Jump to content
Dogomania

marck

Members
  • Posts

    24
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by marck

  1. Rodzice go pokochali. Tata go uwielbia, moja mama mówi że to przepiękny skarb. Przedewszystkim dzięki niemu moja choroba pomału się cofa. Jednak pies to znakomity terapeuta. Kocham go już strasznie. Nawet nie wyobrażam sobie już że go może z nami kiedyś niebyć. Muszę go teraz zaszczepić, i wziąść ubespieczyć. Teraz śpi jak dziecko zębami do góry:loveu:
  2. Mój kochany nowy czworonożny przyjaciel Moje imię '' Dżeki '' witam was serdecznie. Wkrótce bedą tu moje nowe zdjęcia. I może zobaczycie mojego pana. :) Taki był w schronisku : http://www.schronisko.zgora.pl/psy19.htm Nr indyfikacyjny 3. 4264 Ale mam nosa:P Mój ulubiony kapeć pani I co się tak patrzysz:> Miał złamaną nóżkę ale to nie przeszkodziło w jego adoptowaniu. Wzieliśmy go ze schroniska ma 1.5 roku i jest kochany i bardzo słodki. Nóżka mu się pomalutku goi a on jest coraz bardziej kochany i ufny. Mam tylko takie pytanie do was. Jak oduczyć psa szczekania i rzucania się na inne psy. Bo widać że nie może on zakceptować innego psa na spacerze...:eviltong:
  3. Witam was. Mam już nowego pieska. To przepiękny wspaniały schroniskowy kundelek. Ma na imię Dżeki. Ma 1,5 roku. Niebawem wam pokaże pierwsze zdjęcia. Jest kochany i cudny. Może nie zapomniałem całkiem o mojej kochanej perełce która już jest za tęczowym mostem ale naprawdę godnie ją zastępuje. Pomaga mi i jest poprostu wspaniały. Miał złamaną nogę bo był po wypadku. Ale już dochodzi do zdrowia i oddał już nam swoje całe psie serce a my mu daliśmy nowy domek. Codziennie z nim chodzę na spacery, wykryto mi astmę oskrzelową a więc pomaga mi się dotleniać. Co tu dużo mówić poprostu go kocham :)
  4. Witajcie. Wróciłem właśnie od lekarza. Lekarz zasugerował rodzicą że strata psa bardzo mi zniszczyła nerwy i jedynym lekarstwem na poprawę mojego zdrowia jest kolejny pies. Rodzice już prawie są przekonani więc na dniach pojawie się ze swoim nowym przyjacielem.:):):):):)
  5. Witam ponownie. Dawno mnie tu nie było bo choroba tak łatwo nie daje za wygraną. Jeżeli chodzi o temat nowego psa to jak narazie tata jest w dalszym ciągu przeciwny. Myśle że jak wyzdrowieje to sam zajme się tym tematem i czworonoga jednak do domu przytaszcze. Jestem ciekaw jak tam wasze pieski. Wszystkie zdrowe ?. Teraz będzice coraz cieplej więc więcej przebywajcie ze swoimi psiakami na dworze. I dbajcie o nie !!!
  6. Witam. Dawno mnie nie było bo zachorowałem na zapalenie tchawicy. Ale jestem już na leczeniu antybiotykami i zaczynam jakoś żyć. Co do pieska to prawdopodobnie po mojej chorobie będziemy brać jakiegoś pieska. Tata niechce ale pewnie nic nie będzie mógł powiedzieć, jak zobaczy pięknego małego pieska który wskoczy mu szybciutko na kolanka. Co tam u was wogóle słychać. Ja po tych antybiotykach to kręci mi się w głowie. Ale ważne że już ustąpiły mi duszności bo myślałem że oszaleje...
