A my mamy dziś 60-ty dzień. Ciapuszka od wczoraj prowadziła strajk głodowy, absolutnie nic jej nie pasowało, ani karma, ani mięsko gotowane, ani mięsko surowe, ani twarożek, zupełnie nic ... Podchodziła do miski, wąchała, po czym obrzucała mnie spojrzeniem z kategorii "a co to ma być?" Dziś wieczorem udało mi się ją skusić na chleb i parówki :multi: istne szaleństwo. Temperatura wcale nie chce spadać, chociaż na dzisiaj nasz doktor wyliczył nam pierwszy termin. Następny pojutrze... Wszystko przygotowane, łącznie z dziś nabytym wielgachnym kojcem :grins: tylko dzieci się nie spieszą na świat...