Arot
Members-
Posts
21 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Arot
-
ja dwa tygodnie temu przygarnęłam kota - prawdopodobnie wywiezionego w czasie wakacji do naszej podmiejskiej wsi. Kocius spokojny, przyzwyczajony wyraźnie do psów, widać, że mimo iż chętnie wychodzi do ogrodu to jest wybitnie "domowy" i był na pewno rozpieszczany. mam też psa, 12-letnia duza sukę. Psica była juz bardzo leniwa babcia, głównie spała, jak u Chestera - a teraz wstąpiło w nia "nowe życie".Do tehj pory było jedno ostrzejsze starcie - kot siedział w rogu, pies do niego podbiegł i przestraszony kot z sykiem wylądował na psim grzbiecie. Krzyknęłam ostro i każde poszło w swoja stronę... Generalnie kot się za bardzo psem nie przejmuje aleies ciągle chciałby go obwąchiwać. Kota to wkurza, jak kicia na sofie to pies leży spokojnie pod sofa. Ale jak kot zaczyna się poruszać - psa to wyraźnie intryguje. czasami zaszczeka ale generalnie jest dosyć pobudzona i pcha się ciągle do kota. nagradzam ja za spokojne zachowanie przy kocia, osiągnęłysmy już to, że gdy kot pojawi się w pobliżu sunia kładzie się i patrzy na mnie w oczekiwaniu na nagrodę... nawet jedza we wspólnym pomieszczeniu, miski stoja metr od siebie... Ale ja ciągle nie wiem, czy to takie zawieszenie broni w mojej obecności czy mogę być spokojna? na noc kotek wychodzi do ogródka (sam chce) ale jak zrobi się zimno to przecież nie będę go wystawiać na siłę za drzwi a boję się zostawić ich na dłużej bez kontroli. Psu trochę zintensyfikowałam spacery (na ile się dało, z racji wieku) powtarzamy elementy ze szkolenia itp. - aby tylko kot nie był dla niej główną atrakcją. jak kot wychodzi to pies wyraźnie się uspokaja i odsypia. Nigdy nie planowałam kota a juz zwłaszcza przy tak starym psie ale kot sam się zaplanował - no nie mogłam pozwolić mu zginac a to taka domowa przytulanka, wyraźnei obrywał od okolicznych półdzikich kotów. Ma ktoś jakieś doświadczenie w oswajaniu takich dwóch dorosłych zwierzaków (kot wg weta ma niecały rok)? Może to sie udać?
-
Mój jamnik robił tak samo - rodzina mogła go głaskać po głowie (oprócz mojego młodszego brata, którego miał w głębokim "poważamiu"), ale "obce" osoby, tzn. znajome ale nie mieszkające z nami - po pewnym czasie zostawały "pouczone" zębami. Zwykle to było kłapnięcie, kilka razy rozciął skórę :cool1: I sam przychodził do gości, przymilał sie, a po dłuzszym głaskaniu po głowie... cap! ja widziałam po jego oczach, że mu się nie podoba i jak byłam w poblizu zwykle zdazyłam interweniować. To było kilkanaście lat temu, nie było tylu dostępnych publikacji o psach i zajęło nam trochę czasu zrozumienie ze nie lubi głaskania po łbie. Sprawdziliśmy jego uszy, ogólny stan zdrowie itp. Do tej pory nie rozumiem jednak, tak jak Ty, dlaczego po prostu nie odchodził jak mu się nie podobało...:roll: No ale nie wszystko u psów mozna wytłumaczyc ludzka miarą :razz:
-
Ale jak możemy pomóc przez internet? :crazyeye: Oglądał go weterynarz?
-
I jeszcze jedno - czy pies nie mógłby pomieszkac w domu a wychodzić tylko na intensywne spacery? Oczywiście przy Twoim zaangazowaniu. Ruch w ogrodzie to żaden ruch! No chyba że bieg i szczekanie wzdłuz płotu.. :mad: ale to własnie jest problem, prawda? spróbuj zmęczyć go na spacerku, niech pobiega za piłka (o ile umie) ale niech też "POMYSLI". W wielu poradnikach znajdziesz przykładyjak pobawić się z psem z wykorzystaniem jego węchu. zakładam przy tym, że pies cokolwiek umie i zna podstawowe komendy. 3 intensywne spacery dziennie a potem odpoczynek w domu. Pozwalanie mu na takie zachowanie przy płocie utrwala tylko ten nawyk.