  7. Witam. Dawno nie pisałem bo sam się biedny rozchorowałem. Co do pieska to moja mama jest już przekonana i chce wziąść nowego czworonoga ale tata jest stanowczo przeciwny. Wszystko teraz zależy od tego jak mama się dogada z tatą oraz jakiego pieska weźmiemy. Bo ja chciałbym ze schroniska a moja mama ponoć ma znajomą co ma szczeniaczki, ale zobaczymy jak to będzie. Mam nadzieje że wszystko się wkońcu zacznie układać. Już nie mogę się doczekać kiedy coś kudłatego przytule. Dziękuje za buziaczki również gorąco całuje:oops:
  8. Witam. Dzisiaj rozmawiałem z mamą tak pod wieczór i wspomniałem o psie, mama mówi ale to jak coś to takiego małego, a więc jakaś nadzieja widzę zaczyna się odnawiać, i jeżeli dobrze wszystko pójdzie to za jakiś czas jakiś czworonóg do nas może zawita. Napisałem na gg ale chyba nikt nie odpowiadał. A dlaczego chcem nowego psiaka?. Sprawa jest banalnie prosta poprostu kocham psy i kocham pomagać zwierzętą. Jeżeli mogę pomóć jakiemuś pieskowi dać mu schronienie, dom i ciepły posiłek to dlaczego mam tego nie zrobić. Piesek sobie domu nie wybiera, również nie może kupić sobie rodziny, on jest zależny od człowieka, a człowiek jako istota myśląca powinien się takim pieskiem zainteresować. Moim zdaniem to obowiązek nasz by zwięrzeta dbać, bo bez nas one sobie nie poradzą.
  9. Witajcie. Dzisiaj miałem bardzo ciężki dzień, wszystko mi nie wychodziło na dodatek zaczynam sam podubadać na zdrowiu. Dziś znowu podjełem rozmowe na temat psa, ale usłyszałem odrazu '' Żadnego psa ''. Coraz bardziej mam dosyć wszystkiego, ciesze się że chociaż wy podnosicie mnie na duchu. Za kilka dni znowu spróbuje porozmawiać na temat psa, ale niewiem czy to coś pomoże. Niemam tutaj w swoim mieście takich ludzi którzy tak bardzo kochają zwierzęta jak wy, a szkoda bo chętnie bym was bliżej poznał. Dziękuje za całusy i dobre słowa.:oops:
  10. Witam. Niestety rodzice w dalszym ciągu niechcą nowego psa. Sytuacja się komplikuje ponieważ oni zaczynają się juz przyzwyczajać do tej sytuacji. Czuje że muszą trochę poczekać bo ciągłym marudzeniem niewiele moge już osiągnąć. Jeżeli chodzi o mój stan psychiczny, to jest troszkę lepiej ale często zamyka mi przepone i nie mogę oddychać i połknąć śliny a więc też coś zaczyna mi się złego dziać. Mam nadzieję że jednak wszystko się jakoś ułoży. Dziękuje za zainsteresowanie, nie wiele osób interesuje się teraz psami, każdy patrzy tylko na siebie, i nie obchodzi go to że pieski leżą w zimnych nie ocieplonych klatkach i nikt ich nie obchodzi. A przecież wiele domów mogło by im pomóc. Mój też...
  11. Kondolencje {+}{+}{+}
  12. Wiem jak to boli, kilka dni temu mój piesek umarł na raka. Musisz być dzielna i próbować sobie jakoś z tym poradzić. On już się nie męczy, pewnie biega sobie już z innymi psiakami, może z moją suczką małą teraz spoglądają na nas i wspominają piękne chwile jakie przeżyły. Będzie dobrze z czasem będzie coraz łatwiej, jak coś zawsze możesz do nas napisać, wygadać się napewno będzie ci łatwiej. Kondolencje {+}
