Dziś na ranem pochowaliśmy naszego kochanego psa Kapra. Umarł tragicznie, zagryziony przez 5 dużych psów.
Rok temu przeprowadziliśmy się na wieś, aby naszym psom (Kaper i Hektorek) żyło się najlepiej. Niestety. Już na poczatku wprowadzenia biegające psy sąsiada , podobne do wilków zagryzły naszego kota, następnie pogryzły małego pieska Hektorka. Zgłaszaliśmy to w gminie, ze psy biegają po całym terenie i zagryzają zwierzęta z lasu i nasze zwierzęta. My mamy ogrodzenie. Dziś nasz Kapcik - mały piesek przeszedł przez to ogrodzenie i te psy mordercy go dopadły. Kaper był bardzo mądrym psem, wszystko rozumial, znalaząłm go 8 lat temu, kiedy to byłam w depresji i on pomógł mi z niej wyjść. Był bardzo chory na serce. Rok temu lekarz powiedział , że został mu tylko rok, ale dzięki leczeniu okazało się , ze Kaper nie wybiera się jeszcze na Tęczowy Most. Był żwawy i kochany. Wiedziałam , ze kiedyś odejdzie, ale nie w taki sposób. NIe nawidzę tego sąsiada. On wie, ze jego psy znowu wyrządziły krzywdę i nic sobie z tego nie robi. NIe wiem co robić, czy zgłosić na policję, czy sprzedać ten dom. W między czasie uratowaliśmy jeszcze suczkę Zarkę, która z nami też jest. Te psy sąsiada - nigdy nei wiadomo kiedy się pojawią. NIe widać ich, i nagle z nienacka, przyczajowne atakują zwierzę. On wypuszcza je na noc. Biegają po naszym całym terenie.
Już sama nie wiem co robić. Głowa mi pęka, czuję że wariuję. Nie mogę się pogodzić , że te psy go tak rozerwały.