no proszę, totalnie naszego Potka nie poznaję, był przylepką ale że tak się rozszalał;)aż ciężko uwierzyć, widać ile daje porzuconemu psiakowi swój własny człowiek, od razu totalna metamorfoza;) A Potek w schronie był wabikiem na nowych wolontariuszy, gdy ja tam trafiłam przypadkiem dostałam go jako jednego z pierwszych na spacerek, i tak mnie maluszek urzekł że zapamiętam go na zawsze. I myslę że nie tylko mnie;) Bo jak można więcej już się w schronie nie pojawić kiedy dają ci na spacerek takiego psiaczka jak Potek, on wyzwala u każdego odruchy opiekuńcze. A zdrówko pozwoli na operację oczu? Eh Potek (przepraszam, dla mnie zawsze zostanie Ślepotkiem) widzi serduchem tak czy siak, pozdrawiamy Potka i jego domek