Żyje i mam nadzieję, że nie narzeka. Po kilku napadach na psy-samce sąsiadów chodzi w kagańcu fizjologicznym, może ciut za dużym na niego ;) Ostatnio mieliśmy chwilę strachu, bo zaczął się robić osowiały, mieć problemy ze wstawaniem i chwiał się na nogach. Szybko do weta, bo od ostatniego antykleszcza było 2 miesiące, ale nie miał gorączki ani nic innego (mocz jasny). Dostał porcję lekarstw; po 3 dniach wróciliśmy, bo sytuacja zaczęła się powtarzać. Diagnoza: zwyrodnienie stawów - dawać p/bólowe. Po 5 dniowej kuracji temat się skończył i nie powrócił (od końca kwietnia). Co to było? Nie wiadomo, wet sugeruje, że mógł się przeciążyć (zaczeliśmy na wiosnę dłuższe spacerki, bo sąsiedzi zaczęli przezywać go "dzik" ze względu na drobne zwiększenie rozmiarów... :evil_lol:)
Generalnie: jest kochany (Oliwka też :lol:), pomimo tendencji do samodzielnego przedłużania spacerów o jakieś 20-30 minut :angryy:
Raz już dzwoniła do mnie kobieta o pół kilometra od nas, że Tuf jest u niej, wszedł do ogródka, gdy wjeżdżała samochodem, rozłożył się na trawie i leży, kiedy ja latam po okolicy gwiżdżąc na tę cholerę :mad: Od pewnego czasu spacery odbywają się wyłacznie z garścią smakołyków, w ramach szkolenia "Z panem jest fajniej niż na włóczędze" :razz: