magma9
Members-
Posts
14 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by magma9
-
To znowu my. Zgrałam wreszcie cały dom i mogliśmy zrobić Sabinie sterylkę. Dawno nie byłam tak poddenerwowana. Ale wiadomość weta nagrana na poczcie była jak trąby niebiańskie. Sabinka się pięknie wybudziła, zero kłopotów, jak zwykle cierpliwa i posłuszna. W piątek miała operację, w niedziele był już pierwszy niezły spacer a dzisiaj normalka. Żadnych problemów ten pies to anioł. Wszystko pieknie się goi. Sabina dostała stałe miejsce na sofie w dzień, w nocy ustępuje Mai. Dzisiaj był tez pierwszy posiłek, bardziej normalny. Sporo śpi. Jak jej nie było cały dzień to kocice łaziły i nieswojo się zachowywały. Jak wróciła, Fionka się chciała pobawić, ale Sabina nie miała siły. Wygląda pięknie w zielonym fartuszku i w ogóle go nie zauważa. Jak wkleje zdjęcia to napiszę. Pozdrawiam serdecznie.
-
U Sabci ok, kuracja odchudzająca istnieje i powoli chudnie (Sabcia). BArdzo powoli, ale nie tyje. Ma straszny obyczaj szukania jedzenie na spacerach i trudno ją zawsze upilnować. Czasami mam wręcz wrażenie, że ona wychodzi nie na spacer a na polowanie... Trzy razy dziennie spacerujemy, więc ma kiedy spalać. Odpukać nie choruje. Najlepszy numer wakacji jaki zrobiła: w czasie burzy wlazła na swoją sofę, tyle, że mieliśmy gości i sofa była zajęta. Nad ranem na sofie spały trzy istoty, w tym dwie ludzkie z nogami na poduszkach czyli odwrotnie. Góra łózka była zajeta przez Sabinkę. Wszyscy się wyspali :loveu::crazyeye:
-
[url=http://picasaweb.google.pl/gosia.maslowska/Sabcia?feat=directlink]Picasa Web Albums - Malgorzata - Sabcia[/url] Dodałam trochę nowych zdjęć. Sabinka ma się dobrze. Boi się burz. Wtedy sypia jak najbliżej nas tzn w łóżku, po grzmotach sama wychodzi z łóżka. Kochana Sabcia... Pozdrawiam MM
-
U Sabinki wszystko gra. Bezbłędnie wyłapuje swoje imię w zdaniu, co jest dla mnie nowością. Tzn jak nawet przysypia a rozmawiamy o niej to podnosi głowę i słucha. Zaszczepiona, uszy wyleczone. Sporo to jednak trwało, ale i nosek wyładniał, już nie wygląda jak "babcine pięty" jak to nazwał jeden z naszych kochanych wetów. Ostatnio ją zaczipowaliśmy. Chudnie, stosuję się do rad i ograniczam jedzonko. Tak mniej więcej 0,5 kg schudła przez miesiąc. W sumie pozbyła się ponad kilograma. Weterynarz jest zadowolony, ja też. Zrobiłam jej obcinanie kłaczków, bo już nie mogłam patrzeć jak zarosła. Teraz jest jak młódka :D Nie mam z nią jakichś okropnych problemów. Wszystko jest do przełknięcia. Zachowuje się zupełnie inaczej na spacerze ze mną czy z córką. Mnie chce bronić. Większość zaczepiających nas ludzi :znajomych czy nieznajomych zostaje okropnie obszczekana i jest to dla mnie nie do opanowania jak już zacznie. Reaguje na szczęście na słowo: spokojnie i jeśli je wcześniej powiem to Sabina raczej nie szczeka. Z kotami żyje bardzo dobrze. Granice są wyznaczone. Tylko najmłodsza czasami się zapomni, ale mam wrażenie, że robi to naumyślnie i warknięcia Saby traktuje jak rozrywkę. Wczoraj jakiś lekko pijany facet zaczepił nas, uprzejmie i w ogóle, ale wypytywał się tak obcesowo o brak oka Saby, więc jak się na niego rozszczekała to nawet się nie zdziwiłam, bo i ja byłam na niego zła... Pozdrawiam MM
-
