Jump to content
Dogomania

N_Łódź

Members
  • Posts

    43
  • Joined

  • Last visited

N_Łódź's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. Hoka musi się co jakiś czas odezwać, by o nim ciotki nie zapomniały :-) Na tych fotkach Hoka taki zamyślony, ale w rzeczywistości mordka mu się ciągle do nas śmieje, a ogon wali po ścianach :-) Co do kotów... to pod kątem kotów właśnie Hoka był wybierany. Lubię duże psy, ale koty też musiały mieć zapewnione bezpieczeństwo. Hoka okazał się idealnym psem. Są 3 kociambry, chłopak i dwie baby. Poprzednia nasza rottweilerka Wera koty tolerowała, krzywdy im nie robiła, ale ... a porównaniu z Hoką ona kotów nie kochała. Gdy kot się ocierał, ona się ... odsuwała z obrzydzeniem ;-) Hoka jest inny. Na początku trochę powarkiwał na nie, gdy się pchały do niego, do miski, do nas, ale szybko z nim ustaliliśmy, że tego robić nie wolno i po paru warknięciach zrozumiał, że one mają tu swoje prawa i on musi się z tym pogodzić. Najlepszy kontakt ma z Pyrką- to kotka ze zdjęcia. Pyra regularnie przychodzi do niego podstawiając łepek do lizania. Trochę się kryguje, bo chciałaby, ale godność cierpi, gdy Hoka chce ją polizac po dupci. Wtedy się odwraca z "oburzeniem" i chce go pacnąć tylko po to, by za sekundę znów się o niego ocierać. Wszystko musi być na zasadach Pyry, bo to ona tu rządzi i nie lubi pozostałych kotów. Gdy się Pyrka rozmizia, to Hoka może wylizać bezkarnie cały jej łeb, poiskac ją po uszach, a w rewanżu Pyra liże Hokę po uszach w środku i na zewnątrz, iska mu łapy przednie, wącha po boku. Gdy ją czułość już ogarnie skrajna to czule podgryza Hokę bo fąflach :-D On tego nie rozumie, bo coś go gryzie po pysku, ale to sekunda, i znów wracają do wzajemnego lizania. Jest między nimi swego rodzaju układ, równowaga. Pyrka Hokę wyraźnie lubi, z Werą aż tak dobrze nie było- było poprawnie. Niestety Pyrka rywalizowała z Werą i obsikiwała wszystkie jej posłania. Odkąd przybył Hoka NIE NASIKAŁA ANI RAZU na psie posłanie. To znak, że go w pełni akceptuje i zależy jej na relacji z Hoką. Traktuje go jak dobrego kolegę, choć na wiele mu nie chce pozwolić- ma swoją kocią godność ;-) Hoka czuje do niej dystans, tzn wie, że jak przesadzi, to się Pyra odwróci i pacnie, ale jest między nimi porozumienie, na zasadach Pyrki oczywiście ;-) Maja jest najmłodsza i ona najdłużej czuła dystans do Hoki. Trochę się go bała, jak bała się Wery. Wera była 45- kilogramowym rottweilerem, który nie patrzył pod nogi ;-) Wiele razy zdeptala koty, a Maja najbardziej jej znikała spod nóg. Teraz Maja przychodzi do Hoki po pieszczoty, ale gdy Hoka pcha pysk na jej posłanie, to paca łapą, bo to charakterna baba. Gdy ma ochotę na pieszczoty (wylizanie łebka i dupci ;-) ) to pozwala Hoce na wiele, ale gdy on łeb za blisko niej wepcha, to dostaje łapą. Śmieszne są relacje z Gutkiem, jedynym facetem. Gutek czuje do Hoki duuuuży respekt. Tzn zdaje sobie sprawę, że Hoka jest większy i może go przygnieść, podeptać. Nie sposób go położyć na posłaniu psa, bo natychmiast zwiewa. Jest to jednak jedyny kot, który potrafi jednak leżeć z Hoką na jednym posłaniu. Gutek zajmuje posłanie, a Hoka kącikiem się przytula i tak potrafią leżeć z godzinę na balkonie. Gdy posłanie Hoki jest zajęte przez jakiegoś kota, to on nie pcha się na drugiego depcząc po kocie. Najczęściej kładzie się obok, albo zajmuje wolny kącik posłania