-
Posts
224 -
Joined
-
Last visited
About PiSdZ
- Birthday 02/28/1979
Converted
-
Biography
Grzegorz Bielawski
-
Location
Trzcianka k. Piły
-
Interests
zwierzeta, media
-
Occupation
dziennikarz
Contact Methods
-
WWW
http://www.animals.org.pl
PiSdZ's Achievements
Newbie (1/14)
10
Reputation
-
Pan 150 dni w areszcie. Koszmar 4 psów w Wawie.Prawnik potrzebny.
PiSdZ replied to bea_m's topic in Już w nowym domu
Psy zostały zabrane z Józefowa ponad 2 miesiące temu. Właścicielka nie chciała ich wydać - dlatego musieliśmy je zabrać w asyście policji. Obecnie zwierzęta są pod opieką Pogotowia i Straży dla Zwierząt w Trzciance. Właściciel już wyszedł z Zakładu Karnego. Za kilka dni psiaki zostaną mu przekazane. Bardzo się o nie martwił i ciągle dopytywał. -
Suka, czy maciora? Pitbullowa ofiara rozmnażacza. Już w nowym domu! :)
PiSdZ replied to Greven's topic in Już w nowym domu
Mam jest już po drugiej operacji, było trochę komplikacji - źle się goiło ale w końcu udało się i powoli mama dochodzi do siebie. nadal jest pod moją opieką i nadal pilnie szuka domu. Była już raz adoptowana ale wróciła z domu, bo syn właścicieli dostał wysypki i stwierdzono, że ma alergię. Dobrze, że mama była tam tylko kilkanaście godzin. -
Wielka akcja Krężel k/Chynowa-KOSZMAR PSOW POWRACA
PiSdZ replied to emilia2280's topic in Schroniska
W dniu dzisiejszym z Krężela zabrano cztery dorosłe psy. Za kilka dni zamieścimy ich fotografie. Niestety kolejna bzdurą jest to, że nasza organizacja podpisywała protokół że jakieś psy zostały wcześniej zagubione i te, które siedzą w szopie to są właśnie te. Z naszych informacji wynika, że mogą być to zupełnie nowe psy wałęsające się po okolicy - przynajmniej trzy z ich. Ludzie zamknęli je, a sąsiada poproszono aby karmił te psy do tego czasu aż będziemy mieli transport psów z Warszawy. Miał być on kilka tygodni temu niestety się przedłużał. W sobotę i w niedzielę z Warszawy i okolic wyjechało do nas ponad 20 psów z różnych interwencji, także te z Krężela. Z Krężela zabrano cztery dorosłe psy w tym szczenna suka z obrożą preventic (wiec ta na pewno należała do Ewy B.). Szczeniaki zostały uśpione. Ich mama poddana leczeniu i przebywa w lecznicy. Fotografie tej suki jak i pozostałych trzech zabranych psów w niedzielę zamieścimy wkrótce. Niestety gmina Chynów nie ma podpisanej umowy z żadnym schroniskiem i podejrzewam, że jeszcze nie jeden pies będzie "gościł" na działce Ewy B. I wtedy znów gmina każe nam zabierać psy. Pewnie znów je zabierzemy, bo kto inny ma to zrobić? Tylko pytanie czy to faktycznie są psy Ewy B. czy może nowe, których wcześniej nie było? grzegorz bielawski pogotowie i straż dla zwierząt w trzciance -
Witam wszystkich w tym wątku. Miałem się tu nie pojawiać ale musze napisać kto moim zdaniem jest winny patowej sytuacji. Ale od początku. Nasza organizacja, czyli Pogotowie i Straż dla Zwierząt w Trzciance (nie mylić z organizacją o nazwie „Straż dla Zwierząt” – bo to dwa różne stowarzyszenia) w dniu 13 lutego o północy od „Pixie” z mapy pomocy „dogo” otrzymała prośbę o pomoc w sprawie psa z Bydgoszczy. Po kontakcie z Martą z Bydgoszczy i naświetleniu całej tej sytuacji z rana zadzwoniłem do prokuratury. Choć już dzień wcześniej miałem podejrzenia, że niestety cała akcja z psem zakończy się na razie fiaskiem, bo właściciel mógł psa gdzieś schować. Zanim jednak napiszę co działo się dalej i dam swój komentarz - chciałbym zaznaczyć, że na podstawie zeznań świadków, którzy do tej pory występowali w sprawie, fotografii z interwencji, filmu, który ukazuje warunki w jakich pies żył – każda organizacja mogła zabrać tego psa na postawie art. 7.3 Ustawy o Ochronie Zwierząt, bo temu zwierzęciu zagrażało życie. Niestety wcześniej tego Irena Ł. prezes Bydgoskiego Klubu Przyjaciół Zwierząt „Animals” nie zrobiła. Dlaczego? Bo nie wiedziała jak się za to zabrać. Ale o tym później. Rozmowa w prokuraturze w Bydgoszczy 13 lutego z rana trwała kilkanaście minut – Pani Magdalena – prokurator, która nadzoruje sprawę okazała się osobą bardzo kompetentną.