Miałam taką samą sytuację z moją Klarą, tez musiała mieszkac w piwnicy tylko, że u mnie w domu, i tym "sąsiadem" był akurat mój brat... Jacy odmieńcy potrafią byc w rodzinie... Tak samo ją wyganiał na podwórko w -30stopniowe mrozy... Schodziłam po nią w nocy, przemycałam do domu, a to nie było łatwe, ona z końcówka cieczki, a tu drugi pies w domu. Kaszląca (bo chorowała na serce), i co zrobic zeby nikt nie zauwazyl że jest w domu... W końcu wygonili ją na dobre, więc wzięłam ją i wyniosłam sie z domu. Przynajmniej Klara miała juz spokojne i szczęśliwe życie w cieple i otoczona miłością. Już jest za TM ale ciesze sie że zdążyłam ją uratowac. Lusi tez się uda, za te wszystkie cierpienia zasługuje za cudowny dom. Asia, doskonale wiem co czujesz, że nie da się spokojnie spac, z tą niepewnością, co może stac się za chwile, bo komuś przeszkadza grzecznie leżący pies w kącie. Trzymajcie się, wszystko będzie dobrze.