ludzie ja nie mam nic przeciwko schroniskom!!rozważałam przed zakupem psa i wzięcie psa ze schroniska ale kiedyś jak byłam mała mój ojciec postanowił zrobic nam prezent i bedac na wakacjach wybralismy się do schroniska po pieska.wybralismy slicznego kundelka,ojciec bulił na jego żywienie bo mieliśmy go odebrać wracajac do domu z wakacji.wócilismy z pieskiem do domu,mieszkał u nas kilka dni,az pewnego dnia zaczoł walić głową w ściany,pienić sie po czym zdechł na nosówkę...wiec zrozumncie mnie,jakoś nie wierzę w dbanie o psy w schronisku,a po drugie w moim miasteczku nie ma schroniska a dojechac nie mam jak bo nie posiadam auta...napisałam o yorkach (przepraszam własciceli),bo wiem ze są bardzo drogie a madrościa chyba nie grzeszą ,(tak słyszałam)a mój pies choć sprawia mi problemy jest moim przyjacielem i chciałą bym go dobrze wychowac,ale przeciez nie ma chyba 4 miesięcznego szczeniaka który by chodził przy nodze i słuchał wszystkich poleceń(dzis widziałąm małego owczarka i platał sie pani pod nogami i skakał na nią od tyłu,a ona ttylko przekłądałą smycz z reki do reki) a ja nie chce żeby mój pies sie tak platał,tylko żeby umiał chodzić ładnie.a szpniecie to nie jest ciaganie psa po ziemi tylko krótkie pociagnięcie i słowo "noga"