– przedstawiłem jej nasz plan działania – to znaczy, że jeżeli warunki utrzymania psa (rażące) się potwierdzą – to my psa zabieramy na postawie przepisu, który cytowałem wcześniej. Obojętnie czy właściciel zgodzi się na to czy też nie. Prokurator skontaktowała mnie z policjantem prowadzącym sprawę – ustaliliśmy nasze czynności i działania policji i wyjechałem do Bydgoszczy. Po południu pies miał mieć już bezpieczny dom i być z dala od furiata, czyli dotychczasowego właściciela. Nadmieniam, że materiał dowodowy jaki zgromadziła Marta i Sylwia z Bydgoszczy i który udało mnie się obejrzeć - upoważniał do tego aby psa zabrać natychmiast. W rozmowie telefonicznej (jeszcze przed wyjazdem) z policjantem nadzorującym sprawę uzgodniłem, że wtedy, gdy oni będą robić oględziny miejsca (też nie wiadomo dlaczego nie wykonano ich wcześniej) my zajmiemy się psiakiem. Zajechałem do Bydgoszczy. Wspólnie z Martą udaliśmy się do Komisariatu. A tam w korytarzu (jak się dowiedziałem później) stała Irena Ł, prezes Bydgoskiego Klubu Przyjaciół Zwierząt „Animals". Ona nas nie znała, ba nawet nie zauważyła. Czekaliśmy w kolejce do oficera dyżurnego a p. Ł. blokowała miejsce przy jego okienku więc postanowiliśmy poczekać. Nie podsłuchiwaliśmy o czym rozmawiała z policjantem ale mówiła tak głośno, że tylko głuchy by nie usłyszał. Stwierdziła, że „do tej sprawy” za dużo miesza się „oszołomów”, którzy napastują tego człowieka (chodziło o właściciela psa). Moim zdaniem broniła tego Pana jeszcze w kilku momentach podczas rozmowy. Ta rozmowa wyglądała jakby chciała śledczemu powiedzieć „Te (oszołomy) nie dają mi spokoju, ciągle dopytują o tego psa… Boże… przecież on ma już tam dobrze… Ale wie Pan.... przychodzę do Pana…bo mam naciski (tych oszołomów oczywiście)… choć ja naprawdę tego nie rozumiem… o co tu teraz chodzi… przecież wszystko jest ok…‘’ Gadała tak z 7 minut. W końcu z Martą nie wytrzymałem, przeprosiłem tę Panią, wylegitymowałem się dyżurnemu i poprosiłem o spotkanie z naczelnikiem z którym byłem umówiony wcześniej. Po kilku minutach szliśmy już po schodach a Pani Irena Ł nadal „nadawała”… i chwaliła się czego to ona nie zrobiła w tej sprawie i jak bardzo temu pieskowi pomogła… Po kilku minutach rozmowy z naczelnikiem było już wszytko wiadomo. Otóż właściciel psa dzień wcześniej zgłosił jego zaginięcie… na policji rzecz jasna, tylko w innym komisariacie. Osobiście jeszcze nigdy nie słyszałem aby ktoś do protokołu na policji zeznał, że zaginął mu pies i żądał poświadczenia tego, no chyba, że sam ma coś na sumieniu. W końcu naczelnik postanowił, iż policjanci udadzą się z nami na działki i zerkniemy na miejsce, gdzie był przetrzymywany pies, po to by do akt wykonać oględziny miejsca popełnienia przestępstwa. Zeszliśmy na parter – obok recepcji. Przedstawiłem się Pani prezes Ł. - Witam. Grzegorz Bielawski, Pogotowie i Straż dla Zwierząt w Trzciance… – Ojej, dlaczego takiego pogotowia i straży dla zwierząt nie ma w Bydgoszczy… też chciałam takie założyć. – rzuciła na dzień dobry. Pomyślałem sobie tak: Boże co to za kobieta? Przecież ona nie wie co mówi… W końcu organizacja, której Ona jest prezesem ma takie same uprawnienia jak nasza, bo wynikają one z Ustawy o Ochronie Zwierząt. Różnią nas tylko nazwy organizacji. Sposób działania jest ten sam. Ale widać Pani Ł. niewiele ma pojęcia o działaniu organizacji, więc plecie głupoty. Pleść ona może. Wolno jej. Fakt, że budzą one śmiech innych ale komentarz Pani prezes wystawia sobie sama… Pojechaliśmy na działki. W