O nieee.... Saguniu, tylko nie takie numery :shake:, nie rób tego więcej swojej Pańci...
Braziu, a może ona znów zjadła coś, czego nie powinna... Trzymam kciuki za lepsze wieści.
Kilka razy próbowałam przejść się trochę po lesie, ale to zakrawa na masochizm - wszędzie widzę ślady Dinowych łapek, nie ma tam miejsca, którego by nie przemierzył setki razy...
W dodatku Maks mało mi się nie przekręcił, pierwsze podejrzenie - białaczka. Prawda okazała się bardziej prozaiczna - straszliwe zaparcie (przy trójce kotów trudno zidentyfikować zawartość kuwet). Dostał zastrzyki przeciwbólowe i rozkurczające, wtłoczyłam w niego w sumie 3/4 butelki oleju parafinowego i zaczyna wracać do żywych. Najgorsze, ze w jego wieku perystaltyka jelit może spowalniać i problemy mogą się powtarzać. A jaką dietę można zastosować kotu, który prawie całe życie jest na weterynaryjnej karmie z powodu kamicy nerkowej... ech...