Już odpisuję - tatuażu brak, czytnika czipów w okolicy nie ma. Na psach znalezionych jesteśmy, poinformowałam okręgowy związek łowiecki, weterynarza, leśniczego, urząd gminy, robię ogłoszenia... Aha do lokalnej "hodoffczyni" też dzwoniłam, ale nie zginął jej żaden pies , no i oczywiście innych właścicieli nie zna