Mam nadzieję, że nie zdublowałam tematu, ale nic takiego nie znalazłam na forum.
Dla mnie mój psiak jest ciągłym źródłem uciechy:) właściwie codziennie zdarza się coś, co poprawia mi humor.
Ale opowiem tu historię sprzed roku, z 6 grudnia. Z moim chłopakiem przygotowaliśmy dla Szamka prezent pod poduszkę, kawał szpondera wołowego, który zawinęłam w papier i włożyłam mu pod posłanie, kiedy był na balkonie. Szaman przespał na swoim posłaniu całą noc i nic nie poczuł, co już nas nieco ubawiło:)
Rano zaczęliśmy go dopingować do szukania podarku, wołaliśmy "szukaj, szukaj", ale Szamek biegał po pokoju zdezorientowany. W końcu pokazałam mu jego posłanie i powiedziałam "szukaj". Szamek obwąchał je, włożył pyszczek pod poduchę i uradowany wyciągnął...plastikową nakrętkę od butelki, doszczętnie już pogryzioną:) cieszył się, biegał z nią dookoła, rzucał i łapał machając ogonkiem...a mięso dalej tam leżało, pod poduchą. Ech...:)
czekam na wasze historie!