-
pewnie nie będę orginalna - ale skoro nie macie doświadczenia w wychowywaniu psów (a jak widac nie macie) - to jedynym wyjściem jest spotkanie się z behawiorystą. I to spotkanie u was, zeby zobaczył reakcję psa taka jak opisujesz. swoją drogą - czy to jedyny problem z psem? czy na spacerze jesteś w stanie go przywołac, wyegzekwowac wykonaniie komendy, pobawić się w aport? Owczarkowi nie wystarczy bieganie po ogrodzie. takie "sporo ruchu" to on ma gdzieś. Nie mając żadnego zajęcia, sam sobie je wynalazl - i z pasja je realizuje, czyli broni domu przed strasznymi:cool3: intruzami... owczarek musi MYŚLEĆ - bieganie po ogrodzie i harce z suczką nie dają mu zmęczenia "intelektualnego". Moja suka ON po 10 min. pracy węchowej była bardziej zmęczona niż po 20 minutowym rzucaniu piłeczki... A jaki pies jest w domu- co to znaczy: "przesłodki"? Niestety wiele owczarków pozostawionych samym sobie w ogrodzie (bo przecież takie mądre powinny być już z urodzenia :angryy: ) zachowuje się podobnie jak pies Twojej mamy. Przypuszczam, że dodatkowo Twoja mama nie jest dla niego przewodnikiem-autorytetem i psiak całkiem sie pogubił. Czy mama chce go uśpić bo boi się że komus zrobi krzywdę? (np. umie przeskoczyć płot, furtkę łatwo otworzyć itp.) czy tylko dlatego, że sytuacja ją przerosła i takie sobie wymysliła najprostsze rozwiazanie?
-
To naprawdę wdzięczny i przemiły psiak... wygląda troche jak krótkowłosa "wersja" novej scotii ;)
-
A gdzie jeszcze mogę wstawić ogłoszenia? podpowiedzcie...
-
Ehhh... no spójrzcie w te oczy... On juz raz został skrzywdzony - staramy sie zrobić wszystko aby za te dwa tygodnie nie trafił do schronu - tam zmarnieje :-(
-
NIe napisałam wcześniej, że mamy ok 2 tygodni na znalezienie mu domku :-( [url=http://img527.imageshack.us/my.php?image=sunny.jpg]ImageShack - Image Hosting :: sunny.jpg[/url][IMG]http://http://img527.imageshack.us/my.php?image=sunny.jpg[/IMG]
-
To moze tak? [url=http://img27.imageshack.us/my.php?image=sunny.jpg]ImageShack - Image Hosting :: sunny.jpg[/url]
-
[IMG]http://img27.imageshack.us/my.php?image=sunny.jpg[/IMG]
-
[IMG]http://img17.imageshack.us/my.php?image=sunnym.jpg[/IMG] No i dlaczego nic nie widać??? :comp26:
-
Witam Dogomaniaków :-) Sunny został znaleziony w lesie w grudniu. Przygarnęła go rodzina z dziećmi, jednak z powiodu naprawdę poważnych życiowych zmian, psiak, mimo iż bardzo przez nich pokochany, nie może tam zostać. Szukamy dla niego nowego domku, im młodszy będzie, tym łatwiej... Wklejam opis obecnej opiekunki psa: "[I][COLOR=#0000ff][FONT=Arial]Byłam z nim w piątek u weterynarza.Jest zdrowy.Dostał tabletkę na odrobaczenie.Ma teraz ok. 8 miesięcy,zaczął dojrzewać,a nad ewentualną kastracją trzeba by się zastanowić.Raczej nie jest konieczna,ale to zależy od nowego właściciela.Ogólnie mówiąc to bardzo miły,sympatyczny,towarzyski piesek.Uwielbia się bawić,zwłaszcza gdy ktoś się z nim bawi.Nie lubi,gdy się na niego krzyczy,bardzo się wtedy boi.Potrzebuje więc spokojnych właścicieli,ale zdecydowanych i konsekwentnych w postępowaniu.Z pewnością nie sprawi kłopotów w ułożeniu go w nowym miejscu,jest pojętny i szybko się uczy.No i jest ładny,prawda? [/FONT][/COLOR][/I][SIZE=2][COLOR=#0000ff][I]Z czystościa i grzecznością w domu bez problemów.