mój Lesio miał i białaczkę i fipa i było już tragicznie, zataczał się, nie mogł złapać rownowagi, wyjadał żwirek z kuwety, przy czym niczego nie chciał jeść :(
miał strasznie biedną morfologie i był po 4 dawkach interferonu (chyba nazwy nie pomieszałam) po prostu nie dosyc, ze poprawy nie było, to bylo gorzej. Wiedziałam, ze nie ma wyjscia, ale miałam takie wyrzuty sumienia, że do tej pory jak sobie przypomne to becze :( ja się do konca łudziłam, że go wyciągnę...
straszne to jest :(