Jump to content
Dogomania

Izka1995

Members
  • Posts

    31
  • Joined

  • Last visited

About Izka1995

  • Birthday 10/18/1995

Converted

  • Location
    Zagórów

Contact Methods

  • Signal
    1778870

Izka1995's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. Brzucholek pomasowałam, nie był wzdęty, a psiak poszedł spać... PS. Właśnie zrobił kupkę, mam nadzieje, że wszystko już ok. :)
  2. Szczeniaczek ma 8 tygodni, jest u mnie od soboty. Ostatnią kupke zrobił wczoraj wieczorem, wyglądała prawidłowo. Dostaje 5 posiłków dziennie, w tym karmę Brit Junior i jedzonko domowe, czyli gotowane rozdrobnione mięsko kurczaka z ryżem lub makaronem i startą drobniutko marchewką. Martwię się, ponieważ do teraz nie zrobił żadnej kupki. :-( Szperałam w internecie, czytałam o skręcie żołądka, zatwardzeniu itd. jednak objawy nie pasują. Psiak jest rozbrykany, bawi się, nie wymiotuje ani nie próbuje tego robić oraz nie próbuje robić kupki. Wątpie czy czuje jakiś ból, ponieważ nie piszczy, jest wesoły, biega, ogólnie zachowuje się normalnie. Co może mu być? :placz:
  3. Boskie foty :D
  4. Śliczny piesio :razz:
  5. no pożyteczny psiak:razz: też bym chciała bo moje to w nawyku mają raczej zabieranie ubrań... nie przynoszenie:mad:
  6. a na moim psie mi się podoba i już!:mad: nie wyobrażam go sobie w innym!:loveu: ale jest naturalny i to może dlatego:cool3:
  7. Czemu? Blond jest bardziej naturalny niż róż :razz: na przykład mój Dżekuś to taki jasny blondynek :loveu:
  8. Ale akurat temu psiakowi jest ładnie i to gustowne pasemko:razz:. Co innego malować na oczojebny róż czy błękit...:mad:
  9. Według mnie pies jest najładniejszy jak ma swój naturalny kolor:multi: przecież właściwie po co farbować psa? <oczywiście pomijając to że siwieje:diabloti: hehe>
  10. No to ja bym nawiązała do pierwotnego tematu. Więc tak: a) pseudohodowla: mało wydatków, a więc dużo zysków (psy reprodukcyjne mogą żyć w byle jakich warunkach, byleby szczeniaki jakoś się trzymały) b) normalna dobra hodowla: dużo wydatków, a więc mało zysków (psy są w dobrych warunkach, mają prawidłowe pożywienie, opiekę i są pod okiem weta) No i teraz postawcie się na miejscu nastawionego na ogromne zyski, a małe wydatki (nie na rozwijanie swego hobby) pseudohodowcy. Czy opłaca mu się dawać psom reproduktorom dobre warunki (w tym dużo wydanej kasy) skoro i tak, kupującym zależy na pięknym wyglądzie "obiektu", który kupują? Odpowiedź jest prosta... Nie! Przecież wtedy pseudohodowcy nie opłacałoby się wogóle zakładać hodowli (czyli interesu polegającego tylko na braniu kasy). A uczciwych ludzi mających serce dla zwierzaków, zajmujących się hodowlą jest coraz mniej, bo teraz według większości takich typów to nie jest hobby tylko prosty zarobek... Straszne, ale prawdziwe:-(
  11. A więc tak: przyjadę do domu to jak usłyszę pierwsze oznaki tej głupiej zabawy to poproszę rodziców, żeby dzwonili na policję (sami rodzice już wiele razy ingerowali). A nasi Zagórowscy policjanci już mnie znają bo raz do nich dzwoniłam, jak jakaś namolna babka się do nas włamała, rozwaliła furtkę zamkniętą na zasuwkę i klucz, zaczęła walić w okna, drzwi itd, a byłam wtedy sama w domu:mad:
  12. U nas to w lato już całkiem bomba... dosłownie... :mad: i na osiedlu, i na placach wszystkich i u sąsiadów... a pech dał, że mieszkam koło młodych chłopców... jeden z mojej klasy to już chyba z tego wyrósł bo ostatnio nie słyszałam żadnych petard ani niczego podobnego (:multi:) ale drugi jakiś młodszy i daje ile wlezie... a z zakupem materiałów takich jak petardy, fajerwerki itd. przez dzieci w wieku nawet 8 lat nie ma problemu... niby policja jeździ po sklepach i sprawdza, ale co to naprawdę da? Można u nas kupić wszelkie alkohole, papierosy i inne rzeczy przeznaczone dla osób starszych bez żadnego problemu... A psy okropnie reagują na wszelkie rodzaje hałasów jak petardy czy inne tam pierdółki... Boks jeszcze wytrzymuje, ale z Dżekim gorzej... Jak go przygarnęliśmy to był właśnie w stanie nasilania wrażliwości na wszystkie hałasy, ale ostatnio zaczyna już przywiązywać do tego coraz słabszą wagę... A to, dlatego że głuchnie (już nawet prawie nie ma zębów):-( niestety... ale to wina jego wieku... Czasem nie rozumie tego co mu mówię. Ostatnio go wołałam, a on nie usłyszał, więc wołałam i wołałam (nie nasilając tonu) a on nagle się obrócił i podkulił ogon jakby myślał, że go karce (a tego nigdy nie robiłam)... Przykro mi że tak się dzieje, ale mam nadzieję, że jak najlepiej spędzi u nas swój ostatni czas przez przekroczeniem Tęczowego Mostu...:placz: A ci durnie dalej straszą psy, koty, króliki, świnki morskie, szczurki, myszki, chomiki i inne biedne stworzonka które nie wiedzą co się dzieje i trzęsą się ze strachu :-( nie wiem jak tam inne ale np. na chomiki bardzo niekorzystnie wpływają hałasy... i przy ich i tak krótkim życiu (max 3 lata) te hałasy tak niewyobrażalnie je stresują, że życie może im się skrócić bardzo... tak mi źle gdy o tym niby błahym problemie myślę...
