Majka:)
Members-
Posts
25 -
Joined
-
Last visited
About Majka:)
- Birthday 08/07/1980
Converted
-
Location
Olsztyn
-
Interests
Entomologia <robactwo wszelakie>, muzyka z naciskiem na skrzypce, snowboarding, weterynaria
Majka:)'s Achievements
Newbie (1/14)
10
Reputation
-
Kiedyś mój trener, u którego szkoliłam psy powiedział, że nauki chodzenia na smyczy, równo przy nodze nie nauczę psa w miesiąc, czy dwa. Na to trzeba 800 godzin ćwiczeń, żeby móc powiedzieć, że pies to potrafi. Także nie dziw się, że Twoja psica ciągnie, skoro co chwilę zmieniasz metody szkolenia. Wybierz sobie jedną i ją stosuj, ale konsekwentnie. Domyślam się, że stosowałaś do niej komendę "noga" - musisz zmienić tę komendę, bo ona po prostu nie skutkuje - pies myśli, że jak usłyszy "noga" to może robić to co zwykle, czyli ciągnąć. Zmień to np. na "równaj" - albo na jakąś inną nową, nieznaną psu komendę. Ja bym spróbowała ze smakołykami (a może do tego kliker?). Róbcie sobie sesje po 15 minut dziennie - nie dłużej, bo pies się znudzi. Ja akurat uważam, że kolczatka nie jest zła, jeśli jest używana mądrze. Trzeba umieć się nią obsługiwać, żeby psu nie zrobić krzywdy. Bez sensu jest zakładanie psu kolczatki i pozwalanie mu ciągnąć, bo tak się nie nauczy a tylko porani sobie szyję.
-
[quote name='Aga & Castor']Do eria : a mozesz mi podac adres tego miejsca albo jakis tel bo tez poszukuje miejsca wypoczynkowego na wakacje z moim miskiem i narazie nie moge nic ciekawego znalesc ;/ bylabym wdzieczna! :)[/quote] O właśnie - o namiary prosimy i dokładną datę, kiedy jedziesz :mdrmed:
-
A ja bym tak chciała ROGZa z odblaskową nitką dla czarnego sznaucera olbrzyma, tylko nie wiem jaki kolor :confused: Czerwony ładnie wygląda, ale większość czarnych psów ma czerwone obroże, więc to takie średnio oryginalne, mimo, że ładnie kontrastujące :eviltong: Granatowy, czarny, pomarańczowy i różowy odpadają, bo mi się nie podobają. Zostaje fioletowy, czerwony albo brązowy? Pomocy! ;] [SIZE=1] (i zamówiłam Lupine- Flower Power... Wielki czarny pies w fioletowo-niebiesko- różowych kwiatuszkach :evil_lol::loveu: ) [SIZE=2] i jeszcze chciałam zapytać, czy długo się czeka na przesyłkę z pełnej-miski?[/SIZE] [/SIZE]
-
No to mówiłam, że usypianie dwutlenkiem węgla jest najlepsze! Zasną sobie spokojnie a potem zdechną. Tylko trzeba wymyślić jak zebrać kilkadziesiąt szczurów w jednym miejscu, żeby im zrobić taką małą komorę gazową, bo domyślam się, że same się w rządku nie ustawią :eviltong: w szeregu też nie. Jakieś zbiorowe pułapki, albo zamknięcie wylotów rur z obu stron? Nie wiem, nie znam się na rurach :oops: Nie chcę przerywać dyskusji na temat zabijania szczurów, ale wiecie - w temacie chodzi raczej o to, że ludzie podkładają trutki, żeby psy się ich nażarły... nie szczury... ;] ale ok - nie przerywam, bo fajnie jest xD
-
Masz coś do księży? :cool3::cool3: Bo ja bardzo chętnie poznam Twoje zdanie na ten temat :mad: To teraz jeszcze wtrące coś o trutkach i Polach Mokotowskich, żeby nie było, że wątki zaśmiecam :razz: Uwaga - wtrącam: Nie noo- ludzie, którzy te trutki na szczury rozsypują w miejscach uczęszczanych przez psy powinni zostać ukarani! <koniec zdania wtrąconego, które w sumie nie było wtrącone, no ale nieważne... :roll: >