[/I][/COLOR][/SIZE] [SIZE=2][COLOR=#0000ff][I]Załatwia się na dworze. [/I][/COLOR][/SIZE][SIZE=2][COLOR=#0000ff][I]Jest bardzo cichym psem.Cieszy się "po cichu",skacze tylko,ale właśnie pracujemy nad oduczaniem go tego i trzeba przyznać nie jest to trudne.Chyba już kapuje o co chodzi.W domu go nie słychać,chyba,że się bawi.No i gdy ktoś zadzwoni do drzwi,to wiadomo,pilnuje chałupy :-)[/I][/COLOR][/SIZE] [SIZE=2][COLOR=#0000ff][I]Zostaje czasem sam.Zostawiam go zamkniętego w przedpokoju,bo wcześniej jak miał cały dom do dyspozycji,to potrafił "pożyczyć" sobie jakąś zabawkę z pokoju dziecięcego,albo np. wziąć papier toaletowy z łazienki i udekorować nim wnętrza.Taki artysta.A w przedpokoju nie ma co robić,więc śpi.Zostawiam mu karmę i wodę,ale jest nietknięta,więc chyba śpi.Sąsiadka podsłuchiwała go i mówiła,że jest cicho.Dopiero jak usłyszy podjeżdżający samochód skamle z radości.Po otworzeniu drzwi już jest normalnie,czyli skacze i cieszy się"po cichu",nie jak ten dureń zza ściany,ten to ujada i ujada.[/I][/COLOR][/SIZE] [SIZE=2][COLOR=#0000ff][I]Na smyczy chodzi grzecznie.W publicznych miejscach,gdzie jest dużo ludzi zakładam mu krótką smycz,bo wita każdego,zwłaszcza kobiety i dzieci, do mężczyzn raczej nie na zaufania.Ale jak do niego zagadaja ciepłym głosem,to już "przyjaciel".[/I][/COLOR][/SIZE] [SIZE=2][COLOR=#0000ff][I]Chyba wtedy jakiś mężczyzna go skrzywdził i podejrzewam,że chciał go uderzyć,albo uderzył łopatą.Bardzo boi się łopaty i innych takich długich kijów,np.mopa.Gdyby tak podnieść mopa w jego kierunku,albo rękę w geście,jakbyś chciała go uderzyć to kuli się,skamle i widać,że bardzo się boi.Jakaś świnia go zlała i wyrzuciła do lasu.Dlatego teraz jest bardzo wdzięczny.Jest naprawdę słodkim psem.Nic tylko go kochać..."[/I][/COLOR][/SIZE] Dodam, że Sunny jest raczej nieduży, mieszka obecnie w okolicach Wrocławia. A teraz, próbuję załączyć zdjęcie..:razz:[IMG]http://img17.imageshack.us/my.php?image=sunnym.jpg[/IMG]
-
Moja ON-ka ma 11,5 roku. Siwa jest tylko na spodzie mordki, co lepsze, jak biega za piłka to niektórzy potrafia ją wziąśc za młodego psa :lol: ostatnio wet też skomentował (odpukac, pojawiamy się tylko raz w roku na szczepienia) że nie wygląda na swoje lata. Ale ja widzę różnicę w zachowaniu, co prawda dopiero od ok 1,5 roku - niechętnie wychodzi w upały (kiedys jej to nie przeszkadzało), w zależności od pogody, bywa, że dokucza jej uszkodzona w młodości łapa, słuch zdecydowanie gorszy,w lesie nie pogoni za sarną a nawet jesli, to po10 metrach sama wraca, no z kotem trochę gorzej - ekhm.. widok uciekajacego kota jakby ją odmładza :mad: zawsze była posłusznym psem ale teraz jest kochana, bardziej szuka naszej bliskości, rozumiemy się bez słów, wystarczy ze spojrzę a ona wie o co chodzi... taki pies ideał - na spacerze aktywna, w domu przytulasta nie absorbuje nikogo po prostu sobie spi. I co jest chyba dla mnie największym zaskoczeniem, od jakiegos czasu chce spać z nami w sypialni :-o Pozwalam jej na to, bo zdaję sobie sprawę, ze to juz bliżej niz dalej... ale nigdy tego nie robiła, nauczona była spać na swoim miejscu i nie próbowała się domagac naszego towarzystwa w nocy. Ależ się rozpisałam i rozczuliłam...
