to ja się odezwę... chociaż miałam się nie odzywać. Ja na paluchu pracowałam niecałe pół roku i faktycznie dosypywanie słomy jest obowiązkiem opiekunów, dolewanie wody itd itd ale w tej chwili patrząc z punktu widzenia hmm wolontariusza? (to chyba za duże słowo) odwiedzacza - jakbym zobaczyła, że "mój" pies bądź psy nie mają wody czy słomy to wzięłabym wodę lub słomę i wrzuciła swoim psom. Abstrahując od miernych/dobrych dyrektorów, opiekunów i tych innych co to są za to odpowiedzialni. Korona mi z głowy nie spadnie. O tyle mój problem polega na tym, że utożsamiam się z całym moim starym rejonem :(