MaBo
Members-
Posts
96 -
Joined
-
Last visited
MaBo's Achievements
Newbie (1/14)
10
Reputation
-
No i jak się czuje Myszunia?Tak się o nią boję .Zresztą o Tarunię też.Martwię sie też tym,że tak mało osób tu zagląda,a przecież starowinki zasługują na zainteresowanie i ...grosik choćby najmniejszy,bo leczenie kosztuje a grosik do grosika i zbierze się trochę choćby na leki,bo one tego potrzebują.Posłałam już zadeklarowaną miesięczną kwotę - pewnie już doszła.Kto jeszcze wspomoże jeżeli nie Justę to jej zwierzaczki,którymi tak ofiarnie się opiekuje?Dobrze,że lecząca je wetka jest wyrozumiała i pomaga im mimo,że dług rośnie...Bardzo proszę - pomóżmy Starowinkom !Tylko wspólnie można coś dobrego zrobić.
-
Oj Tarunia,szybko wracaj do zdrowia.Jesteś potrzebna kociaczkom.Jest mi przykro z powodu malucha,który odszedł.Od tygodnia mam staruszka nie tylko niemal ślepego,głuchego i bezzębnego ale bardzo chorego na serce.Lekarze byli zdziwieni,że psa w takim stanie wydano,bo "kto takiego adoptuje" no i nie rokują mu dobrze.Odpowiedziała,ze właśnie dlatego go wzięłam,bo jest nie do adopcji ,a nie chce aby umarł w cierpieniu bezdomny i niekochany .No więc leczę go,aby nie cierpiał i dogadzam mu jak mogę i w konsekwencji na nic nie mam czasu ,ale zawsze zaglądam do Taruni ,Myszuni i pozostałych zwierzątek Justy.Polubiłam je bardzo.Korciaczki - bliżniaczki , a nie mogłoby Was być ze cztery?Takie osoby jak Wy są bardzo potrzebne .Bez Was Juście byłoby trudniej,chociaż i tak jest jej niełatwo.Martwi mnie tylko,że tak mało osób zagląda na ten wątek.Ja wiem,że potrzebujących zwierzatek jest bardzo dużo,więc wolę juz nie zaglądać na inne wątki,skoro mam swoje bidy do zaopiekowania,kotka na utrzymaniu u biednej rodziny,kilka piesków w schronisku ,które są "moje wirtualnie",więc mogę zwierzaczkom Justy pomóc ile mogę, chociaz chciałabym więcej.Bardzo sobie bowiem cenię ,że tak bardzo jest ona oddana swoim zwierzaczkom.Ja bym nie była w stanie , chociaz też kocham zwierzęta.
-
10 letni pudelek. Oddali mnie, by adoptować młodszego.Za TM ...