jak już się nie może doczekać :-D Szanuje koty i ich prawa w domu, nie rywalizuje z nimi, ale i tez nie jest w okazywaniu uczuć natrętny i wylewny. Gdy one chcą, to chętnie się włącza do pieszczot, ale jak one nie chcą, to odchodzi i nie narzuca się. Najśmieszniej jest, gdy Gutek jest u nas na kolanach rozwalony brzuchem do góry. Wtedy Hoka przychodzi i bezkarnie wylizuje go od końca ogona po czubki uszu. Robi to z wyraźnym poczuciem humoru, na zasadzie- dorwałem cię, to masz. Gutek z napięciem się na to godzi, aż nie wytrzymuje i się zrywa oraz znika. Czasem potrafi się z Hoką jednak pobawić, tzn Hoka liże, a Gutek go zaczepia łapą, obejmuje łapami pysk i lekko podgryza. Obserwowanie relacji Hoki z kotami jest fascynujące. To takie perełki, które się co jakiś czas zdarzają i mamy wtedy niezły ubaw. Przy miskach nie konkurują, choć starają się ukraść Hoce ile wlezie. Pyra nawet stoi nad nim z takim wzrokiem, że Hoka w końcu coś jej zostawia w misce. Ta cholera potrafi jeść makaron z mięsem !!! Gutek też specjalizuje się w kradzeniu Hoce resztek z miski. Nie pchają mu się jednak pod pysk, czekają aż odejdzie, mniej lub bardziej wywierając na niego presję psychiczną :-D Staramy się jednak karmić zwierzęta równocześnie, więc każdy ma w tym czasie swoją miskę do jedzenia. Te wyjadanie zdarza się, gdy nasz niejadek coś zostawia. Hoka chętnie by wylizał miski kotom, ale ... jak one już odejdą. Nie pozwalamy mu, by mu w krew nie weszło i nie zaczął odpychać kotów od jedzenia. Przechodzi więc obok jedzącego kota udając, że go wcale nie widzi, ale łypnie okiem do jego michy, tak na wszelki wypadek, jakbym nie patrzyła i można było coś dokończyć ;-) Jeśli np rozdajemy jakieś przysmaki, to cała czwórka imiennie jest wzywana po odbiór smakołyku. Stoją w kółku i na dźwięk własnego imienia dostają coś z ręki. Nie ma wtedy mowy o wyjadaniu innym. Wszyscy sprawiedliwie dostają i cierpliwie czekają na swoje imię :-) Tak to ustaliliśmy i one się tego nauczyły. Ale się rozpisałam... no ale było konkretne pytanie, to musiałam opisać relacje psio-kocie ;-) P.S. też jestem kociarą ;-) Osiatkowany balkon to podstawa w blokach. Mamy też siatki w oknach połaciowych, przesuwane, które jednocześnie robią za moskitiery.
  2. Cieszę się, że sprawiliśmy przyjemność swoim pojawieniem się (a raczej pojawieniem się Hokulskiego ;-) ). Właśnie ładna pogoda sprawiła, że mogę zaprezentować własnoręcznie wykombinowaną ukochaną balkonową "budę" naszego psa :-D Siedzi "w niej" cały dzień ciesząc się z półcienia i obserwuje okolicę, śpi, znów obserwuje, itd [IMG]http://nika.jn.net.lodz.pl/hoka/PICT6158_m.jpg[/IMG] A to Pyra przyszła do Hoki po porcję polizania po głowie: [IMG]http://nika.jn.net.lodz.pl/hoka/PICT6160_m.jpg[/IMG] Pozdrawiamy Hoka i reszta ;-)
  3. Wszystko u Hokula ok :-) Ma czasem takie pobolewania jak się "zastoi", pewno mu nóżka czy bioderko drętwieje, a to histeryk jest więc cały jest nieszczęśliwy. Wystarczy jednak pomasować i piesek jak nowy- to chyba taki mały teatrzyk dla nas :-D Piesiol nie dość, że następnej wiosny dożył, to jest z nami już 3 lata (minęły w kwietniu) i jest zdrowy jak rybka :-) Właśnie korzysta z moim TZ-tem z pogody i wcięło ich już na godzinę :-D Wróci pies z jęzorem do ziemi, ale cały uśmiechnięty ;-) Tobie również poświąteczne życzonka składamy i życzymy jak najmniej psów/kotów do zajmowania się.