oczekiwaniu na właściciela próbowałem porozmawiać z Panią prezes. I co wypowiedziała zdanie, to oczy przecierałem ze zdumienia, choć dwa razy przetarłem też (przyznaję) ze zmęczenia, bo tej nocy nie spałem. Otóż dowiedziałem się, iż p. Irena Ł. boi się przeprowadzać interwencję, bo ludzie mogą jej zrobić krzywdę… To po pierwsze. Po drugie, woli wykupić zwierzę niż zabrać je w trybie art. 7.3 Ustawy o Ochronie Zwierząt (głupiego pomysłu nie gratuluję, bo nie ma czego ale ciekawe skąd ma aż tyle pieniędzy na wykup zwierząt). Potem opowiadała o swoich interwencjach: że jak wchodzi do domu, czy na posesję, to mówi: „Dzień Dobry. Był na Państwa donos. Przyszłam sprawdzić czy to prawda…” Mało nie zemdlałem. Powiedziałem jej, że nigdy w ten sposób się nie robi. Bo po pierwsze ludzie od razu ustawiają się podejrzliwie a po drugie mszczą się zaraz na sąsiadach, no bo któż inny mógł donieść… Ale Pani Irena moich ocen za bardzo nie chciała przyjąć do wiadomości. Zaraz jednak pogrążyła się jeszcze bardziej, tłumacząc, że była na kontroli w gospodarstwie X (chodziło o konia) i właściciel powiedział, że nie ma konia więc mu uwierzyła, choć konia miał. Pojechała więc do gminy i powiedziała wójtowi gminy nazwisko zgłaszającego interwencję. Wójt zadzwonił do właściciela konia – „sprzedał” mu nazwisko donosiciela i zrobił się dym. Do znaczy Pani która zgłaszała otrzymała od sąsiada zdrowy „wycisk słowny”. Głowa mnie bolała od tych wszystkich podstawowych wpadek Ł. Tym bardziej, ze dowiedziałem się, iż na tej działce była już kilka razy z dzielnicowym, gazetami i straszyła tego pana.. zamiast zabrać mu psa. Zapytałem wiec: dlaczego Pani tego psa nie zabrała wcześniej skoro były podstawy… [I]- Bo… ja… ja byłam tu z policjantem i on powiedział, że jest ok. [/I] - Ale to nie policjant tylko Pani podejmuje decyzję jako upoważniony przedstawiciel organizacji społecznej o tym czy pies ma źle czy nie… - zaznaczyłem [I]- No tak ale ten policjant z którym była był mały a właściciel na nas krzyczał…[/I] Bez komentarza. To już było na szczęście ostanie zdanie na działkach. Wszystko się wyjaśniło, gdy od tej pani otrzymałem wizytówkę – a tam jej nazwisko i funkcja „muzyk” – i adres filharmonii… To tak, muzykiem z pewnością ta Pani jest dobrym, szkoda, że na jej opieszałości ucierpiała biedna „Lala”. Niestety ta opieszałość jest powodem tego, że psa nie ma. Moim zdaniem jeśli się nie umie przeprowadzać interwencji, to trzeba się tego nauczyć zanim wyjdzie się z domu. Jeżeli ktoś nadal tego nie potrafi a tytułuje się prezesem – hm… polecam inne zajęcie… śpiew czy obieranie ziemniaków w kuchni. Też można się tam odnaleźć. Niestety próba współpracy z Panią Ireną Ł. z Bydgoskiego Klubu Przyjaciół Zwierząt „Animals” zakończyła się niepowodzeniem. Ona wiedziała, gdzie może być pies (to znaczy u brata właściciela działki) a myśmy chcieli poobserwować mieszkanie, rozpytać sąsiadów – słowem naprawić to co pani Prezes zepsuła. Niestety nie otrzymaliśmy od niej informacji, bo „nie”. W barze przy pizzy obdzwoniliśmy z Martą i Sylwią więc kilkadziesiąt nazwisk (z ksiązki telefonicznej) o początkowej literze M. Nic. Żadnych rezultatów. Śledziliśmy właściciela psa ale zgubiliśmy go po kilkunastu minutach (kluczył rowerem działkowymi duktami a my za nim w polonezie). Nie było szans. Pozostały przykre doświadczenia z Panią Ireną Ł. która zepsuła wszystko. Nasza organizacja czyli Pogotowie i Straż dla Zwierząt ufundowała 500 zł. nagrody za wskazanie osoby, która przetrzymuje psa. Bo na pewno on nie uciekł. Poza tym Sylwia i Marta wykonują do tej sprawy cały czas wiele czynności pozaprocesowych. Chylę przed nimi za to czoła. Także za to, że wcześniej zanim „pies uciekł” we dwie o 5 rano wybrały się na działki by go uwolnić. I właściciel o