Co do odchudzania to pracujemy nad tym... :oops: Co do zdrówka: to uszy, szczególnie jedno to po stronie gdzie nie ma oka nadal czerwone i Saba znowu dwa tygodni bierze lek. Nos lepiej. Chodzi wącha kwiatki, podjada ziółka i jestem pewna, że właśnie to jej najbardziej pomaga. Wykąpałam ją! Udało się. Nasz wet z przychodni, ale inny niż poprzednio, powiedział, że trzeba ją wykąpać i na moje: a jak pies nie chce. Odpowiedział: nie ma tak, że pies nie chce. Stwierdził, że mam kocie podejście... I miał rację, trochę perswazji i zachęceń i udało się. Była dzielna (ja też) I jest teraz czyściutka i rzeczywiście pachnie cudnie. Trochę jej podcięłam sierść przy pupie i to też był dobry pomysł. NIestety Saba przez jakiś czas była na drugim planie i dlatego na kontrolę się spóźniłam. Moja najstarsza kocica miała krwawienie z pęcherza albo dróg rodnych, po usg i lekach okazało się, że wszystko znikło tak szybko jak się pojawiło. I jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa. ALe było codzienne jeżdzenie i wenflon w łapce i ogólnie rozpacz, że już po kocie... W najbliższym czasie mam wyrywanie kotu wszystkich (pozostałych) zębów i sterylkę Sabci, jak dobrze pójdzie to pierwsze za tydzień-dwa a drugie za miesiąc najpóźniej. Tak bym chciała, a jak wyjdzie zobaczymy. Pozdrawiam. MM
-
Wielkie dzięki za wszystkie rady, nawet nie wiesz jak mi się przydadzą, właściwie to jest tak, że to co dla właścicieli psów jest oczywiste, dla mnie bywa nie lada odkryciem. Dlatego Sabcia jest dla mnie wielką niespodzianką. Wczoraj była w domu u mojej przyjaciółki u której od dzieciństwa był zawsze pies, weszła jak do swego domu, czuła się świetnie a moja przyjaciółka w lot rozumiała czego chce. Trochę jej pozazdrościłam... Ale cóż, ja się jeszcze uczę i myślę, że Sabina jest wyrozumiała. Ja tak mam do kotów, rozumiem i kocham je. Pies to zupełnie inny zwierzak. Inne serce, inne zachowania, emocje, w ogóle odczuwam ją inaczej niż koty. Ostatnio jak sprzątałam przed świętami, moja ukochana ruda kocica jak zwykle nie odstępowała mnie na krok, asystując przy wszystkim, przez jakiś czas Sabinka próbowała tak samo, aż padła ze zmęczenia. Właściwie już nie zdarza się warczenie, czy szczekanie. Koty łażą jej wręcz po pysiu czy ogonie i zero reakcji. Saba potrafi obwąchać kota i też już nie zostaje obprychana. Jedynie Fionka (ruda) próbuje się z nią bawić, ale jakoś Saba nie chce się z nią drapać ani ganiać, ani bawić się zatyczką od zlewu, ani spinaczami ani nawet palemką wielkanocną... Natomiast Sabina spędziła Zuzię z szafek w kuchni i mam mniej spacerów kotów po blatach, za co jestem jej wdzięczna. Rozpisałam się, ale kocham koty i od niedawna psy. Pozdrawiam i jeszcze raz dzięki Maju.
-
Właściwie to troszkę o czymś innym a dokładnie o higienie. Jak dbasz Maju o swoją ślicznotkę. Myjesz? kąpiesz? Moja jest szczotkowana teraz codziennie, traci sierść więc i tak pełno kłaczków, ale "kołnierz" który powinien być biały jest szary. Poza tym padło pytanie u dr czy ją myjemy, raz próbowałam na co zareagowała ucieczką i w rezultacie zostało umyte pół psa, więc wygląda jakby się bała. Po umyciu okropnie pachniała. Poradźcie, napiszcie co ile i jakie macie sposoby mycia. Na podwórku nie mam ciepłej wody a w domu mam prysznic z głębokim brodzikiem. Pozdrawiam.
