No bywają "ciężkie przypadki"...
Ja, mimo, ze mam 10-cio letnią sunię rasowopodobną do pekińczyka, która nie ma conajmniej połowy zębów, chodzę z Nią na smyczy. Uważam, że jeżeli żądam czegoś od innych osób, to najpierw sama powinnam się zastosować. Przykładowo dzisiaj na spacerze po lesie spotkałam grupkę dzieci z dwoma dużymi psami i na mój widok odrazu zapieły swoje psy na smycz. Bardzo podobała mi się ich postawa. Natomiast przykładowo w zeszłym roku moją Tine poszarpała amstafopodobna suczka, puszczona bez smyczy. Nie muszę dodawać, że moja była na smyczy. Oczywiście, gdy idę z Nią do lasu to puszczam ją wolno, jeżeli nie ma innych psów w pobliżu.
Pozdrawiam