mały włos by ich nie złapał. Z takimi osobami jest sens pracować dla dobra zwierząt. A „Lala” mam nadzieje, że się znajdzie. I jeszcze jedno. Pan M. podczas przeszukania działki cały czas odgrażał się i wrzeszczał w nasza stronę. Życie mnie nauczyło, że w takich sytuacjach spokojnie należy się dać gościowi wygadać i nigdy się z nim nie dyskutuje. Niestety Irena Ł. cały czas wdawała się w nim dyskusję co chwilę zaogniając spór. Niestety muszę to napisać. [I]„Czasami Pani Ireno trzeba pracować głową a nie gębą…”[/I] Do rana postaram się zamieścić także film z interwencji w dniu 13.02.2009. PS W filmie wyraźnie słychać w tle jak Pani Irena (prezes) „załatwia” też inne interwencje. Sama się tym chwali, choć ja na jej miejscu podałbym się do dymisji. Otóż bywa na kontroli, pies ma źle a ona zostawia ludziom kartki w drzwiach czy bramie, że mają wydłużyć łańcuch do 3 metrów a gdy następnym razem przychodzi na kontrole psa nie ma… podobnie jak „Lali”. „Gratulacje” Pani Prezes Ireno. Obyśmy jak najmniej poprawiali po Pani „akcjach”. Grzegorz Bielawski Pogotowie i Straż dla Zwierząt w Trzciance tel. 512 100 550 [URL="http://www.animals.org.pl"]Pogotowie i Straż dla Zwierząt | Pogotowie i Straż dla Zwierząt[/URL] [EMAIL="pisdz@animals.org.pl"]pisdz@animals.org.pl[/EMAIL]
-
Poznań KOSZMAR W PSEUDOHODOWLI !!! Pogotowie i Straż d.Zwierząt
PiSdZ replied to Weronia's topic in Pseudohodowle
Prokuratura powoli kończy śledztwo w sprawie hodowli Zuzanny D. Trwają jeszcze przesłuchania lekarzy. Co do psów. Stan zwierząt jest już dobry. Zakończyło się leczenie wszystkich z nich. Jednocześnie informuje, iż wiele z tych zwierząt ma jeszcze objawy zdziczenia; bardzo się boi człowieka, stroni od niego i boi się nagłych ruchów. Szczególnie dotyczy to starszych zwierząt. Niemniej wszystkie przebywają w domach i mają się dobrze. Prokuratura na etapie postępowania przygotowawczego wydała właścicielce zakaz prowadzenia handlu zwierzętami. Jak pojawią się nowe informację w sprawie - będę pisał -
Sunia czekała na nowy dom zyskała rów!!! PILNIE osoba zmotoryzowana wawa!
PiSdZ replied to tifet's topic in Już w nowym domu
Nadal czekamy na opinię biegłych patologów. Niestety nic do tej pory nie otrzymaliśmy więc nie wiem co napisać. Jak dojdzie opinia - dam znać. -
Suka, czy maciora? Pitbullowa ofiara rozmnażacza. Już w nowym domu! :)
PiSdZ replied to Greven's topic in Już w nowym domu
[quote name='sleepingbyday']dobra, smichy chichy, a tu zaraz eliksir bedzie pracował. przelewam na mamę p 85 zł z bazarku listopadowego. prosze o potwierdzenie, jak kaska przyjdzie....[/quote] witam. potwierdzamy 85 złotych zasiliło konto. Kupiliśmy nowe legowisko. bardzo wielkie dzięki "sleepingbyday". W między czasie u mamy trochę się wydarzyło. Pogryzła się z innym amstafem o legowisko, była w Szczecinie na wizycie u Państwa, którzy chcieli ja przygarnąć ale ze względu na inne zwierzęta tam przebywające nie mogła tam niestety zostać. Za bardzo by się nie zgodziła. I chciała zjesc szczura, który mieszkał w terrarium. Wróciła więc do Trzcianki. bardzo prosimy chociaż o dom tymczasowy. Jesteśmy na tyle "uwiązani" z nią i z jeszcze innym psiakiem astem, że nie możemy nigdzie wyjechac na interwencje w teren bo czały czas trzeba je pilnowac. grzegorz -
wczoraj wieczorem, czyli 20.01.2009 r., zadzwoniła "Dagula" czy jak jej tam i poinformowała ze nie życzy sobie aby ujawniać treść rozmowy telefonicznej bo... nie wyrażała zgody na nagrywanie i publikację. W związku z tym szanując jej oświadczenie - usunąłem film z jej wypowiedzią. Może jak uda zmienić się jej głos - tak aby był nie do poznania zamieszczę film ponownie - choć nie wiem czy jest jeszcze sens. grzegorz bielawski
-
Sunia czekała na nowy dom zyskała rów!!! PILNIE osoba zmotoryzowana wawa!