-
fajnie, większośc z was ma na celu głównie dobro psa - w końcu jesteśmy na forum dogomanii, prawda? A dzieciak niech we własnym domu boi się zejśc w nocy na dłół po wodę! Po co ma łazić po nocy, jeszcze się natknie na zęby pieska... :razz: Więzień we własnym domu. Skoro autor sam pisze, że wraca do domu ok 17-tej, to co dzieje się wcześniej? Skoro żona i dzieci się boja, to jak wygląda taki dzień? Chyba że pies do 17-tej siedzi sam, a potem i tak niewiele czasu jest aby się nim zajać. jakoś nie wiedzę tu możliwości "resocjalizacji" psa, skoro nawet nie ma czasu spotkać się z behawiorystą. I jakos nie wyobrażam sobie tego nagrywania zachowań psa, przecież to nie będzie naturalne, dodatkowo psa może zdenerwować człowiek z kamerą, dodając fakt, ze ludzie majac świadomośc że sa nagrywani nie zachowuja się w pełni naturalnie a psy zauważaja nawet niewielkie zmiany w naszym zachowaniu. Nie bardzo wiem, jak wytłumaczyć 9 letniemu przestraszonemu dziecku celowośc pewnych zachowań w związku z terapią psa. Na razie zreszta żadnej terapii nie ma jest za to pies terroryzujący domowników i przestraszona większośc rodziny. Co z tego, że dzieci też były przy decyzji o adopcji psa? To my rodzice jesteśmy za dzieci i psa odpowiedzialni i mamy zadbać o bezpieczeństwo jednych i drugich i otoczenia. A Lyko odwleka nawet zastosowanie takich półśrodków jak kastracja czy kupienie klatki do domu :crazyeye: lepiej zabronić dzieciakowi poruszać się samodzielnie po domu w którym mieszka, i niech będzie wyrozumiały a strach schowa do kieszeni bo może zdenerwować pieska z problemami... A jak syn uzna, ze pies machnął ogonem i juz go lubi? I zrobi gest który zwierzak odbierze jako zagrożenie? Kto wtedy będzie winny? 9-letni chłopiec bo nie posłuchał tatusia i chciał pogłaskać domowego psa? Nie twierdzę, że takiego psa nie da się wyprowadzić z tych zachowań. Wierzę, an1a, że Tobie się udało, ale założę się, że mieszkałaś wtedy sama , ewentualnie z rodzicami i nie mieliście w domu 5-letniego dziecka. czytałam swego czasu blog Jacka Gałuszki o Gringo - ile pracy doświadczonego terapeuty wymagało doprowadzenie psa do stanu gdzie mógł normalnie funkcjonowac wśród ludzi? Jak osoba bez doświadczenia, z brakiem czasu, dziećmi które wymagaja uwagi, wracająca późno do domu, ma poradzić sobie z psem? Lyko, ja uważam, że to, czy zachowania Twojego psa wynikaja ze strachu czy dominacji, jest zestresowany czy nie - ma znaczenia drugorzędne. Jego zachowanie w tym momencie zagraza bezpieczeństwu Twoich dzieci. Jakie tak naprawdę srodki bezpieczeństwa podjałeś?Ty jesteś, jak piszesz, "kawał chłopa". I co z tego? Przecież nie przebywasz jako ochroniarz ze swoja rodzina non-stop? Chocby do łazienki czasem wychodzisz, prawda? A pies jest nieprzewidywalny. No chyba, że w swoich opisach sytuacji GRUBO PRZESADZIŁEŚ i to tłumaczy twoją niefrasobliwosc w podejściu do bezpieczeństwa domowników.
-
"Najlepiej wszystkie psy schroniskowe, nie nauczone poprawnych zachowań i reakcji dać pod igłę" ??? No chyba że Ty tak uważasz, bo nie wiem z której mojej wypowiedzi wyciągnęłas taki ogólny wniosek??? :shake:
-
no widzisz - tu się różnimy. Ja uważam na podstawie opisów właściciela - że w TYM DOMU raczej nie ma szans na naprawę zachowań psa. Nie mówimy o psie wielkości jamnika który warczy jak go zrzucaja z łóżka - tylko o dużo większym zwierzęciu, z dużo bardziej niebezpiecznymi zachowaniami w rodzinie gdzie sa małe dzieci. To tyle ode mnie w tym temacie.