  4. Witamy Hokowe ciotki :-) Najświeższe fotki naszego psiula: Hokulski już dawno dostał ten swój fotel, który jednocześnie jest miejscem wielce chętnie niszczonym przez koty (dlatego tak obskurnie wygląda :roll:). Taki swoisty drapak, który chroni nasze meble przed kocimi pazurami (bo przecież kupny drapak się nie nadaje:mad:). Fotel jest umieszczony w strategicznym punkcie- przy balkonie, więc Hokula ma pełen widok na okolicę. Bardzo lubi się na nim wylegiwać, zwłaszcza gdy mamy gości, on nam wtedy dumnie towarzyszy na SWOIM fotelu. Hokulencjusz w wiosennym słonku: [IMG]http://nika.jn.net.lodz.pl/hoka/PICT5992_m.jpg[/IMG] A tu mały portrecik naszego obserwatora: [IMG]http://nika.jn.net.lodz.pl/hoka/PICT5997_m.jpg[/IMG] Jak tak patrzę na jego fotki z okresu, gdy do nas przyjechał, to nam chyba psiul trochę siwieje na mordce ... Kochany jest bez zmian- cudowny pies, na punkcie którego non stop mamy świra :loveu: Oprócz fotela ma legowisko na balkonie na okres letni (pod stołem, by słońce nie grzało za bardzo, co psu strasznie pasuje i sypia tam w półcieniu całymi dniami), legowisko pod moim biurkiem oraz wielkie legowisko ze starego materaca, gdzie i my się czasem do psa przytulamy :oops::evil_lol: Pozdrawiamy Hokula i reszta ;-)
  5. Witamy Dawno nie pisaliśmy o Hoce, pora trochę nadrobić. Hokulski ma kolejną swoją kanapę i uwielbia na niej zalegać. Uwielbia też nasze "ptitulasy". To już rytuał, najpierw wieczorny spacer, potem wielka micha z ciepłym papu, a nastepnie pies chodzi za mną krok w krok i się przymila :-D Dopiero jak rzucam hasło "ptitulasy?" leci biegiem na swoją wielką kanapę i cały rozedrgany czeka aż dołączę. Wtedy są wielkie głaskania, drapanko "przy ogonku", wywalanie się kołami do góry i drapanko po klacie. Potem sobie drzemiemy, Hokulski wtula we mnie swój zad :-D i tak, ugrzewając sobie co nieco ;-) leży cały rozwalony :-D Słodki chłopak. Nasza miłość do niego nie zmalała, TZ go także bardzo kocha, ale Hoka ma ten 1 % braku zaufania do mężczyzn i darzy go przez to "wielkim szacunkiem" ;-) Musi najpierw wyczuć nastrój Pana a potem, w zależności od poziomu wesołości pozwala sobie na różne zaczepki, z warczeniem i podgryzaniem włącznie (tak tak, Hokulski bawi się na całego). Zgrzeczniał tak, że smycz jest zbędna, chodzi za nami krok w krok, nawet przechodząc przez uliczki (takie osiedlowe) zrównuje się ze mną i idzie przy nodze. Jego inteligencja nadal nas zaskakuje. Teraz TZ robi z nim większe poranne spacery i chłopaki zgrały się niesamowicie. Czas wspólnie spędzany bardzo ich zbliżył. Przy panu Hoka nawet nie spojrzy na innego psa, przy mnie to jeszcze na te bardziej agresywne to się porzuca dla zasady, ale przy panu to nawet nie śmie spojrzeć. Uznał TZ-ta za przywódce stada i nie próbuje nawet go bronić (mnie broni, bom chyba słabsze ogniwo ;-) ) Jeszcze raz dzięki za tak wspaniałego psa, na punkcie którego mamy nieustannego świra ;-) Może jakieś zdjęcia dołączę następnym razem, póki co pozdrawiamy serdecznie :-)