PiSdZ replied to tifet's topic in Już w nowym domu
[quote name='EwaO']Witam jakie sa dalsze losy tej sekcji? zostala zrobiona? Pomogl ktos przewiezc zwloki do weta? Prosze podajcie dalsze informacje[/quote] Wszelkie informacje na temat sprawy podane zostaną po przyszłym poniedziałku, przepraszam ale teraz nie mogę jeszcze pisać o sprawie. Co do postu Ewy i Flatki, niestety stwierdzam kolejny raz podawanie nieprawdy o naszej organizacji, nie jesteśmy OPP - nie zbieramy 1 proc. a kasę na telefony, paliwo i opłatę za zabranie i przechowywanie zwłok wyłożyliśmy z własnej kieszeni. Na wiele innych akcji także - więc może w końcu zrozumiesz Ewo i Flatki, że pieniądze nie biorą się z nieba. Nie żądamy pieniędzy - przydało by się wsparcie - tym bardziej, ze kolejny raz interweniujemy na twoim terenie - choć jesteśmy aż z Piły. Chcesz wiedzieć dlaczego? Napisz - wyjaśnie Ci. -
Tu zamieszczony był filmik z Luisem w roli głównej. [URL="http://www.youtube.com/watch?v=cY90k3pdtuU"]YouTube - Luis pilnie szuka domu[/URL] Ale 20.01.2009 r. wieczorem, zadzwoniła "Dagula" czy jak jej tam i poinformowała ze nie życzy sobie aby ujawniać treść rozmowy bo... nie wyrażała zgody na nagrywanie i publikację. W związku z tym szanując jej oświadczenie - usuwam film z jej wypowiedzią. grzegorz bielawski
-
[quote name='andzia69']Saint - pani niestety jest aż z W-wy.... nie napalajmy się, ale lepiej miec więcej informacji w razie co;) Co do kastracji - myślę, że jednak jak najszybciej - z prostego powodu - u siebie możesz go doglądnąc w razie gdyby cos było nie tak...a w hotelu różnie z tym bywa:cool3: Dowiedz się proszę ile za odjajczenie biorą - dobrze? wtedy będziemy kombinować[/quote] Dajcie mi na PW namiary. Nasza Iwona z Legionowa sprawdzi gościa.
-
Suka, czy maciora? Pitbullowa ofiara rozmnażacza. Już w nowym domu! :)
PiSdZ replied to Greven's topic in Już w nowym domu
Mama nie niszczy już tak jak na początku, ale jeszcze ma dni w których szaleje. Jeśli jest sama - to gorzej, jeśli z innym psiakiem - jest spokojniejsza. Drzwi musieliśmy wymienić, bo inaczej przedostała by się do innych psów - i mogłoby być nieciekawie. -
Wielka akcja Krężel k/Chynowa-KOSZMAR PSOW POWRACA
PiSdZ replied to emilia2280's topic in Schroniska
Wielka Prośba - kolejna o zaprzestanie kłótni. Tak, to prawda. Pogotowie i Straż dla Zwierząt podjęło się bardzo trudnego zadania. Wszelkie psy przekazane zostały im decyzją administracyjną i ta organizacja ma prawny obowiązek do zapewnienia im opieki. Pomagają Arka i Emir - choć od jakiegoś czasu niektóre osoby z tych obu organizacji (celowo pisze ze niektóre - bo niektórzy tego nie robią) zamiast pomocą zajmują się czasami czymś innym. Ale takie mają prawo. Wiec zawsze można powiedzieć, ze to my mamy opiekę nad psami. Nie będę wyciągał innych wniosków, bo mam zamiar zakończyć dyskusję w sprawie tych czy innych psów. Klikanie w klawisze w niedziele wieczorem niczego nie zmieni a dyskusja z Arką czy Karmi wydaje mnie się po prostu zbędna, bo i tak nie przyjmują wyjaśnień. Dlatego kończę, znikam znowu na jakiś czas i apeluję aby zaprzestać wojen i wojenek.