Wtrącę się, ponieważ sama przyjmuję pieski do strzyżenia i widzę jak zachowują się ich właściciele. Absolutnie nie mam nic przeciwko temu, aby zostali przy strzyżeniu, ale są ludzie, którzy stoją przy stole, głaszczą, litują się jaki to biedny piesek musi cierpieć rozczesywanie kołtunów, a piesek wskakuje na nich utrudniając mi tym samym pracę. W momencie kiedy właściciel usiądzie na krzesełku nie mam przeciwko, a nawet mile sobie pokonwersujemy. Są też przypadki, kiedy właściciel jest potrzebny, np przy lekko nadpobudliwym spanielu, wtedy może nawet przytrzymać pieska, który próbuje kłapać ząbkami, ale miałam też kilka przypadków, kiedy pies przy swojej pani bardzo się żalił i chciał mnie ugryźć, wtedy zaproponowałam, aby pani schowała się za murek i piesek spuścił z tonu, bo nie czuł się tak pewnie a właścicielka schowana miała wgląd w sytuację.