  6. Psy z Kielc są super :p Wróciliśmy właśnie od koleżanki, gdzie Hoka opróżnił wszystkie kocie michy (czyli jak zwykle), dostał kawał kiełbasy (czyli jak zwykle) i wyspał się na poduszeczkach na kanapie (czyli znów jak zwykle) :p Dziś nam się farnęło, bo nasz wet wszedł w posiadanie nowego sprzętu laboratoryjnego i spytał, czy nie zechciałabym za free zrobić badań krwi Hokulskiemu, bo on właśnie sprzęt testuje i musi mieć na czym. Czemu nie... komplet badań za darmo... :p Wybrał moje psisko, bo Hoka już dawał krew na początku jak przyjechał i pies siedział nieruchomo, dał grzecznie łapkę, nie wyrywał się- ideał pacjenta. Wet powiedział, że Hok mógłby zostać nawet dawcą krwi, bo tak wzorowo się zachowuje :lol: Moje mądre, kochane psisko .... :-)
  7. Witamy Dawno się nie odzywałam, aż wstyd. Hokula ma się dobrze, trochę fotek wklejam, by go pokazać ciotkom. To fotki- portreciki z lata jeszcze: [IMG]http://nika.janow.net.lodz.pl/hoka/PICT4450_m.jpg[/IMG] [IMG]http://nika.janow.net.lodz.pl/hoka/PICT4455_m.jpg[/IMG] Z nowych wieści, to nasz Hokula zaczął się całkiem solidnie bawić :loveu: To ogromna przyjemność, gdy pies, który nie wie, do czego służy patyk czy piłka, podbiega z przytupem do zabawki i podrzuca ją sobie do góry, gania się z nami próbującymi odebrać mu zdobycz. Cud miód orzeszki, jaka to przyjemność widzieć jego zadziorną mordę i uśmiechniętego pyska :loveu: Hokula bawi się tylko pluszowymi zabawkami, a jego ulubioną jest POMPON :lol: To jakiś stary kawałek czapki- WIELKI POMPON, którego całkiem przypadkiem mu rzuciłam, by zobaczyć jak zareaguje, a jego miłość do pompona okazała się wielka. Uwielbia go miętolić, dziamać, iskać. Wie już co to "Gdzie jest pompon?" Lata wtedy gorączkowo po mieszkaniu i szuka swego ulubieńca by znaleźć go przed nami :lol: Na dodatek Hoka często odwiedza inną ciotkę, która ma koty i od progu się rozgląda, gdzie jest jakaś kocia zabawka do pogryzienia, więc trzeba już chować co cenniejsze przed nim :-D Hokula z kumplem- pomponem :loveu:: [IMG]http://nika.janow.net.lodz.pl/hoka/PICT5072_m.jpg[/IMG] [IMG]http://nika.janow.net.lodz.pl/hoka/PICT5074_m.jpg[/IMG] Trzaśnięci jesteśmy na jego punkcie niezmiennie :oops: Hokula to, Hokula tamto.... ale jak tu nie kochać takiego mordziaka, który tak nas kocha bezgranicznie. Jest lubiany nawet przez sąsiadów, którzy psów nie mają, bo, jak mówią, "jest to taki spokojny i grzeczny pies, no i tyle przeszedł". Hokski (kolejna odmiana imienia:cool1:) jest karny, mogę z nim chodzić bez smyczy po osiedlu, trzyma się mnie i pilnuje, bym mu gdzieś nie zginęła. W kagańcu już nie chodzi, bo spokojnie nad nim głosem panuje, czasem tylko na pejcz idzie, gdy za blisko mijamy się z jakimś psiakiem (cięty na psy jest nadal, ale jest to kontrolowane już, da się zatrzymać i odwołać). Wie co to są "ptitulasy" i pędzi do mnie wtedy wywalając się pod nogami brzuchem do góry :loveu: To tyle u naszego psiska. Pozdrawiamy ciotki i życzymy Szczęśliwego Nowego Roku :-)
  8. [quote name='emilia2280'] Bliska memu sercu psina ma najlepszy dom na swiecie :loveu: [/quote] a my mamy najlepszego psiaka pod słońcem :loveu: Niech żałują ci, którzy się spóźnili z adopcja :eviltong:
  9. Nie wiem, czy ciotki zauważyły, ale dziś minął ROK, odkąd Hoka do nas przyjechał. Hokulski robi się coraz bardziej karny, zatrzymuje się na komendę "stój" prawie zawsze, nawet dostąpił ulgi w postaci braku kagańca, bo potrafię go głosem zatrzymać w 99,99% przypadków. Killer na inne psy jest nadal, ale biorę go na smycz i nie ma kłopotu, tylko ręce trochę dłuższe :diabloti:. Kociste domiziane i kradną Hokulskiemu suche ;-) Psisko się troszkę zaokrągliło, bo mu na wiosnę apetyt dopisuje i znalazłam wreszcie suche, które mu wchodzi, a jest to Royal Canin Maxi Adult. To nawet czasem je i potrafi się o nie upomnieć jak ma ochotę coś przekąsić poza posiłkami. Mądraliński jest niesłychanie, łapie w lot moje intencje, na spacerze wystarczy "Hok" powiedziane półgłosem, by pies zatrzymał się jak wryty i zrobił 180 stopni. Ta komenda oznacza, ze się za bardzo wypuszcza do przodu (jak jest daleko to go głosem nie zatrzymam już). Ma jeszcze takie zapędy- trzeba mu przypomnieć, że idziemy RAZEM ;-) Ostatnio mieliśmy z TZ na zmianę sezon na ostre przeziębienia, więc nastąpił "rozdział łoża", bo grypska były wyjątkowo zjadliwe i zarażalismy się na zmianę, a ktoś z psem musi wychodzić. Psisko dostapiło zaszczytu spania ze swoją pańcia :diabloti: Tak wygląda sielanka, gdy pani choruje, a cała trzoda z tego korzysta: [CENTER][IMG]http://www.incar.com.pl/foto/PICT4246_m.jpg[/IMG] [LEFT]Bajzel w łóżku, ale z temperatura 38 st to mi było wszystko jedno co tam się dzieje. Wywlokłam się tylko zrobić fotkę, gdy zwierzaki spały razem :loveu: [CENTER][IMG]http://www.incar.com.pl/foto/PICT4242_m.jpg[/IMG] [/CENTER] Uwielbiam te kocio-psie widoczki :loveu: To mi przypomina, że Hoka jest świetnym i madrym psem, a wzięcie go to najlepsza decyzja w życiu. Ze względu na moje choróbsko TZ przez tydzień wychodził z psem i .... nawiązała się między nimi jakaś nić porozumienia. Hoka od tej pory nie chodzi z TZ wieczorem na smyczy, chodzi luzem, bo TZ mu zaufał, z czego jestem, i ja i pies, bardzo zadowoleni. Dostał też nowy przydomek- Szwejk, bo niby taki zadziorny rycerzyk. Jak wracali ze spacerów to TZ opowiadał, jak to pies "obronił pana przed jakims brytanem" ;-) TZ wychodzi tylko wieczorem, więc dłuższe spacery po polach, tylko on i pies, byly mu nieznane. Moja choroba wymusiła spacery także w dzień, dłuższe, co obu panom bardzo przypasowało i spowodowało, że pan docenił karność Hokulskiego. Troche facetom to zeszło, ale teraz Hoka ma luz wieczorkiem i spacery z panem zdecydowanie bardziej go ciesza. Z okazji rocznicy dziekujemy ponownie za naszego psiaka, na którego punkcie nadal mamy niezlego bzika :lol: [/LEFT] [/CENTER]
  10. Oglądają, czytają, a odwiedzić Hokusia to nie ma komu :eviltong: Tu pies schnie z miłości, zwiewa z domu, krzywda mu się dzieje, do szelek zaposiadł migające diodowe serduszko, by go w ciemności było widać (cyber-psa z niego robimy :-D), wiec jakaś wizyta poadopcyjna by się przydała, by go wyratować z tego nieszczęścia :evil_lol:
