Hej ! CZy ktoś nas pamięta?
Z Aresem wychodzę tylko na smyczy.Pogryzł już 2 małe psy. Miałam nieprzyjemności. Inne, większe psy rzucają się na niego. Mam problemy na spacerze, bo muszę uważać na wszystko co się rusza. Ares był juz raz pogryziony.Na szczęście miałam gaz i napastnik oddalił się szybko. Ares też nie jest bierny. Jak zbliża się napastnik, to jest gotowy do walki. Teraz nie wychodzę na spacer bez gazu. Niestety, ludzie wypuszczają psy i w każdej chwili może Areskowi grozić niebezpieczeństwo, nawet na smyczy.
Stale mam problemy ze smyczą. Ciągnie. Wdrożyłam szkolenie. Są pewne efekty, ale gdy w grę wchodzą emocje, nie ma na niego siły. Ledwo go mogę utrzymać. Ze spaceru wracam wykończona i mokra.On też, bo dużo siły wkłada w ciągnięcie smyczy.
W domu jest bardzo kochany i pieszczoch. Gdyby był lżejszy i mniejszy mogłabym go łatwiej okiełznać.
Ciocia J_ulia zapowiadała wizytę u nas, jednak dotąd nie pojawiła się. Ciągle na nią czekamy.:roll:;)