-
Wiesz co Laluna? Zaproponawałam po prostu kilka hipotetycznych rozwiązań a Ty czepiasz się słówek . Każdego ewentualnego właściciela trzeba by dokładnie sprawdzić/ uświadomić co to za pies. Nie napisałam nigdzie, że przyjęliby go do policji. Ale może ma predyspozycje do takiej słuzby? Nie rozpędzaj się więc tak w swoich czarnych wizjach :razz: Widzę, że cokolwiek napiszę nie popierając resocjalizacji (po czym?) psa w tym domu - będę albo nieodpowiedzialnya (oddać komuś agresywnego psa? lepiej niech już pogryzie dzieci autora), albo bezwzględnym mordercą (w przypadku rozważania uśpienia gdy nie ma innych rozwiązań) To że Ty widzisz inne możliwości rozwiązania problemu, nie znaczy że one sa w tym domu. Może lautor pracuje do 18-tej? To co, wtedy pies ma siedziec w klatce w domu cały dzień? jaka to praca nad psem/ Tu musi się włączyć cała rodzina, a jeśli rodzina ucieka w panice za drzwi bo pies warknął, to jak to sobie wyobrażasz? Z takim psem można SPRÓBOWAĆ pracować ale nie narażając nikogo wokół. jako osoba nie obarczona rodzina (zwłaszcza dziećmi) pewnie podjęłabym taka próbę ale pies + dzieci to specyficzna sytuacja i narawdę nie warto czasem ratować życia psa za wszelka cenę. takie mam zboczenie, że zycie i zdrowie swojego gatunku ( a zwłaszcza jak to moje geny:razz:) stawiam wyżej niż psie. Nienormalna chyba jestem... :roll:
-
Chciałbys oddac komus obcego, dorosłego psa z problemami? To dopiero byłoby niebezpieczeństwo. Tak sie nie robi. A jezeli Twoje dziecko zacznie bic sie na ulicy. Oddasz je od razu do poprawczaka, aby inna matka nei bała sie o własne dziecko? Czy będziesz ratowała swoje? Biorac psa, bierzesz tez odpowiedzialnosc za niego. Za żywe stwożenie. JEzeli tak łatwo przychodziłaby Ci decyzja uspic to znaczy ze nie masz nic odpowiedzialnosci. Decyzja o uśpieniu, czyli tak naprawde o odebraniu życia, jest bardzo powazna decyzja i musi być rozwazana jako ostateczna. Przy prawidłowym szkoleniu po kastracji, po miesiacu powinna być zauwazalna poprawa w zachowaniu. To dosc szybko.[/quote] Taki pies może się sprawdzic w roli "psa jednego pana", może do stróżowanie przy jakimś zakładzie, do pracy w policji itp. Autor sam napisał, że jest zdolny, dobrze zaliczył szkolenie. zaczęłabym od poszukaniea mu odpowiedniego domu nie ukrywając jego wad. szanse małe ale zawsze jakieś by były. A do czasu podjęcia ostatecznej decyzji - kojec. decyzja o uśpieniu wcale nie przyszłaby mi łatwo - ale TEN pies w TEJ rodzinie jest wg mnie spalony. Dzieci tak jak i zwierzęta, nie potrafia udawac nagle wobec psa pewności siebie, że się nie boja itp. Nawet miesiąc po kastracji w tej sytuacji to o wiele za długo wg mnie. Autor sam potwierdził, że nei bardzo ma czas na kilkugodzinne dziennie szkolenie a właściwie terapię psa. I właśnie dlatego, że biorąc psa biorę odpowiedzialnosc za niego = również za innych ludzi, rozważałabym uspienie, gdy nie ma warunków na terapię zachowań psa. A z tego co przeczytałam do tej pory, takich warunków w tym domu nie ma :cool1: A Twoja wypowiedź na temat dzieci i poprawczaka - żenada...