  11. nikt tu do Hokusia nie zagląda, a nasz chłopak się zakochał. Obiektem miłości jest cieczkowa goldenka 3 klatki obok. Mamy cały repertuar popiskiwań, westchnień, nawet czasem sobie piesek powyje, jak już miłość go "ściśnie w dołku" ;-) Skacze na drzwi wyjsciowe, balkonowe, nawet raz się władował na parapet :crazyeye: Mamy kilka ucieczek za sobą, a to pryśnięcie obok gościa, a to chwilowe spuszczenie z niego oka, gdy wchodzimy do domu... :mad: Daleko nie ucieka, bo do goldenki, ale ogłuchł pies zupełnie :cool3: Trzeba przytulać, głaskać, pod nos miseczkę podtykać, bo zakochany jest jeszcze większym niejadkiem niż normalnie. Mamy już jazdę od 2 tygodni... Odkąd jest z nami to pierwszy raz zapałał taką miłościa wielką, ale alimentów płacić nie zamierzamy, więc bidulek obejdzie się smakiem ;-) A ja opowieści znajomych o ich zakochanych psach traktowałam jak lekkie przesadzanie- no to mam :evil_lol:
  12. Święta, święta ....... i po świętach. Brzuch psisko ma pełne, prezenty widać były smaczne, niektore nawet sam Hokuś musiał rozpakować, z czym sobie nieźle poradził ;-) Były paróweczki, uszka wędzone, kostki, plecionki ze ścięgien, same pyszności ;-) Na okres świat dostąpił leżenia ze swoimi ludziskami na kolejnej kanapie, TZ poduszczke podłożył i tak sobie Hokula bimbał obżarty ;-) [CENTER][IMG]http://www.foranimals.org.pl/hoka/PICT4233.jpg[/IMG] [LEFT] [/LEFT] [/CENTER]
  13. Wszystkim moim opiekunkom, które mi latami gotowały, głaskały, martwiły się, walczyły o mnie, szukały mi domu, wszystkim innym ludziom, którym mój los nie był obojętny, które także szukały mi domu, przeżywały moje smutki i radości... ... życzę Świąt spokojnych, w ciepłym, rodzinnym gronie, ze swoimi ukochanymi zwierzakami (które pewno dobre słowo w Wigilię powiedzą). Hoka* Hokuś* Hok* Hokulencjusz* Hokula* Hokulski* Rycerzyk* Mrówkojad* *- niepotrzebne skreślić P.S. Mam swoją pierwszą choinkę (nie obsikałem jej), ciągle mnie przytulają (już mam dość:mad: ), spacery za krótkie, ale mówią, że im zimno :shake:. Mam dostać prezent (co to?:crazyeye:), inni też jakieś prezenty maja mi przynieść (oby kawał szynki). Koty są fajne, inne psy są bee (jakiś durszlak mi na pysk założyli i wyglądam jak morderca :angryy:). Ogólnie może być, ważne, że mam kanapy dla siebie, głaszczą, tiutiają, w sumie to mi pasuje, za co wszystkim dziękuję i liżę wdzięcznie po rękach. Wasz Hoka :bye:
  14. [quote name='Fiona.22']He he...Hukuś o kaganiec sie widze doprosił :diabloti:[/quote] No dlugo się prosił.... Dlugo walczylam o jego stawanie na rozkaz, o przychodzenie, ale bylo coraz gorzej- pies- zamordowac trzeba :mad:. Czasem pedzil do suki, a dopiero na miejscu sie orientowal, ze to baba... Czasem w trakcie jego pędu wołałam- HOKA !!!!! TO DZIEWCZYNKA !!!!! Wtedy nie wpadal pędem na suke, ale w polowie drogi zaczynal juz machac ogonem. Mozna powiedziec, ze się poddalam, wlasciciele okolicznych psow zaczynali miec z nami problem. Skotlowal bez powodu psa, z ktorym wczesniej chodzil bez wiekszych problemow na spacer, a husky z klatki obok byl zawsze na smyczy .... [quote] To się rozpanoszył w Łodzi pieronek i biednego hasiora na ulicy bije. [/quote] No rozpanoszyl i to niezle ;-) A co do hasiorka, to jest jeszcze wiekszy killer od Hoki, na dodatek ciagle im zwiewa i dopada co mu w pysk wpadnie. Mlody, silny, niewyzyty samiec- ma niestety nieodpowiednich wlascicieli, ktorzy nie rozumieja natury huskich. Jak kiedys bedzie "na ucieczce" i sie z Hoka spotkaja, to moze byc BARDZO niebezpiecznie. To grozny pies, ktory potrafi sie bez kompleksow rzucic z zebami na wlasciciela, ktory broni wlasnego kotlowanego wlasnie psa :angryy: [quote] Ale irokez na grzbiecie wygląda dość poważnie...:-o [/quote] zdjecia "w akcji" nie bede robic- wtedy bys dopiero zobaczyla jaki to łobuz. Glupio by wygladalo, gdyby Hoka tlamsil jakiegos psa, a ja stala i pstrykala zdjecia :cool3: [quote] Jestesmy bardzo dumni z Hokusia za to jak bardzo lubi "swoje" koty.