Aaa mamy kryzys... :placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz:
Mamy ciąże urojoną :( Kur** i jest mleko. Podejrzewałam wcześniej, dostaliśmy żel na wyciszenie suki. Było wszystko ok. A dziś okazało się, że jest mleko. Oglądałam ja codziennie, dotykałam gruczołów, zmniejszały się od chwili wystąpienia podejrzeń.
Siedzę w notatkach i się uczę, w wolnych chwilach wysyłam cv szukając pracy. Suka leżała obok. Zaczęła się lizać po sutkach. Coś mnie tchnęło, dotykam, a tam mleko.
Zadzwoniłam do całodobowej lecznicy, bo myślałam, że już za późno na coś takiego jak ciąża urojona. Pani dr bardzo miła i cierpliwa, wyjaśniła wszystko.
Jutro z rana mamy iść do weta. Ma ją obejrzeć, stwierdzić jak zaawansowane to wszystko jest, i dać leki na zatrzymanie laktacji, co by nie doszło do zapalenia gruczołów.
Musiał się to stać akurat kiedy ja bez pracy jestem :( Nie mogło jak już znajdę coś :( Ehh... ciekawe co jeszcze mi humor zepsuje ;(