Właśnie porządnie się wkurzyłam! Napisała do mnie Karilka! Na gadu! Jakby nigdy nic się nie stało! Zaproponowała mi kupno jakiejś karmy i zapytała co ma zrobić z tą suchą karmą, którą przekazałyśmy jej z Ritą dla Inki. KREW MNIE ZALEWA! Napisałam żeby karmę dała potrzebującym pieskom, na co przeczytałam: czy na pewno, bo żeby potem nie było że sprzedała i ma na lakier! Grzecznie poprosiłam żeby się ode mnie odczepiła, bo usłyszy kilka ostrych słów na temat swego wyczynu giełdowego. Niestety! Karilka jest impregnowana na wszelkie argumenty, a na dodatek śmie twierdzić, że ze wszystkich przeprowadzonych przez siebie adopcji jest DUMNA! Z tą dziewczyną jest coś poważnie nie tak. Przykro mi o tym pisać, ale uważam że macie prawo wiedzieć.
Pozdrawiam serdecznie