-
Znaczy, że co? Kłócimy się dalej w tym temacie, czy zakładamy nowy - o aborcji i tam będziemy bronić swoich racji? :evil_lol: Tylko trzeba ustalić wcześniej kto jest 'za' a kto 'przeciw', bo ja się okaże, że wszyscy są 'za' to trzeba będzie następny temat zakładać, żeby mieć się o co wykłócać :roll:
-
Jezu ja Was uwielbiam :evil_lol::evil_lol: To fajnie, że się kłócimy odnośnie tego, jak kto zabije szczury i jak będzie psy wyprowadzał na spacer, a tymczasem nikogo z nas to nie dotyczy :mad: A ja już chciałam się poświęcić i wciskać sie do kanałów :cool3:
-
Nie zobaczysz, bo go nie założę. Ja tam problemu z psami nie mam, nikt trutek na szczury nie podkłada w moim parku a nawet gdyby, to nie mam problemu z wyjechaniem poza miasto te kilka razy dziennie. Ale to raczej nie jest moja wina, że w Warszawie nie ma miejsc, gdzie nie ma ludzi. Nie jest też moja winą to, że masz psa, który zachowuje się nie tak, jak powinien. Jeśli dobrze wychowasz psa i będziesz go umiała odwołać, jeśli zacznie zachowywać się inaczej niż trzeba, to nie widzę problemu w spuszczaniu go ze smyczy. Jeśli natomiast pies jest agresywny dla innych ludzi, czy zwierząt, jeśli skacze na obcych ludzi, co jest dla nich uciążliwe a ty nad nim nie umiesz zapanować, to moim zdaniem powinnaś psa trzymać na smyczy, czy lince, albo go wyszkolić tak, żeby nie zagrażał/przeszkadzał innym.
-
Jak ty strasznie marudzisz! :mad::eviltong: To niech ten patrol tam cały czas stoi... W końcu - za to im płacą...
-
A dlaczego nie? Jeśli pies jest agresywny, to powinien być pod kontrolą. A taką kontrolę daje smycz, kaganiec, czy dobre wychowanie. Jeśli chce się psa <tego agresywnego oczywiście> wypuszczać luzem, to proszę bardzo, ale w miejscach, gdzie nikomu nie zagraża. Skoro Twoja suka nie podbiega do innych zwierzą ani ludzi to masz nad nią kontrolę, to w myśl mojego planu nie musi chodzić na smyczy ani w kagańcu. Jeśli nikomu nie robi krzywdy, to niech sobie lata. Nie cały czas - od rana do wieczora. Noc mogą sobie odpuścić. :eviltong: Miesiąc czy dwa spędzą na polach mokotowskich. Później wystarczy tylko kilku mundurowych, żeby ludziom przypomnieć o przepisach. Wszystko do zrobienia. Na pewno się nie zmieni, bo nikomu się z tym nic nie chce robić... Ale jest to wykonalne i proste do zrealizowania ;) Stworzenie parku dla psów, gdzie ludzie wrogo nastawieni do czworonogów nie będą chodzili też jest do zrobienia. Tylko, co z tego, skoro nikt się za to nie weźmie? :mad: ;)
-
No oczywiście - wina leży po obu stronach, bo gdyby ludzie sprzątali po swoich psach, gdyby agresywne psy były trzymane na smyczy, czy w kagańcach, gdyby właściciele posiadali odrobinę wyobraźni, to do niczego takiego by nie dochodziło. Rozwiązaniem byłyby mandaty za nieprzestrzeganie jakiegoś regulaminu, czy ustawy, czy czego tam chcecie. Policjanci pomęczą się przez miesiąc obserwując pola mokotowskie, wystawią tysiące mandatów i skończą się psie odchody na trawie, psie bójki, ataki na ludzi i brudne ubrania przechodniów... Tylko trzeba egzekwować przestrzeganie prawa...
