[FONT=Verdana][SIZE=2]Niestety, niektórzy ludzie mają naprawdę nierówno pod sufitem, ta historia An1a mną wstrząsnęła... Ten typek chyba naprawdę ma coś z głową... Żeby psa dźgać nożem i to w obecności właścicielki!:shake:
Ja mam małego pieska i niektórym ludziom chyba to, nie wiedzieć czemu, przeszkadza. Głównie młodsze ode mnie dzieci, mknąc na rowerze krzyczą 'mały, mały!'. Tym się zbytnio nie przejmuję, bo niby co mnie obchodzi zdanie jakichś dzieciaków, które najwyraźniej mają ze sobą problemy (pewnie mi zazdroszczą Bestiuszka :cool3:). Kiedyś będąc na spacerze usłyszałam pytanie 'to pies czy szczur?' po czym nastąpił wybuch śmiechu. Chłopak jechał na bryczce, nie był miejscowy i chyba chciał komuś zaimponować... Ale czym??? Innym razem przechodziłam alejką, wzdłuż której ustawione są ławki. Na jednej z nich siedział facet, nogi wyciągną na pół chodnika. Gdy pies do niego podszedł poderwał się z miejsca, cofną nogi pod ławkę i warknął dziko, jakby mu je pies chciał odgryźć. Bestiusz się przestraszył, odskoczył i wpadł na rabatkę po drugiej stronie chodnika...
[/SIZE][/FONT]
[FONT=Verdana][SIZE=2]Sytuacje w typie tej, którą opisała [/SIZE][/FONT][FONT=Verdana][SIZE=2]Akodirka zdarzają mi się bardzo często. Kiedyś np. Podbiegł do nas z warkotem pies pani (która notabene urządzała sobie właśnie ognisko na terenie szkoły :shake:). Zaczęła wołać psa, ale ten oczywiście nawet na nią nie patrzył. W końcu podeszła i zamiast złapać psa za obrożę albo jakoś inaczej go odprowadzić zdzieliła go po głowie wierzbową witką i poszła do swojego ognicha :pissed:. Pies oczywiście idzie znowu za nami. Później dał się odwołać, ale ja przez ten cały czas musiałam się starać, żeby nie dopuścić do walki i cały czas odciągać swojego. Kilka razy jej mówiłam, żeby go złapała, a ona się tylko uśmiechała:shake:
[/SIZE][/FONT]
[FONT=Verdana][/FONT]