaciółka zginęła w podobny sposób. Miała tylko 7 miesięcy... Takiego porozumienia dusz i podobnych charakterów nie spotkałam wcześniej. Rozumiałyśmy sie bez słów ,uwielbiała zasypiać mi na kolanach ,tulic się . Straszny pieszczoszek ... W znajomych sytuacjach,miejscach -mala cwaniara. Gdy nie było mnie przy niej byla małą zagubioną istotką:-(. ...Ten dzien był inny niż wszystkie. cos czułam ja , czuła też i ona. Jeszcze bardziej za mną człapała,tuliła się i nie spuszczała mnie z oczu ani na moment. Pojechałam do pracy... Ktoś wjeżdżał na podwórko,ktoś zapomniał w porę nacisnąc pilota od bramy...Heavy,która NIGDY i nigdzie nie wyszłaby na ulice beze mnie.Wyszła...pierwszy raz. 2 metry od bramy, uciekając do domu ...do mnie...zakończyła swój króciótki zywot...jeszcze podobno próbowała sie podnieść ...jeszcze bilo serduszko ,gdy mąż niósł ja na rękach...Nikt się nawet nie zatrzymał... Zostałam sama... -
Zapomniałam tylko dodac że tamten pies nie ma apetytu ale pije dużo wody...
-
Witam. Piszę po raz pierwszy na forum ale już od bardzo dawna go przeglądam. Mam bardzo nurtujace mnie pytanie,które niestety wiąże się z cierpieniem pieska,nie mojego odpukac w nie malowane... Sąsiadka,starsza pani ze wsi ,która ma podwórkowego psa na łańcuchu:angryy:,przedwczoraj rozmawiała ze mną ,że jej pies (10 lat się rozchorował. Martwię się bo mój szkrab(8 tyg) polazł do niego na spacerku przywitac się . Co prawda przez ogrodzenie .Od wczoraj obserwuję tego psine.To był zawsze bardzo fajny ,przyjazny pies a teraz widze osowiałe zwierze słaniające się na nogach. Podobno nic nie jadł przez tydzień i wymiotował. Biegunki i innych obiawów nie miał(wypytałam jak najwięcej bo ta pani jakoś nie kwapi się do weta:-() Wczoraj zaczął coś jeść i dziś merdał ogonem ...Co mu może byc? Strasznie martwię się o mojego Beaglusia bo bestyja wszystkiego ciekawa. Jest zaszczepiony ale to jeszcze maleństwo. Jakiś czas temu musiałam się pożegnac z ukochaną sunią i nie przeżyłabym tego znów.Szkoda mi tamtego psinki i obiecałam sobie ,że jeśli do jutra nic się nie zmieni sama wezwę do niego weterynarza :angryy:,wiem ,że sąsiadka pewnie mi tego nie wybaczy ale nie mogę bezczynnie na to patrzeć:(