A-kara
Members-
Posts
25 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by A-kara
-
Ok :) A z postepami trudno powiedzieć, chociaż przyjęłam metode "obczajania" czy na spacerach są inne psy, jak są, to moją sukę z nimi zapoznaję. Jakoś dobrze to znosi i wtedy je toleruje, jeszcze do żadnego nie wyleciała z zębami. No i jak widze że coś kombinuje to uczę ją aportu i ogólnie staram się ją zainteresowac jakąś inną czynnością.
-
Tzn ok 10- 14 :) Zależy tez ile ja wytrzymam.
-
I dodatkowo raz w tygodniu razem ze mną biega pare dobrych kilometrów.
-
[quote name='GAJOS']Dokładnie to: Nie, nie. Jak najbardziej nie chodziło mi o to, że robisz jej coś złego. Ale odniosłem wrażenie, że według Ciebie, można tylko używać Klikera i smaczków. A, że wydawało mi się, że masz problem z jej agresją to zapytałem jak reagujesz, i napisałem, że korekta nie jest agresją w stosunku do psa.[/QUOTE] ok. Źle sie zrozumieliśmy :) [QUOTE]Więc może problem tkwi w tym, że ona ma za mało ruchu ? Mój pies tak lata gdy przez 3-4 dni nie wychodzi na długie, aktywne spacery. Wtedy też bardzo szybko się ekscytuje i to może prowokować inne psy, jak i jego do siania awantur. - Jak często z nią wychodzisz? - Jak spędzacie czas na spacerach? - Jak przebiega zapoznanie jej z psami gdy jest na smyczy? [/QUOTE] 1.Wychodzę z nią standardowo 2-3 razy dziennie+ czesto zabieram ją w drodze do sklepu itp. 2. Na spacerach zawsze puszczam ja wolno i daję się wybiegać. Nie umie aportować, chyba po prostu nikt jej tego nie nauczył. Biegam z nią i ścigam się, czasem się ukrywam i ogólnie bawie się z nią trochę jak z dzieckiem ;) Czasem biorę kongo, bo tylko to aportuje - to do "połowy" - w połowie aportu gubi gdzies zabawkę ;) . Jak są gołębie i jeże to już ona sama znajduje rozrywkę :) 3. Do każdego psa podchodzi, nie unika ich. Zazwyczaj po prostu powącha chwilę, pomerda ogonem i szybko ją to nudzi, więc odchodzi. Do większości nie jest agresywna. Ale jak już jakiś jej się nie spodoba- to rzuca się do walki. No i właśnie zauważam, że jak podchodza do niej np 3 psy naraz to prawie na pewno je zaatakuje.
-
[quote name='GAJOS']Bez komentarza... Zapytałem jak karcisz ją za złe zachowanie, a nie czy ją lejesz kopiesz, i napierniczasz drągalem. Wiem doskonale co to jest metoda pozytywna. [/QUOTE] Zapytałeś w taki sposób, który sugerowalby, że robię jej coś złego. Nie mam zamiaru się z Tobą o to kłócić, odpowiadając na pytanie- mówię jej po prostu wyraźnie FE, albo NIE WOLNO, czasem wystarczy jak powiem jej imię. [QUOTE]Ja nie wiem, jak Ty wyobrażasz sobie prowadzić psa na 20 metrowej smyczy w mieście?? Przecież to jeszcze bardziej niebezpieczne niż gdyby pies latał bez smyczy...Bo nim byś zwinęła te 20 metrów, to pies 3 x wpadłby pod auto, pogryzł się z 6 razy z innym psem...[/QUOTE] Gdy ide z nia ulicą mam smycz zwiniętą, rozwijam gdy wchodzimy na skwerek. [QUOTE]Ale idąc Twoim tokiem myślenia nt. bezwzględnego posłuszeństwa to ja również mam psa, który BEZWZGLĘDNIE się mnie słucha, choć do dzisiaj tak nie uważałem. Nie rozumiem tylko jednego, skoro ona się Ciebie słucha i potrafisz ją odwołać to w czym tkwi problem? Skoro ona chce walczyć a Ty ją głosem umiesz odwołać, to jej zachowanie wcale nie jest agresywne...bo agresja = amok a w amoku pies po prostu nie słyszy...[/QUOTE] problem tkwi w tym, że gdy puszczam ją wolno, to dostaje kociokwiku, biegając w około. Mogę ją odwołac, jak chce sie rzucać na psy gdy to widzę. Gdy tego nie widzę, nie mogę, co znaczy, że sama zaczyna i moje komendy sprawdzają się tylko gdy ją obcserwuję. Chce całkowicie wyeliminowac w niej to zachowanie. [B]Fauka[/B], dziękuje za artykul, wlaśnie go czytam.