-
Wet orzekł, że jest to herpes, na szczęście jest już dorosła, ale dużo lepiej nie będzie. O nos trzeba dbać cały czas. To jej sapanie, tarcie nosa czasami, spękany nos i częściowa niedrożność to wszystko związane z chorobą. Poza tym przebyła zapalenie przewodu słuchowego a teraz ma albo pozostałości albo coś nowego, w każdym razie bierze kropelki przez dwa tygodnie i z tego powodu nie będzie mogła mieć sterylki. Za dwa tygodnie mamy iść na sprawdzenie, potem badania krwi a potem dopiero sterylka. Sterylkę mój dr wet też chce jak najszybciej, bo zmian nowotworowych nie ma ale ma sutki powiększone, małe guzki w pakietach. Zresztą jayo widziała. Poza tym waży aż 23 kg i musi się odchudzać. Była baaaardzo grzeczna u weterynarza, spokojnie czekała jak jej wyczyści uszy i poogląda w różnych miejscach. Orzekł też, że jest starsza niż 3-5 lat, po wyglądzie kłów. Mnie to nie przeszkadza, bo cieszę się, że mogę jej pomóc... Z powodu uszu nie mogłam jej zaszczepić. No i tak poza tym tyle. Widziałam sheltie pod sklepem czekała, była o połowę chudsza od Sabinki.... Będę na bieżąco pisała co u nas słychać. Maja masz ślicznego pieska. Pozdrawiam.
-
Hmm, byłam dziś u weta. Swojego. Usłyszałam co nieco, ale teraz nie mam za dużo czasu, wieczorkiem siądę i popiszę, ale to nie uszkodzenie kanalików. Pozdrawiam
-
[url=http://picasaweb.google.pl/lh/photo/vy7-xUuGIshaAKQe0qSdSA?feat=directlink]Picasa Web Albums - Malgorzata - Sabcia[/url] [url=http://picasaweb.google.pl/lh/photo/DbFKCzzyzuahn99ZgVa8_g?feat=directlink]Picasa Web Albums - Malgorzata - Sabcia[/url] Dwa zdjęcia. On nie jest cały czas suchy tzn nos. Ani gorący. Raczej taki ciepławy. Natomiast po lewej stronie jest wyraźnie szorstki. Cieszę się, że są już jej "papiery". W piątek - sobotę idziemy do weta to się bardzo przydadzą.
-
Mam mały (mam taką nadzieję) problem. Jak wiecie słabo znam się na psach, i wiele nadrabiam cierpliwością i miłością oraz grzebaniem w necie. Chodzi jednak o suchy nos Saby a dokładnie jedną dziurkę w nosie. Nie byłam u weta, czekam na dokumentację o szczepieniach ze schroniska, ale jak to jeszcze dłużej potrwa to i tak pójdę, bo Sabcia ma suchy nos. Jedna dziurka w nosie jest jakby zatkana, piszę jakby, bo nie wiem czy to zaschnięta wydzielina czy przerośnięta błona w nosie, nie za bardzo to się chce oderwać. Czasami przez sen chrapie i widać, że to przez tę dziurkę. Czasami sapnie, ale ogólnie oddycha swobodnie. Gdzieś przeczytałam, żeby smarować capivitem. Posmarowałam tranem. Spodobało jej się tak, że wypiła pół miseczki. Boję się tylko czy to nie coś poważnego. Lewa strona nosa wygląda po prostu na chorą (może przesadzam). Pocieszam się, że psinka ma się ogólnie dobrze. Może ktoś ze schroniska albo z domu tymczasowego (jeśli była) zauważył coś, bo ten nos jest od początku taki, tyle, że jakoś w całej euforii wzięcia psa do domu nie dotarło do mnie, że może być coś nie tak. A może to normalne? To jest po tej stronie co nie ma oka. Może i nos miała skaleczony? Może jej narasta nowa skóra na nosie? Coś wiecie w tym temacie? A jak nie to chociaż pocieszcie :(
-
Ależ oczywiście, że schudła. Boczki jej się wcinają jak chodzi. Już nie jest taka beczułkowata ;) Na schody wskakuje raźniej, widać, że jej lżej. Może nie dużo, ale jednak. Co do kolorów: od razu widać, że lubię rude zwierzaki i nic na to nie poradzę. Od zawsze. Może dlatego Sabcia mi wpadła w oko??
