Byłam z Bunią wczoraj w lecznicy, obejrzał ją chirurg, Bunię czeka operacja w przyszłym tygodniu. Lekarz usunie guza, narośl na oku i zrobi sterylkę. Zdjęcie rtg płuc jest ok, nie ma przerzutów. Zrobiliśmy badanie krwi, profil rozszerzony, pojechało do Niemiec, czekamy na wynik.
Z guza sączy się cały czas ropa z krwią, posłanko rano było całe mokre :-(
Bunieczka była bardzo smutna przez te dwa dni, kiedy była u mnie, dostawała antybiotyk, lek przeciwbólowy, zakraplałam oczy, żeby się nie paskudziły, karmiłam kilka razy dziennie (małe porcje), tuliłam, głaskałam a ona leżała zrezygnowana i zero jakiejkolwiek radości. Na moje psy reagowała przerażeniem, czołgała się, uciekała :-(
I wyobraźcie sobie, dziś wieczorem przyjechała Pani z DT ze swoją 6 letnią córeczką i pięknym białym boksiem a ja wypuściłam Bunię, żeby się zapoznała z psem.
Boksie obwąchały się a Bunia przeobraziła się w szczeniaka. Zaczęła biegać po całym ogrodzie jak szalona, skakać, merdać ogonem, wywijać precelki, zaczepiać psa do zabawy, byłam w szoku :crazyeye::crazyeye:
Nie wiem skąd w tej staruszce tyle energii...potem przywitała Panią rozdając buziaki, zachowywała sie tak, jakby witała swoją rodzinę :p
Wskoczyła do samochodu i nawet się za mną nie obejrzała ;)