Witajcie,
Od miesiąca jestem właścicielką wspaniałej suczki rasy cocker spaniel. Mała ma w tej chwili 3 miesiące i bierze do pyszczka wszystko co spotka na swojej drodze. Mieszkamy w gospodarstwie rolnym, więc piesek w dzień hasa przed domem. Problem w tym że w okolicy jest sporo myszy, które dokarmiane są trutką i zdychają wszędzie, a mój pies ma doskonały węch i zawsze je znajdzie. Już dwa razy to przechorował. Nie chciałabym jej zamykać na cały dzień w domu, bo jest piękna pogoda a poza tym jeszcze nie do końca pojęła zasady czystości.
Czy da się psa jakoś skutecznie zniechęcić do brania czegoś do pyska? Przy małych dzieciach radzono mi np. posypywać coś pieprzem. Czy to zadziała w przypadku szczeniaka? Czy są może jakieś smaki, zapachy które piesek omija z daleka? Dodam że mówienie: fee...działa tylko do chwili aż się odwrócę :lol:
Edit: Sprawdziłam dziś metodę z pieprzem. Wyszłam na spacer z pieprzniczką w kieszeni. Jak mała znalazła mysz, to szybciutko posypałam ją porządnie pieprzem,w zasadzie to ledwo było mysz spod pieprzu widać. Pokazałm psu i mówię "zobacz co tu jest". A ona jakgdyby nigdy nic pożarła gryzonia na moich oczach i jeszcze się oblizała. Może liczy że teraz zawsze będę jej doprawiać...:(
Czy jest jakaś nadzieja?