[/quote] ja tez sie z tego bardzo ciesze :-) To swietny widok, gdy kot, lezacy mi na kolanach, jest z impetem "trukany" wielkim łbem by pies mogl wylizac kota pod ogonem (ja tego nie rozumiem, on chyba je traktuje jak szczeniaczki ... ). Koty znosza to jak dopust bozy, kazdy musi to przejsc i godza się ze swoim losem z pokora, by potem pozaczepiac psa i upomniec sie o kolejny seans wylizywania ;-) [quote] Pocieszająca jest tez informacja o jego stanie zdrowia. Wystarczyła dobra opieka, dużo miłości i odrobina medykamentów i udało się podreperować Hokusia :lol: [/quote] moze to, ze nie spedza nocy na zimnie spowodowalo ustapienie bolu ? Wazne, ze pies nie cierpi, ze biega, ze moze się cieszyc zyciem :loveu: [quote] Ehh...ale niektórzy maja farta w zyciu.[/quote] samych fartow :oops: zycze twoim podopiecznym :-)
  15. Hokuś zaposiadł kaganiec..... Trzeci raz skotłował się z dorodnym huskim z sąsiedniej klatki, zaatakował go pomimo 3 miesięcy nauki stawania na rozkaz (chodzenia na lince wleczonej po ziemii). Musiałam go za ogon wyciągać z kłębowiska psich kłów i łap- następnego dnia poszliśmy do zoologa..... Jak się domyślacie, nie jest zachwycony :mad: Dziewczyny nie wierzą, że Hokuś to obecnie niezly killer, oto dowody: Tu Hoka zobaczył CEL !!! [IMG]http://www.foranimals.org.pl/hoka/PICT4212_m.jpg[/IMG] Tu Hoka chce zaszczekać na śmierć CEL (najchetniej by się go jednak zjadło): [IMG]http://www.foranimals.org.pl/hoka/PICT4209_m.jpg[/IMG] Zobaczcie tego jeża na grzbiecie: [IMG]http://www.foranimals.org.pl/hoka/PICT4210_m.jpg[/IMG] Tu sie troche rozmarzył..... [IMG]http://www.foranimals.org.pl/hoka/PICT4226_m.jpg[/IMG] ... a po spacerku można sie zdrzemnąc z kotkiem ........ [IMG]http://www.foranimals.org.pl/hoka/PICT4197_m.jpg[/IMG] Koty nadal uwielbia, każdy na powiatanie musi się "odliczyć", poobcierać o psa, a psu to bardzo pasuje. Nadal nic mu nie dolega, co BARDZO mnie cieszy. Nawet jesienne słoty mu nie dokuczają, co bardzo dobrze rokuje, ze Hokusia ból nie będzie nękać. Kochane to jest psisko, bardzo wdzięczne i okazuje to na każdym kroku. Skromność mu pozostała, jest spokojnym i nie absorbującym psem. On wie jakby "od urodzenia", gdzie jest jego miejsce i nie zamierza się narzucać. Inicjatywa zazwyczaj wychodzi od nas, ale i on coraz częściej przychodzi by tracić rękę nosem, podetknąć dupencję do podrapania (co wręcz uwielbia). Głaskany liże po rękach, po twarzy, mruczy sobie pod nosem jak go przytulam. No jak tu go nie kochac? Myślę, że jest mu u nas dobrze i dlatego taki killer sie zrobił osiedlowy, bo sądzę, że broni nas przed większymi psami (atakuje tylko te większe od niego). Ciągle probuję zrobić zdjęcie rozbrykanego psa, ale wychodzi tylko rozmazana plama :evil_lol:
×
×
  • Create New...