Mam identyczne problemy z pewną suczką.
Więc sytuacja jest taka, że mieliśmy starego psa, grzecznego bardzo [i na szczęście tak pozostało ;) ]. W styczniu, po nowym roku wzięliśmy półroczną suczkę z przytuliska w którym byłą max. 3dni na DT. Po długim szukaniu właścicieli okazało się, że została porzucona i mama tak się do niej przywiązała, że powiedziała "nikomu już jej nie oddam" [i sunia jest 'cureczką mamusi']. Obecnie ma jakiś rok, jest po sterylizacji [zabieg ani trochę na nią nie wpłynął, (nie)normalnie zachowuje się. Jak zawsze.] i kiedy przyjechałam do mamy, poszliśmy na spacer i zobaczyłam piekło. Ciągnięcie mamy, która prowadzi ją na smyczy [chodzi w szelkach, a że kobyła krzepka....], po zobaczeniu większego psa ciągnięcie do niego i ujadanie. Tak samo na rowery, obładowanych ludzi, itp. Mama stara się coś poradzić ale jej sposób wygląda tak: "Sarciu, dobry pies tak nie robi... Siad...bądź dobrym psem..." reakcja psa oczywista: Ona swoje, ja swoje.
Proszę o jakąś konkretną poradę, muszę mamę uratować ;)
EDIT: Drugi pies zachowuje się spokojnie i grzecznie na tych spacerach.