-
moim zdaniem zaczynacie przesadzać z łapaniem mnie za słówka. Napisałam tu, bo chcę się poradzić, co zrobić z agresją swojego psa. Czy to, ze nazywam ją kundlem i jest ze schroniska, czy to, ze ją nagradzam gdy jest grzeczna, czyni ze mnie złą wlaścicielkę??? Tak, nazywam ja kundlem, bo jest kundlem, jakie to ma znaczenie czy użyję słowa kundel, czy wielorasowiec? Zawsze mówie kundel , gdy ktoś mnie pyta o jej rasę, a widze tu doszukiwanie się nie wiadomo czego. Nie wiem z jakimi rasami jest zmieszana, oni sami nie wiedzieli, uzyli sformułowania, że podobno którymś z rodziców był spaniel. Ale ona zupełnie do spaniela jest niepodobna. Ma czekoladową sierść i bardzo przypomina psa pasterskiego z Majorki. Kiedyś jeden weterynarz stwierdził, że ona moze nawet byc rasowym psem pasterskim, ale nie był pewien. Wazy 15 kg no i jest wielkosci mniej więcej spaniela.
-
[quote name='GAJOS']A co według Ciebie jest "agresją" w stosunku do psów ? KOREKTA agresją nie jest. Skoro nagradzasz za każde dobre zachowanie, to jak się zachowujesz za zachowanie złe, agrsywne?![/QUOTE] Przepraszam, ale sugerujesz mi, że znęcam się nad moim psem? To może daruj sobie inne rady, skoro wywnioskowałeś to po moim poście. Piszę, że ją nagradzam, a nie karzę. Słyszałeś o czyms takim jak szkolenie psa metodą pozytywna?:roll: [QUOTE]Nie, nie słucha się Ciebie bezwzględnie. Chyba, że jej każesz atakować psy. To, że pies wykonuje komendy gdy nie jest pobudzony (nie wykazuje w danym momencie agrsji lub eksytacji) nie jest "słuchaniem się". Pies bezwzględnie słuchałby się Ciebie, gdybyś potrafiła ją odwowłać z trybu ataku, bądź polowania. Pies zapewne daje Ci sygnały tuż przed atakiem, na które musisz BEZWZGLĘDNIE reagować.[/QUOTE] Jestem w stanie głosem zmusic ja do wyplucia np chelba który znajdzie na spacerze, jestem w stanie odwołać ja, gdy zobaczy psa i idzie w długą, jestem w stanie również głosem odwołać ja gdy widzę, że już chce sie rzucić na innego psa. Nie jestem w stanie odwołać jej, gdy biega sobie po terenie, a nagle ni stąd ni zowąd zza rogu pojawia mi się wlaściciel z trzema obcymi psami - i ja tego po prostu nie widze. [QUOTE] Bo? Wiesz o tym, że pies im dalej od Ciebie tym masz nad nim mniejszą kontrole ?? Właśnie ja radziłbym jak najkrótszą smycz na spacerach "w mieście" wśród ludzi, a linkę (10-15 m.) w terenie gdzie pies może pohasać. [/QUOTE] Nie zdazyło mi się jeszcze nie móc jej kontrolować na tej dlugiej smyczy. Cały czas ja przecież trzymam, jeśli pies by sie rzucił, to i ja natychmiast bym ja przyciągneła do siebie. [QUOTE]Ja radziłbym udać się do behawiorysty, szkoleniowca. A jakiej rasy jest Twoja sunia?