Lana też taka była :lol: Na początku to myślałam że ona nie potrafi spokojnie chodzić bo non stop biegała, nieważne czy to spacer czy w domu roznosiła ją energia. Zaczęłam od nauki: siad potem waruj i zostań. Komenda siad na krótki moment ją uspokajała. Najpierw miałyśmy to opanowane do perfekcji w domu potem stopniowo na spacerach.
Gryzienie - to też u nas było, za nogawki, skakała żeby złapać za ręke, nie dała się w ogóle na dworze zapiąć na smycz bo skakała do rąk a ja dodatkowo ją nakręcałam wymachując ręką i wnerwiając się. I tu też pomogła komenda siad, przestałam wymachiwać rękami (ignorowałam jej zaczepki) i zawsze miałam jakiegoś smaka albo zabawke do przeciągania w nagrode.
A jak karcić - lekkie pacnięcie w pyszczek i stanowcze nie wolno. Lana oderywała tapete - delikatnie pacnęłam ją w pyszczek, stanowczo powiedziałam nie wolno i w nagrode że zostawiła tapete bawiłam się z nią żeby pokazać że jej zabawki są lepsze od jej głupich pomysłów. Oczywiście za tapete zabierała się jeszcze parę razy ale szybko zorienowała się że się nie opłaca bo zabawa ze mną w przeciąganie to lepsza atrakcja.
Nie wiem czy pomysł wysyłania Igora do klatki jest dobry. Czy on sobie nie skojarzy klatki z karą? Klatka moim zdaniem powinna się psu dobrze kojarzyć ma być azylem w którym pies się dobrze czuje a nie myśli - znów jestem w klatce bo przeskrobałem coś.