Drogie Panie . Jestem prezesem RTOnZ , który został powiadomiony o sytuacji bezdomnej suczki z Kodręba. W tym samym dniu podjęłyśmy próbę ustalenia miejsca pobytu suczki i zostawiłyśmy mieszkańcom wsi telefon do nas w razie gdyby się pojawiła w ich okolicy. Niestety pomimo zapewnień nikt do nas w tej sprawie nie oddzwonił. Po raz kolejny więc ponowiłam zapytanie co do miejsca pobytu suczki. Suczka prawdopodobnie przeniosła się na drugi koniec wsi, ale to nie takie pewne. Zadzwoniłam więc do P. Beaty z Radomska , którą mi polecono w e-mailu. Niestety nie może tam jechać , a ja nie odmówiłam dalszej pomocy , tylko powiedziałam ,że pojedziemy szukać ją w sobotę lub w niedzielę , ponieważ do towarzystwa należą osoby ,które pracują zawodowo a po pracy jest już ciemno i nie ma większego sensu tam jechać wieczorem. My obsługujemy cały powiat radomszczański i mamy pod opieką rocznie ponad 100 zwierząt.Wszystko to robimy społecznie / chyba wszyscy myślą ,że mamy pensje/ , jeździmy własnymi samochodami i płacimy własnymi pieniędzmi rachunki telefoniczne , ponieważ musimy mieć pieniądze na leczenie i sterylizacje zwierząt , którymi się opiekujemy. Wszystkim jednak łatwo jest innych krytykować i mówić ,że nic nie robią. Ja w e-mailu dostałam propozycję szukania suczki z psem na smyczy. Nie wiem jak to skomentować i jak to wykonać. Mam pytanie , jeśli uda nam się suczkę złapać , to jaki będzie dalszy jej los , kogo mamy powiadomić. Jest koniec roku i także koniec naszych funduszy .