-
[quote name='WŁADCZYNI']Czyżby po za optyką (problemy ze wzrokiem?) zmieniała się również sprawność mózgu? Sprawnosć mózgu? TTo że wyzehj stawiam dobro moich dzieci niż psa, świadczy wg Ciebie o złej pracy mojego mózgu :crazyeye: Tydzień, w każdej terapii to tyle co nic bo to zbyt mało czasu aby nawyki, przyzwyczajenia nie tylko psa, ale również domowników uległy trwałej poprawie. Tydzień w przypadku psa świeżo wziętego ze schroniska czy hodowli to rzeczywiście nic. Ale zdaje się mówimy o psie który jest w tym domu dużo dłuższy czas. Jeżeli po szkoleniu facet nie potrafi zareagować na nieodpowiednie zachowanie psa tak, aby się nie powtarzało, to nie rozumiem jak i po co wytrzymali te 4 tygodnie, obserwujać jak takie zachowania się nasilają ? Utwierdziłaś się w błędnym przekonaniu. Szczeniak wzięty z hodowli też nie będzie wychowany, błędy popełnione w czasie wychowywania szczeniaka również mogą się odbić w postaci nieciekawych zachowań. Nie ma zależności ze schroniska=agresywny, z hodowli = ideał. Nigdzie nie napisałam, że z hodowli dostaniemy szczenię 100% bezproblemowe... Bardzo szybko uogólniasz. Tyle że mając psa od szczenięcia mogę próbować stwierdzić, czy jego zachowanie powstało na skutek wychowawczych błędów, traumatycznych przeżyć - i wtedy próbować to naprawiać, czy jest wynikiem jakichś chorób psychicznych. U psa wziętego w wieku 10 mies. ze schronu jest to wielka niewiadoma. Wywalenie do kojca psa nie rozwiązuje problemu, a może wywołać nowe - stres może nasilić agresję. Wywalenie psa do kojca DORAŹNIE rozwiazuje problem bezpieczeństwa rodziny. Autor kilkukrotnie pisze, że zona boi się o dzieci - w dodatku ozdabiając te wypowiedzi usmieszkiem . Żona się boi. A On nie??? Dziwne... Zamknij dzieci w złotej klateczce, pod pięknym kloszykiem - będą 100% bezpieczne, jeszcze edukacja tylko w domu i nie wychodzenie po za pokój bo za drzwiami czai się wielki, zły świat. :roll:[/quote] Tu juz pojechałaś - nie wiesz nic o mnie i mojej rodzinie ani o tym jak wychowuję dzieci aby wyciągac takie wnioski na podstawie jednego postu, w którym zwracam uwagę na to co grozi dzieciom, bo tatus nie potrafi zobaczyć zagrożenia jakie stwarza jego pies.
-
Przeczytałam cały wątek, i włos mi się jeży na głowie... Utwierdziłam się w przekonaniu niebrania psa ze schroniska majac w domu małe dzieci. Mimo całego współczucia dla schroniskowych biedaków. A autorowi wątku się dziwię, że ma w domu jeszcze tego psa - chyba do końca nie zdaje sobie sprawy z niebezpieczeństwa:angryy: Mam 2 dzieci, w wieku 4 i 9 lat i nie wyobrażam obie aby pies terroryzował całą rodzinę przez 4 tygodnie! jeśli po tygodniu nie byłoby możliwe naprostowanie niewłaściwych zachowań, badanie lekarskie nie wykazałoby choroby somatycznej - mimo miłościo do zwierząt zrobiłabym WSZYSTKO aby nie narażać dzieci. A autor oprócz szukania porady na frum nie zrobił chyba NIC!!! Skoro ma ogród - natychmiast pies wylądowałby w kojcu i budzie. szkoda pieniędzy na konsultacje behawiorysty? na co czekać? Aż dziecko wyląduje w szpitalu :placz: Wtedy będzie miał ochotę psa zabić czymkolwiek... człowieku, szukaj mu innego domu lub uśpij, bo kastracja mimo iż może pomóc, nie daje efektów natychmiastowych - jak wyobrażasz sobie wspólne funkcjonowanie rodziny i psa? jak można i po co mieć w domu na własne życzenie psa, którego sie boimy? Sorry za taki emocjonalny post ale piszę to jako matka dwojga dzieci i (właścicielka ON-ki) . W czasach "przeddzieciowych" pewnie byłabym bardziej wyrozumiała i namawiała do ratowania psa, ale cóż, optyka się zmienia...