takich lekarzy to ze świecą szukać,
ja również trafiłam z moją suczycą do Państwa Łukaszewskich, wyrwali moją suczycę z objęć śmierci,
takiego poświęcenia, zawziętości i wytrwałości w leczeniu zwierząt to jeszcze nigdzie nie widziałam, teraz to ja mogę na kolanach chodzić i dziękować za wszystko co Państwo Łukaszewscy zrobili dla nas i dla suczycy, to była nieustanna walka przez jakieś 3 m-ce, na początku leczenia 12 h byliśmy w lecznicy pod stałą kontrolą, w razie gdyby coś sie stało, nawet w środku nocy gdyby z Herą coś zaczęło sie dziać mieliśmy dzwonić, wyszukiwanie leków które pogłyby pomóc, kombinowanie, badanie, analizowanie można powiedzieć że wszystko na raz
takich ludzi to na rękach powinno sie nosić
więcej o histori suczycy na stronie --> [URL]http://www.forum.amstaff.info.pl/showthread.php?t=4920[/URL]
poznałam Arkę i poznałam Właścicielkę, cieszyłam się gdy z Arką było coraz lepiej chociaż moja Hera leżała na stole i umierała, ale wszyscy byliśmy dobrych myśli,
Właścicielka Arki widziała mnie pierwszy raz w lecznicy i gdy dowiedziała się jaka jest nasza sytuacji, że szukamy krwi do transfuzji sama zaczęła dzwonić po znajomych i szukać krwi, jesteśmy za to naprawdę wdzięczni!! oby więcej na świecie było takich właścicieli i oby tylko takie odpowiedzialne osoby posiadały zwierzęta a w szczególności bullowate
pozdrawiamy i do zobaczenia na Paczkowskiej