MaBo replied to pidzej's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Moje (te "rezydenty")też tylko jedza gotowane w domu jedzenie.Próbowałam skusić je róznymi gotowymi,bo mi to by ułatwiło życie,ale niestety.Gotuję ryż,marchewkę i mięsko wołowe albo filety z kurczaka,ale tak,żeby było bardzo miękkie i dało sie dokładnie wymieszać z ryżem,bo inaczej by wybrały mięso.Okazało sie ,że maluch dorwał się do miski nie swojej i też mu to smakuje.A w ogóle to z nim jest taki kłopot,że jadłby i jadł ,a jak już nie ma w misce głośno dopomina się.Próbuje też ze stołu ściagnąć,jak mu cos zapachnie.Ale przecież jest taki wychudzony(pewnie zagłodzony),że chyba trzeba mu dawkować.Ma 40 cm w klębie,a waży zaledwie 5,5 kg!Już nie capie za rękę,ale na najwiekszego psa w stadzie nie tylko powarkuje,ale "stawia" się.Muszę pilnować,bo niechby się duży zdenerwował,to byłoby żle.Na szczęście duży słucha się.Mały staruszek jest chyba bardzo znerwicowany.Jeżeli nie spi ani nie je,to drepcze i drepcze ,czasem staje i szczeka bez powodu.A do stawiania kupek wybrał sobie miejsce tuż przy bramce wejsciowej na posesję ,skad prowadzi wykostkowana dróżka,zamiast gdzies na trawkę pod krzaczkiem.No nic,mam nadzieje,że bedzie już tylko lepiej ,bo okropnie mi go żal.Chciałabym ,żeby sie dobrze u nas czuł.Myślę ,że jeśli tylko zdrowie mu pozwoli,będzie jeszcze przez długi czas radosnym pieskiem.Chyba ma wiecej niż 10 lat,bo moja dziesiecioletnia sunia ,przy nim wyglada na młodą,chociaz jest schorowana i spędziła ileś czasu w schronisku.On ma taki sztywny chód,jak bardzo starzy ludzie.Ale cieszę się,że do mnie trafił,bo naprawdę będzie miał dobrze.Jestesmy z mężem sami i nasze zwierzątka rozpieszczamy chyba aż za bardzo .Niestety Fifuś jest dość zamkniętym pieskiem,od czasu do czasu drży mu bródka,ale chyba już wierzy,że to jego domek,bo po spacerku w ogródku podreptał do drzwi sygnalizując szczekaniem,ze juz chce do domu.Okazało się,że nie tyle do domu,co do miski...taki cwaniak.Jest też - niestety - dość hałasliwy.Może tak odreagowuje swoją przeszłość?Albo może chce coś powiedzieć,czego nie rozumiem .Ale i tak jest kochany. -
Nie zastydzaj mnie Korciaczki - chce się żyć dzięki takim ludziom,jak Ty , Justa i inni ,którzy oddają swój wolny czas zwierzaczkom.A ja - cóż - ot po prosu jedni lubią alkohol i papierosy , inni modne ciuchy i wycieczki zagraniczne i na to wydają , a ja wolę na pomoc zwierzakom .Jestem przy tym trochę jak struś - nawet jak brałam kotkę i sunię ze schroniska,to nie byłam w stanie pójść między boksy i wśród tylu potrzebujących wybrać te dwa zwierzaki.Poprosiłam więc o przyprowadzenie takich,które najgorzej znoszą schronisko,bez żadnych wymogów co do wyglądu.Dwa pozostałe psy trafiły do mnie,no bo były w sytuacji bez wyjścia.Dlatego chylę czoło przed takimi osobami,jak Wy,bo najtrudniej jest patrząc w błagalne spojrzenie ratowanych zwierzątek,czasem przegrać.Jestescie Wielkie !
-
Kochana Tarunia !Oby żyła nam jaknajdłużej,ale potrzebna jest jej ludzka pomoc.Tą najwazniejsza już ma,bo ma Ciebie Justo, i Korciczka,który dba o wątek.Ale przecież potrzebna jest jeszcze inna pomoc,którą mogą dać - choćby najmniejszą (ale grosz do grosza...)-wszyscy Ci , którym nie jest obojętne zdrówko dzielnej mamusi kociej .I maleńki Pedro i kociaczki też mnie wzruszają.Im też się coś ode mnie należy.A skoro nie mogę inaczej,więc postaram się w poniedziałek coś przysłać. A tak naprawdę Justo kazdy mój przelew przeznacz na to,co w danej chwili jest potrzebne.Wszystkie Twoje Zwierzątka są mi bliskie,chociaż tak daleko.
-
10 letni pudelek. Oddali mnie, by adoptować młodszego.Za TM ...