  13. Witam ponownie. Właśnie mija kilka dni od śmierci małej, i dalej jest mi bardzo ciężko i smutno. Najgorsze są wieczory i wczesne ranki. Dobija mnie jeszcze program na polsacie 2 '' Psie serce''. Jak go widzę to normalnie się rozpływam. Muszę jakoś przekonać rodziców ale widzę że z każdym dniem będzie coraz ciężej, ponieważ moja rodzina stara się zapomnieć o tej stracie, i teraz jak ja mówię o nowym piesku odrazu włączają się im reakcję obronne. Mój brat twierdzi że jest jeszcze zawcześnie żeby wziąść nowego psa. Ja tylko zastanawiam się nad jedną rzeczą. Zawcześnie na co? Na to że piesek ze schroniska właśnie trzęsie się z zimna, że nikt go nie przytuli, że niema kochającego pana. Ja wiem że mam na tyle dobroci w swoim sercu by wychować kolejną czworonożną istotkę i dać jej ukochany dom. Wasze słowa bardzo cenię, widać że jesteście wspaniałymi osobami i wasze pieski napewno przeżywają same radośći. Dawajcie im tych radośći jak najwięcej, a ja będe robił wszystko by w moim domku już niedługo pojawił się malutki kudłaty czworonożny przyjaciel i sprawił że w moim domu znów zagości szczek, i pożeranie wszystkich możliwych kawałków jedzenia :eviltong::loveu: PS. Te zdjęcia waszych piesków są śliczne, szkoda że moja mała nie miała tyle czasu by ją godnie sfotografować. :-(
  14. Dziś tak na spokojnie rozmawiałem z mamą. Podczas rozmowy delikatnie poruszyłem sprawę zabrania nowego psiaka ze schroniska. Odrazu dostałem od niej jasno do zrozumienia że ona nie będzie sie tym psem zajmować. Ona poprostu niechcę się przywiązywać by znowu nie cierpieć. Ponieważ mała uznała ją za przewodnika stada i była jej głowną panią. Jeżeli chodzi o nowego pieska to myślę że to kwestia czasu kiedy przełamie opór rodziców, i razem z bratem coś adoptujemy. Dziękuje wam za wasze wsparcie dla mnie. Jest mi napewno dużo łatwiej, kiedy mogę z wami o tym wszystkim porozmawiać. Jedno wiem mojej małej nigdy niezapomne, jednak nowy piesek musi szybko zagościć w moim sercu:loveu:
  15. Moja suczka też miała raka. Umarła kilka dni temu, wiem że ci ciężko ale pamiętaj że ona ciebie bardzo kochała i ty ją napewno też. Z czasem będzie lepiej, ja żeby mi było troszkę lżej mam zamiar wziąść nowego psa. Jeżeli masz taką możliwość weź nowego ze schroniska. On napewno ci się za to odwdzięczy. Kondolencje {+}
  16. Witaj. Mam 23 lata ale mieszkam niestety z rodzicami. To ich dom i niemam nic do gadania, i bez zadymy w tej sprawie się nie obejdzie. Cały czas mi źle i smutno. Mimo że mineło już kilka dni od śmieci mojej perełki to i tak to cały czas mocno boli. A co do twojej namowy będzie trudno bo rodzice się zaparli że więcej żadnego pieska niechcą. I co mam biedny zrobić ?
  17. Mam problem bo moi rodzice niechcą nowego psa. A mnie ta pustka już dobija, chcem przytulić się do jakiegoś nowego psiego futerka. Chyba wezmę psa na swoje nazwisko i wezmę pieska ze schroniska. Tylko że czeka mnie bardzo ostra przeprawa z rodzicami...
  18. To było piękne co napisałaś. Do mnie tak naprawdę dopiero wczoraj wieczorem zaczeło dochodzić że małej już niema i nigdy nie będzie. Niemogę się z tym pogodzić, cały czas mi się wydaje że ona wróci. Specjalnie dla niej mam zamiar wywołać u fotografa jedno z jej zdjęć i powiesić w dużym formacie w ramce na ścianie. Będzie to hołd dla niej za wieloletnią miłość jaką nas obnarzała. Wiem że nikt i nic nie zalepi tych ran które coraz bardziej przeżywam. Basiu a jak namówiłaś ręszte rodziny do zakupu nowego psa ? I czy nowy pies dał ci choć trochę sił ?