-
Donoszę szybciutko, że u nas wszystko dobrze. Umieściłam nowe zdjęcia. Saba się zadomawia a my coraz bardziej ją kochamy. Czasami powarkuje na koty, czasami koty na nią prychają, ale ogólnie nikt z tego powodu nie płacze. Czasami koty są zaskoczone gwałtownością Sabci a już najbardziej jak szczeka. A szczeka teraz na wszystkich, którzy chcieliby do nas wejść, po zapoznaniu przestaje, wyjątkiem są listonosze i kurierzy. Mam nadzieje, że czuje, że tutaj jest jej dom. Przeszłam na gotowanie jej jedzonka i zajada świetnie. Po jakiejś puszce miała biegunkę. Tak poza tym zdrowa. Wczoraj na spacerze obszczekała straszliwie kota (fakt obcego) byłam okropnie zdziwiona. Pozdrawiam [url=http://picasaweb.google.pl/gosia.maslowska/Sabcia?feat=directlink]Picasa Web Albums - Malgorzata - Sabcia[/url]
-
Witam serdecznie! Dusia już nie jest Dusią tzn mówimy na nią Sabcia, Saba, Sabinka :) Reakcja na Dusia była prawie żadna, przypadkiem odkryliśmy, że na Saba reaguje a w każdym razie na pierwszą sylabę. Koty są już właściwie oswojone, najmłodsze, też rude, świetnie się bawi uciekając przed Sabcią i chowając się za drzwiami. Myślę, że będą kiedyś przyjaciółkami. Najstarsza i najmądrzejsza, akceptowała wszystkie zwierzaki w domu, więc na Sabcie też prawie nie zwraca uwagi. Najbardziej wojownicza dała przy jakiejś okazji psince po nosie i udaje, że się już nie boi, a Sabcia jej z drogi schodzi, aczkolwiek nie do końca. Trudniej nam, wieloletnim kociarzom, przyzwyczaić się do psa. Na spacery popołudniowe wychodzimy całą gromadą z zaprzyjaźnionymi dziećmi, Sabusia bardzo lubi dzieci. Rano i wieczorem, chodzi któreś z dorosłych, zwykle ja, i sama się sobie dziwię, że 5-6 rano nie jest już dla mnie środkiem nocy :) Jest dobrze. Wprawdzie piesia ma cieczkę, ale psy jakoś nas nie ganiają. Wszystkie są na podwórkach albo na smyczy. Poznajemy się. W czwartek będą 2 tygodnie jak ją wzięłam i nie żałuję. Wszystkie zwierzaki są już odpchlone, bo drapały się po przyjeździe Sabci na potęgę... NIedługo będę chciała ją odrobaczyć i szybko jak tylko się da wysterylizować. Tutaj będzie mi potrzebna pomoc jayo i papiery psinki dotyczące szczepień i innych spraw zdrowotnych, bo będę chciała ją przedstawić swojemu weterynarzowi. Sabcia jest, tak jak pisałam w emailu spokojna, pojętna, "uśmiechnięta". Na początku nie szczekała na inne psy, ale teraz jak mocno zostanie obszczekana to nie wytrzymuje i odszczeka. Trochę nie wiem jak ją prowadzić gdy ktoś idzie z naprzeciwka. Boi się mężczyzn i z reguły idzie blisko nogi albo uskakuje i szczeka. Trzymanie na krótkiej smyczy tylko pobudza szczekanie, natomiast puszczenie luźno na smyczy powoduje, że jak ktoś idzie spokojnie to i ona jest spokojna, ale jak nerwus to zaczyna szczekać. W rezultacie trzymam ją na krótkiej smyczy i czasami musi się wyszczekać. Trudno. Oczywiście nie cały czas jest na krótkiej smyczy, zwykle właśnie chodzi sobie na luźnej. Nie puszczam jej jeszcze samej, no bo po pierwsze ma cieczke a po drugie jeszcze przyzwyczajam do imienia. Reaguje na stój. Zresztą sama się zatrzymuje przy krawężniku. W ogóle mogłabym długo pisać, bo Sabcia/Dusia zawojowała nasze serca. Jak zauważyłam z suchej karmy woli pedigree niż np royal canin czy frolica. Kocią karmę czasami podjada a koty jej się rewanżują bo podjadają jej royala. Sabcia już rzadko na nie szczeka, powiedziałam jej że skoro sama im podjada to i niech im też pozwoli i chyba zrozumiała :) Zdjęcia zaraz zlinkuje. Nie ma ich narazie dużo. Czasami popiszę co u Sabci, bo widzę, że ma wiele przyjaciół tutaj. Pozdrawiam serdecznie. [url=http://picasaweb.google.pl/lh/photo/6TsYg0LiWXPmwLVwbooNSw?feat=directlink]Picasa Web Albums - Malgorzata - Dusia[/url] [url=http://picasaweb.google.pl/lh/photo/mH3IVgPQ2zV6mbH6kNAnTw?feat=directlink]Picasa Web Albums - Malgorzata - Dusia[/url] [url=http://picasaweb.google.pl/lh/photo/rAsaF8Hl1UYD-AbhKJCeYw?feat=directlink]Picasa Web Albums - Malgorzata - Dusia[/url]