  13. To tak nie na temat. Jeśli ktoś był w parku Magnolii we Wrocku (świeżo wybudowana galeria) w zoologicznym to mają super prawie wszystko oprócz kilku spraw. Podam kilka faktów i proszę mnie nie posądzać o reklamę bo działam wręcz przeciwnie. A więc tak: cena szczurka prawie 15 zł. Cena szczurka "gołego" około 40 zł. Lekka przesada... Albo świnki morskie: gładkowłose i rozetki: również około 30 zł, a świnki baranki około 80:crazyeye:. W tym, że różnicy po za świnkami barankami, a gładkowłosymi zbytnio nie ma. Mają trochę bardziej klapnięte uszka i tak jakby bardziej szorstkie futerko. W ogóle nie słyszałam o takiej śwince morskiej jak baranek...:mad: króliki może jeszcze, ale prosialki morskie? hmmm... ciekawe...
  14. W końcu przecież pies to też żywe zwierze... :placz: nie sądzę, aby większości podobało się farbowanie na niebieski, różowy czy żółty...:eviltong: Rozumiem, że czasem pies np. wystawowy ma jakieś przebarwienie futra, a właśnie zbliża się termin wystawy... Takie coś rozumiem... Może jeszcze na jakiś takie delikatny kolor, no ale bez przesady... Nie wiem jak inni, ale ja WSTYDZIŁABYM się wyjść z jak najbardziej, jak najjaskrawiej i najintensywniej różowym czy niebieskim psem gdziekolwiek... A zwierzęta przygarniałam nie dla własnego widzi mi się tylko w przypadku moich pierwszych zwierząt, aby mieć jakiś przyjaciół, których nie miałam... Chodzę do szkoły i powiem jedno... Na nikogo po za sobą i kilkoma nauczycielami, którzy są dla mnie prawdę mówiąc dobrymi przyjaciółmi nie tylko w szkole nie mogę liczyć... I właśnie przyjaciół ludzi zastępowały mi zwierzęta... A później zaczęłam zwierzęta prawdę mówiąc ratować... Czy prawie martwego psa z torów kolejowych... Czy królika przed przerobieniem na pieczeń... Robiłam to dla nich i dla siebie... Zawsze zważałam oczywiście na to czy mam odpowiednie możliwości, aby dać im to czego potrzebują po za miłością, czyli schronienie, jedzenie itd. Kocham zwierzęta i zawsze staram się im pomagać... Mam już 2 psy i niezbyt miałabym jak wziąć do siebie kolejnego, ale za to spotykanym na ulicy bezdomnym, chudym psom czy innym zwierzakom zawsze staram się dać coś do jedzenia, aby chociaż tak im pomóc... Nie potrafię przejść obojętnie... Raz z zamiarem kupna nowych butów szłam do sklepu starałam się obejść czołgającą się do mnie i wyjącą (nie nazwałabym tego miałczeniem... to brzmiało jak płacz) kotkę, która widocznie okociła się w zbożu, bo słychać było piski małych kotków (przypomnę że zbliżały się żniwa:-() przeszłam 2 metry czy nawet nie i musiałam się wrócić, po prostu nie potrafiłam odejść, stać, musiałam się wrócić, skoczyłam do domu przyniosłam transporter i wzięłam ich... Gdy doszłam do domu to dopiero się zaczęło... Ale teraz mam stadko kotów, które są lepsze niż psy... Nikogo obcego do mnie nie dopuszczą, ale niestey do innych domowników podchodzą z rezerwą... Kotki były strasznie dzikie i z początku pozwalały mi tylko dać im jeść i pić, ale w końcu je oswoiłam... Teraz mam dużo zwierząt, które kocham... inaczej nie potrafię tego nazwać... Czasem czuję się źle, a nawet często... Gdybym mogła to wzięłabym do siebie wszystkie zwierzęta ze schronisk i ulic, dałabym im całą moją miłość, ale co by było z wszystkim innym... Dlaczego w tym... naszym... świecie nie można żyć bez pieniędzy... po prostu nie można... A niby najważniejsza jest rodzina, miłość, przyjaciele... To czy tak jest na prawdę? Im więcej pieniędzy tym mniej serca... Nie mówię, że to dotyczy wszystkich, ale jednak mówię, że wielu osób... Niestety...
  15. Witam:razz: jestem sobie teraz u brata we Wrocku i z balkonu patrze, patrze, patrze, własnym oczom nie wieże, a tu jakaś babka idzie z czymś niebieskim. Na początku myślałam, że to jakaś torba czy coś, al nagle się ruszyło i zerknęło w moją stronę, a ja dopiero wtedy poznałam... To był jakiś biedny west ufarbowany na niebiesko! To był mniej więcej taki kolor ->:-(
×
×
  • Create New...