  19. :-(:-(:-(:-(:-( :-(:-(:-(:-(:-( :-(:-(:-(:-(:-( :-(:-(:-(:-(:-( Niemogę w to uwierzyć że jej już niema. Mam jej miski, smycz wszystko w szafie w pokoju, Wychodze do kuchni i czekam aż wyjdzie do mnie z merdającym ogonem i poprosi o jakiś smakołyk z lodówki. Ona nadawała sens całemu mojemu życiu. Wiedziałem że właśnie dla niej warto żyć. Żałuje że nie wszystkie godziny spędzałem z nią. Że za mało spędzaliśmy ze sobą czasu. Mogłem rzucić wszystko być z nią 24/h. Chciałbym nowego psa ale rodzice są przeciw. Niewiem co mam zrobić że by ich przekonać, chciałbym pokochać nowego pieska, jednocześnie wierząc że ten piesek został przysłany przez małą by się mną opiekował. Wiem że to śmieszne ale mam cały czas wrażenie że ona mnie obserwuje i płacze razem ze mną. Dziś jak jej zawoziłem tabliczkę na grób to podczas jazdy zaczoł padać. Pomyślałem sobie że to mała, teraz chcem by zamieszkała w innym psie, bo w moim sercu nigdy nie zniknie i wiecie z czego się ciesze. Że jak śpię to mi się śni i mogę ją pogłaskać:)
  20. Właśnie wróciłem od weterynarza który za uśpienie wczorajsze wzioł jeszcze dzisiaj 40 zł. Szczerze mówiąc mam dosyć, i nawet niechce mi się już żyć. Zaniedbuje już wszystko, wszystkie obowiązki domowe, niemogę znaleść sobie miejsca. Niemam wogóle już na chleb i przychodzą myśli samobujcze. Załamała mnie rozmowa z moimi rodzicami którzy nigdy więcej niechcą już psa. A ja już byłem na stronie naszego schroniska i wypatrzyłem sobie kolejnego pupila. Praktycznie wyglądem taki sam jak moja mała porównajcie sobie sami. Ale najpierw chcem trochę podnieść się finansowo, zarobić pieniążki by móc go utrzymywać. Kocham psy i dla nich naprawde warto zyć.
  21. Kocham cię mała !!!!!!!!! http://www.mala.dog.pl/
  22. Dziś umarła moja suczka. Miała 11 lat :-( Wszystko przez raka
  23. Boże jak ja ciebie kochałem :-(
  24. Zdrowa i piękna ... Pierwsze oznaki choroby ale wciąż radosna i kochana... Ostatnie klika dni przed śmiercią ze mną i swoją panią ... http://rapidshare.com/files/104533198/MOV00004.3gp.html Mała była najwspanialszym pieskiem jakiego mieliśmy. Mój brat przywiózł ją jak miała kilka miesięcy, była szczeniaczkiem który był bity i katowany przez poprzednich wlaścicieli. Rzucany o ściany. Mój brat ją zabrał. Nasi rodzice byli od początku przeciwni by ją zatrzymać. Tata nawet chciał się wyprowadzić i powiedział albo pies albo on. I został on i pies. Lata mijały a mała była z nami, cały czas była przynas za przewodnika stada wybrała sobie naszą mame. Z nią praktycznie robiła wszystko. Niezapomne jej ulubionej zabawy. Mówiłem mała gdzie podrapać. I mała pokywała lapką by ją drapać za uszkiem. Jak tylko odchodziłem od niej odrazu domagała się drapkania. Znała wiele sztuczek, potrafiła łapać jedzenie, siadać i leżeć na komendę. Potrafiła siedzieć na 2 łapkach nawet z 20 min. Nauczyła się spać razem z nami. Spała albo w nogach albo wyciągała lepek na poduszkę i spała jak człowiek. To było wspaniałe, nigdy tego nie zapomne. Niestety w wieku 10 lat zaczeły się problemy. Pojawił jej się guzek na głowie, początkowo myśleliśmy że to nic groźnego. Jak bardzo się zdziwilśmy kiedy ten guzek zaczoł się powiekszać, następnie wyszedł na zewnątrz głowy i pękł. Do tego pojawiły się kolejne guzki które również zaczły być coraz większe. Nie było o czym mówić. Szybko do specjalistycznej kliniki dla zwierząt. I operacja usunięcia guzów. Mała szybko wróciła do zdrowia, guzy znikły a piesek zaczoł normalnie żyć. Niestety to był dopiero początek męki