Bardzo Wam serdecznie dziekuje za wsparcie. Wszystko to, co napisaliscie... ja sobie zdaje z tego sprawe, tylko mam do siebie zal o to, ze nie moglam jej pomoc. O to, ze lekarze w ogole nie sluchali tego, co sie do nich mowi. Nie widzieli psa lecz kase. Rowniez o to, ze po jej smierci zaczelismy analizowac jej zachowanie, te wszystkie objawy i mimo tego, ze robilismy to wczesniej to miotalismy sie w podjeciu dezycji co do uspienia. A gdybysmy postawili diagnoze, czego nie potrafili zrobic lekarze mimo tego, ze mieli ku temu doskonale warunki to pies byc moze by zyl.
Chyba tylko czas nas uspokoi.
Tak wiec jeszcze raz - dziekuje za wsparcie, bo musze z przykroscia stwierdzic, ze ostatnich pare dni to byl bardzo ciezki i smutny dla mnie czas. Nawet nie ma z kim o tym pogadac, bo smierc zwierzecia nie robi na ludziach takiego wrazenia, jak smierc czlowieka. Tylko nikt nie wpadnie na to, ze pies to cudowny przyjaciel, czlonek rodziny :/