MaBo replied to pidzej's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Myślę,że psiak ma wiecej przykrych przeżyć,jest bardzo wylękniony i daleko mu do przytulanki.Myślę też,że gdyby były dzieci,mogłoby być nieciekawie.Ale tym bardziej jchciałabym dać mu ciepły dom,aby już nigdy nie był nieszczęśliwy.Moja sunia też się okropnie bała wyciągniętej reki.Długo trwało,zanim przekonała się,że nasze ręce oznaczają głąski.Ale gdy ktoś obcy chce ją pogłaskać,kuli się w sobie i wczołguje pod łóżko.To znaczy,jeżeli jest do ręka kobiety,bo męzczyzn się tak nie boi.Mam ją wiele lat,ale lęk pozostał.Widać jakaś baba musiała ją maltretować.A Fifuś jest taki bidulinek,że budzi tylko ciepłe uczucia.Jak można było go oddać?Ze względu na jego chudość(czego nie widać wskutek kędziorków)postanowiłam wzmocnić go weterynaryjną karmą Recovery Royal Canin.Rano i wieczorem po puszeczce 100 g,ale mu to było za mało.Dorwał się wiec do miski suńki(jaki odwazny!)gdzie był smaczne jedzonko(ryż,marchewka i pierś z kurczaka) ,ale ku jego niezadowoleniu zabrałam.Póżniej jednak troszeczkę dałam tego jedzonka,które pochłonął migiem i długi jeszcze czas stał nad miseczką domagając się szczekaniem jeszcze.Boję sie jednak dawać mu większe porcje,aby nie dostał biegunki albo coś gorszego.W poniedziałek umówiłam się z wetem to zapytam się też w sprawie karmy.Jestem bowiem zdziwiona zaleceniem wet.dla Azylu,żeby mu dawać suchą karmę.Przecież on ma tylo dwa ząbki (kiełki)a wyrwanie pozostałych miało miejsce zaledwie kilka dni temu.Miał stan zapalny i bóg wie jeszcze co w tym swoim małym pysiu.A może ktoś miał takiego prawie bezzębnego pieska i doradziłby ,czym go karmić?No i na koniec pochwalę małego-nie tylko podał mi łapkę,ale przed chwilą wdrapał się na kanapę i smacznie ( po spacerku w ogrodzie na razie)zasnął.Zdjęcia jednak nie dał sobie zrobić-atakował aparat. -
10 letni pudelek. Oddali mnie, by adoptować młodszego.Za TM ...
MaBo replied to pidzej's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
A pewnie,że będą,jeżeli tylko będzie takie zapotrzebowanie.Będą też i zdjęcia,jak się Fifuś na tyle zaaklimatyzuje,żeby nie było to dla niego zbytnim stresem.Pewnie z tego powodu powarkuje i poszczekuje na moich rezydentów,które go przyjęły przyjaznie i nie odpowiadają na zaczepki.Fifuś jest małą zadziorą i gdy sie go bierze na ręce próbuje capnąć niemal bezzębną paszczunią.A biore go po to,by wnieść na górę do sypialni,bo chciałam go mieć cały czas na oku.On głównie zwiedza mieszkanie i ogród albo śpi.Jest strasznie chudy.Kosteczki na grzbiecie niemal przebijają skórę,czego nie widać z powodu kudełków.Na szczęście ma apetyt.Teraz sobie śpi na podusi,którą natychmiast zaakceptował jako swoje posłanko i zmęczony spacerkiem sam się na niej układa.Teraz własnie sobie błogo spi po śniadanku,wykupkaniu i siusianiu.Martwi mnie tylko jego oczko.Jest zamknięte i jakby spuchnięte,ale nie mogłam dokładnie zobaczyć z powodu tego łapania za rękę,a kudełki nie pozwalają ocenić sytuacji.Chyba jednak nie uniknie wizyty u lekarza.Miał mały szczęście,że trafił do Azylu,gdzie zajęto się nim troskliwie.Jako ciekawostkę podam,że pozostałe moje psy (dziesięcioletnia sunia schronisowa i nieco młodszy chłopak "z lasu"uwolniony z sideł),też są kudłaczami i mają identyczny kolor sierści jak Fifuś.Tylko takich loczków jak on,nie mają.Czy będzie zapotrzebowanie na dalsze wieści o Fifusiu? -
Justo,one żyją i są szczęśliwe dzięki takim ludziom,jak Ty i Tobie podobni,którzy zamują się bezpośrednio takimi bidami.Ja cóz - myślę sobie,że gdyby u mnie były ,to przecież karmiłabym je i leczyła,a skoro nie są,to pomagam tak,jak mogę i potrafię.Moje możliwości fizyczne to maksimum 2-3 psy no i może jeszcze kot.A Wy przecież poświęcacie swój czas ,chociaz nieraz jest trudno .Podziwiam Was i cenię.Piszę o Tobie Justo i wielu podobnych Tobie dogomaniakom.Jedno co mnie razi u niektórych, to sklonność do kłótni i złośliwości.Tego nie lubię.Na szczęście na tym watku tego nie ma,a starowinki Twoje są cudne.Oby żyły jak najdłuzej we względnym zdrowiu.