-
To błagam - ukradnij mi jednego takiego małego, bo ja szukam wszędzie młodego dzikiego szczura i znaleźć nie mogę :placz: Płeć obojętna ;) Ja tam do metrowej rury się zmieszczę... Czekaj - zmierzę, czy do 50 cm też... Ano. Do 50 cm bez problemu :eviltong: Więc mogę pomóc ;) Ależ jest wykonalne, tylko trzeba mieć na to sposób. Wyprodukowanie CO2 jest naprawdę banalne nawet w domowych warunkach. I wcale nie trzeba dużego nakładu finansowego. Wystarczy dobry plan i po kłopocie. Użyj wyobraźni mój Drogi :cool3: Nie wszystkie kanały są całkowicie wypełniane wodą. Więc wyłożenie trucizny w kanałach gdzie woda sięga do polowy już nie jest trudne, prawda? Czy Ci to narysować? :eviltong: No bo są niehumanitarne. I są też nieskuteczne, co widać na przykładzie większych metropolii w USA. Jeśli nie zmienimy trutek na coś innego, to może być nieciekawie. To znaczy - nieciekawie dla tych, którzy szczurów nie tolerują. Ja bym była w siódmym niebie :loveu:
-
A mogę ja odpowiedzieć? :cool3: Ja, jako że sama szczury hoduję, uważam, że rozsypywanie trutek w miejscach, gdzie przebywają dzieci czy psy i koty jest chore i niebezpieczne. Szczur nie wejdzie tam, gdzie jest duży ruch i nie ma gdzie sie schować. Trutki na Polach Mokotowskich nie będą skuteczne, bo po pierwsze jest tam za duży ruch a szczury nie latają ludziom pod nogami, prawda? Jeśli wychodzą to są to pojedyncze osobniki i to dopiero nocą, kiedy nie ma ruchu. Po drugie - jeśli ktoś się chce pozbyć szczurów, to powinien uderzać w miejsca, gdzie tych szczurów jest dużo a nie tam, gdzie pojawiają się sporadycznie. Bez sensu zabijać codziennie po jednej mrówce wchodzącej do mieszkania. Lepiej coś zrobić z mrowiskiem. Szybciej i taniej. Dlatego - wracając do pytania "jak widzę humanitarną deratyzację?". Humanitarna i SKUTECZNA deratyzacja powinna sie odbyć w miejscach, gdzie szczury mają swoje gniazda. Szczury to zwierzęta stadne, więc tworzą grupki. Trzeba dojść do tych grupek i tam dokonywać deratyzacji, bo w przeciwnym wypadku nie ma to sensu. Zakładając, że szczury siedzą w kanałach pod polami - trzeba by zejść do kanałów i tam pozabijać szczury. Będzie to nie dość, że skuteczne to jeszcze bezpieczne dla ludzi i naszych psów. Jakim sposobem? To już nie moja działka. Można się pobawić dwutlenkiem węgla, pułapkami, trutkami wymieszanymi z jakimś jedzeniem. Większość szczurów nie jest aż tak głupich, żeby wpierniczać trutki. To działa, ale w większości na te młode osobniki. Szczury uczą się od siebie nawzajem i jeśli jeden wie, że pokarm jest zatruty, to całe stado zostanie o tym uprzedzone. Dlatego mówię o mieszaniu z jakimś innym pokarmem, który zmodyfikuje zapach trutki.
-
Oczywiście, że nie i wcale nie napisałam, że strzelał. Chciałam Ci troszkę unaocznić problem i uzmysłowić, że nie mamy zmieniać psów a ludzi. A powiedz mi - dlaczego mamy nie zmieniać rzeczywistości? JA swojego psa nauczę niezjadania tego, co znajdzie. TY też. Ale przeciętny Kowalski nie ma pojęcia jak coś takiego wyegzekwować od psa. Nie zapominaj, że większość ludzi w dalszym ciągu uważa, że żeby coś osiągnąć - trzeba psa bić i krzyczeć na niego. Taki Reksio potrafi tylko reagować na komendę 'siad', 'podaj łapę' i 'leżeć'. Tutaj trzeba uświadamiać i edukować ludzi a nie psy, bo to gatunek ludzki stwarza problemy...