którą miała przejść. Rok później zachorowała na ropomacicze. Ropomacicze zamknięte które już truło organizm, poowodując spustoszenia. Piesek miał operację wycięcia macicy, po czym wrócił do zdrowia ale już zaczeły się problemy z nerkami. Sikała długo i bardzo dużo piła wody. Piła do tego stopnia że jak jej już niechcieliśmy dać wody, to wyryła dziure w ścianie by się dostać do toalety. Ale pozatym mała była z nami cieszyła się chodziła na spacery. Niestety przyszedł ostatni tydzień w którym przeżyła najgorsze chyba chwile swoje życia. Zaczeła nagminnie wymiotować początkowo mało, poźniej coraz więcej. I najgorsze było to że przestała jeść. Piła tylko wode, opadała z sił. Niechciała już nic jeść, była jakby nie obecna. Poszliśmy do weterynarza, lekarz swierdził nosówkę jednak to nie była nosówka. Mała miała już kwasice cukrzycową i zapadała w śpiączke cukrzycową. Zaczeła robić kupe na bardzo dziwny brązowy kolor z domieszką krwi który bardzo mocno śmierdział. Zapach był nie do zniesienia. Było coraz gorzej, cały nosek zatkał jej się od białej ropy, dostała zapalenia płuc i oskrzeli, niestety doszło zapalenie wszystkich błon śluzowych a także ostra niewydolnośc nerek. Po zbadaniu małej krwi wyszło że ma jeszcze cukrzyce. Dostała mnustwo zastrzyków, kroplówek i nic nie pomogło, wręcz przeciwnie. Dyszała coraz ciężej, ale najgorsze było przed nią. Około godziny 19.30 2 kwietnia 2008 roku dostała wyciek z odbytu była to brązowa supstancja z domieszką krwi. Zaczeła wypływać jej z pupy bardzo śmierdząca substancja która dusiła nas wszystkich. Przy tej substancji nie można było wytrzymać więcej niż 10 min. Wyobrażam sobie co musiała mała przechodzić trzymając to w buzi. Gdy dostała krwotok natychmiast powrót do lecznicy i kolejne USG. Wynik tragiczny, dodam ze wczesniej morfologie miala bardzo zlą wszystkie narządy byly uszkodzone przez cukrzyce. Wynik na miejscu rak wątroby. Teraz wiedziałem skąd on się wzioł. Poprzednie guzy poprostu przerzuciły się na wątrobe, ten guzek pękł i krew dostała się do układu pokarmowego. Wogóle nie reagowała na bodzce z zewnąrz. Popatrzalem jej jeszcze w oczka były prawie martwe pokazujące że ona niechce dłużej tak się męczyć. Postanowiłem ją z bratem uspać. Lekarka ją uśpiła i zawineła w czarny worek. Zabraliśmy ją do lasu gdzie ją pochowaliśmy przy drzewie które mają jej imicjaly Mała + serduszko wyryte w korze drzewa. Jeszcze jak będzie jasno przyczepie jej tam tabliczkę. Pies jak go chowaliśmy był jeszcze ciepły, miałem wrażenie że jeszcze żyje. Mówie wam to co dziś przeżyłem jest nie do opisania. Była z nami 11 lat nawspanialszy kochany piesek suczka mała która tak się do nas przywiązała że w końcówce jej życia 2 dni przed śmiercią ostatkami sił próbowała pić wodę i walczyć walczyć walczyć. Niestety była bez silna. Kocham ją i wiem że zrobiłem wszystko by ją uratować wydalismy na nią około 1500 zł na leczenie ale nie żal ani złotówki. Jest mi żal tylko tego że nie zobaczę nigdy tego przepięknego uśmiechu na jej twarzy i zadowolonego spojrzenia. Kocham ciebie mała i nigdy niezapomne. Pamiętaj gdzie kolwiek jesteś że mimo że nie zawsze byłem przy tobie kochałem ciebie najbardziej, i żaden właściciel nie dał by ci tyle serduszka ile ja ci ofiarowałem. Niewiem czy jestem w stanie kiedy kolwiek pokochać innego psa. Jesteś moją perełką miseczki smycz i kaganiec położyłem do szafy i bedą czekać na ciebie. Kocham Cię Bardzo. Wróóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóć :-(
×
×
  • Create New...