-
To przykre,że tak mało zagląda do staruszek.Czyzby ich los był obojętny?Nie wiem , czy moja pprzednia wpłata dotarła.Jest informacja o wplywie 100 zł od HaGi.Pytam,bo nie wiem,czy nie pomyliłam sie w przelewie,a chcę nadprogramowo posłać jeszcze 15o zł , ponadto swoją dekarację wpłat comiesięcznie 100 zł.Ale przecież to wszystko za mało .Czy nikogo więcej nie wzrusza los potrzebujących psiaków?Dobrze,że znalazły dom,w którym znalazły opieke i serce.Ale przecież domkowi trzeba pomóc.
-
Zofio - ja agresywna?No fakt,raz ostro Ci odpowiedziałam,ale wkurzyłaś mnie tym niby moim kompleksem "posiadacza psów nierasowych".O tym,że jestem koncyliacyjna świadczy,że dotąd znosiłam uszczypliwości wielu z Was .Fakt - często nie pozostawałam dłużna,ale to moje prawo riposty.Posta Laluny zrozumiałam,jako zaproszenie do konstruktywnych rozmów,a poniewaz naprawdę byłabym w stanie dużo zrobić dla sprawy,chciałam w tej sprawie pogadać z Laluną o konkretach na pw.Karmi jednak przesadziła.Nie mam zamiaru być niczyim postrachem ,dlatego wycofuję swoją ofertę.Wobec czego Karmi,bądz spokojna - Laluna się nie doigrała.
-
Laluna - napiszę do Ciebie wieczorem,bo teraz nie mam czasu.Pozdrawiam.
-
Laluna - błagam,ja nie o tym ,że szczeniaki w sklepie mogą być od hodowcy,bo nie wiem tego.Ale skoro o tym mowa,to gdzieś na jakimś wątku przeczytałam,że "legalny"hodowca wykorzystując nadmiernie swoją jaknajbardziej rodowodową i utytułowana sukę (nie znam sie na tym,ale zdaje sie w ZK obowiazują określone zasady częstotliwości miotów) mnoży psy częściej,niż powinien a szczeniaki sprzedaje taniej osobom,którym zależy na rasowym psie a nie na papierach i na dalszej hodowli(chociaz kto wie).Szczeniaki sprzedawano w domu z poszanowaniem psychiki maluszków ,prezentując przy okazji urodę matki.Ale o czym to świadczy?Tylko o tym,że wszędzie bywają rózni ludzie.Nawet wsród tych najbardziej świadomych.Z tego powodu nie można jednak mówić o pazerności wszystkich hodowców,jak nie można zakładać,że wszyscy posłowie są tacy,jak przkładowo wymieniony.Dodatkowym utrudnieniem są zapisy kodeksu cywilnego,z których wynika,że pies to rzecz. Myślę,że własnie z tego powodu niektóre sprawy są przegrywane .Ale o tym z pewnością wiecie.Jest to jednak kolejny argument przemawiający za koniecznością zmiany prawa.Bo sama świadomość nie wystarczy(vide cytowany hodowca,któremu przecież nie można zarzucić braku wiedzy).
