donoszę, że Koan czuje się wyśmienicie, kolację zjadł z apetytem, z czego wnoszę, że mięsko mu nie zaszkodziło. Biega, skacze dzisiaj, wyraźnie ucieszony śniegiem. Tarzał się w nim na każdym spacerze, ale jakoś dziwnie szybko chciał wracać do domu (zwłaszcza w południe, w czasie zadymki :))