-
Laluno , Zofio - przecież wiem,ile dla zwierząt robicie ,inaczej (ku radości niektórych)nie wchodziłabym na ten wątek,bo naprawdę nie cierpię na nadmiar czasu.Nie jestem też obrońcą handlu w sklepach,w szczególności w Rzeszowie.Raz w życiu wiele lat temu byłam w tym pięknym miescie,ale żadnych zwiazków z tym miastem nie mam.Nie chcę się dekonspirować,ale jestem dość blisko "centrum tworzenia prawa"i po prostu wiem,że takie akcje nie prowadzą do zmiany prawa.Chciałam Was po prostu zainspirować do skuteczniejszego działania.Ze mniej efektowne,mniej widowiskowe,trudniejsze i długotrwałe?Ale za to prowadzące do celu.Wypowiedz jednego czy drugiego posła ,albo nawet wysokiego urzędnika ministerialnego,nie powinna zniechęcać do pozyskania innych.Nie wszyscy posłowie tak uważają,jak ten cytowany.Przeciez doskonale wiecie(że nawiążę do kopiowania)że niektórzy hodowcy czy nawet członkowie ZK nie widzą w tym nic złego ,a przecież kto jak kto,ale oni doskonale sie znają na psychice i zdrowiu psa.Kudy mi tam do nich,amatorskiej hodowczyni(bez rozmnażania!)kundli.Co do tych spraw przegranych,no cóż,musiałabym wiedzieć,co jest w aktach aby ocenić trafność wyroku.Poza tym żaden sędzia nie jest nieomylny a kazdy wyrok podlega kontroli instancyjnej.Niektóre z wyroków są zmieniane albo uchylane.Czy myślicie,że nie ma wyroków dyskusyjnych?Literatura i orzecznictwo sądowe dostarcza na to przykładów,ale przecież nie o tym wątek.Ależ ja cały czas jestem koncyliacyjna .A że czasem byłam złośliwa?Zwracam jednak uwagę,że w odpowiedzi na złośliwości ,których mi nie szczędzono na tym wątku. Ja jestem jednak zahartowana,bo na sali rozpraw bywa nieraz też gorąco.Oczywiście nie lekceważę "drugiej strony medalu"- kształtowanie świadomości społeczeństwa jest bardzo ważna.Tylko trzeba rozważyć,jakimi środkami,aby była efektywna.Nie chcę niczego doradzać,bo tego nie lubicie.Wezcie jedynie pod uwagę,aby nie była to metoda,która skieruje przeciwko Wam akcję zaatakowanych,bo obrona zajmie niepotrzebnie czas,energie a może i pieniadze,gdyby doszło do sprawy sądowej,czy nawet zagrożenie procesem.Adwokaci kosztują.Nie mówie,że personalnie którąś z Was to może dotknąć,ale kogoś,kogo "przeciwnik"uzna za zagrozenie swoich interesów.Zeby wygrać,trzeba mieć argumenty prawne,a nie jedynie słuszność moralną.Zresztą same dostarczyłybyście przykłady niesłusznie przegranych spraw , których ze względu na obowiązujacy stan prawny nie dało sie skutecznie podważyć.Dlatego tak dużo piszę o prawie , bo tędy droga do osiągnięcia zakładanego celu i wcale nie żartuję,kiedy piszę,że warto wykorzystać przyszłe wybory do "przeswietlenia"kandydatów na posłów pod kątem ich stosunku do zwierząt. Jak zauważyła któraś z Was,zmienił się ustrój.Mamy więc państwo demokratyczne,a to oznacza,że o porządku prawnym decyduje większość parlamentarna i uchwalone przez nich ustawy obowiazują bez względu na nasz osobisty stosunek do ich treści.Podlegają one co prawda kontroli,ale o tym już wczesniej pisałam.