[/QUOTE] Moja suka jest kundlem, ze schroniska. To nie jest jej pierwsze zachowanie, nad którym pracuje. A w rady behawiorystów- sorry, ale nie wierzę. Korzystałam juz z takiej specjalistki i uwazam, że były to pieniądze wyrzucone w błoto, bo nie doradziła co mam robić, a jeszcze dostałam burę. Na razie chce spróbować działać z tym sama. Jesli nie będe w stanie temu zaradzić skorzystam z behawiorysty. A i jeszcze cos. Mam tego psa półtora roku i jeszcze nigdy nie zachowywała się normalniew stosunku do innych psów. Najpierw rzucała się na psy, tylko gdy się do mnie zbliżały, albo do jej miski. Potem to minelo, pracowałam z nią nad tym (a teraz wrócilo). Nigdy z żadnym psem nie chce się bawić. Jedyne co zrobi, to powącha chwilę go i ucieka. Woli spędzać czas z ludźmi. Wobec np dzieci nie wykazuje ani grama agresji, daje ze sobą robić wszystko, na dodatek wykazując wobec nich uległość.
-
Gdy w końcu moja suczka wyzdrowiała na dobre stała się ni stąd ni zowąd.. Agresywna. Którys już raz rzuca się na obce psy na spacerze, przeważnie gdy są w grupie. Dzis prawie zagryzła mniejszego psa od niej:crazyeye: Bylam w szoku. Nie wiem skad jej agresja, ja nigdy nie jestem wobec niej agresywna- wręcz przeciwnie. Za każde dobre zachowanie dostaje smaczka. Bezwzględnie się mnie słucha. Przeprowadziłam się 3 miesiące temu, z terenu zielonego, do centrum, gdzie nie ma praktycznie powierzchni do biegania dla psa. Może ona uwaza to za swoj teren i kazdy inny pies jest traktowany jako wróg? Oczywiście zostanie zakupiony kaganiec, bedę ją tez wyprowadzac na smyczy 20 metrowej, bo nie wyobrażam sobie spacerów na krótkiej 4 metrowej smyczy. Jakieś pomysły, sposoby jak zlikwidować u niej agresję? Czy może jestem juz tylko skazana na smycz i kaganiec? A i dodam, że lecze ją hormonalnie euthyroxem- na tarczycę, miała pare miesięcy temu zwiekszaną dawkę i jest dla niej odpowiednia.
-
Mój pies może chyba tlyko jeść jednak Merę... Kupiłam juz zwykłą, bez tej "magicznej" formuły, trawienie psa powróciło do normy :)... Chyba przy niej zostanę, źle znosi z tego co widzę zmiany na inne karmy. Dzieki za odpowiedzi!
-
Ja się zastrzelę, naprawdę, bo już tak mam dosyć. Chyba już tu o tym pisałam- mam sukę ze schroniska, lat około 8, z niedoczynnością tarczycy, leczoną euthyroxem. Pies łysiał, robiły je sie rany na czele, zapalenie uszu, nadżerki, strupy, ropiejące rany znowu. Byłam u co najmniej paru weterynarzy- jeden leczył, leczył, i NIC, pies jak miał rany, tak nic się nie zmieniło, a wydałam chyba fortunę. Nestępny i następny- to samo. I poziom hormonów tarczycy - prawidłowy, jama brzuszna czysta, dobre wyniki krwii, wykluczona choroba odkleszczowa, bla bla bla wszystko jest fantastycznie- tylko dlaczego mój pies wygląda tak jak wygląda!? Trafiłysmy do doktora Dembele. Dał jej dwa zastrzyki, zagoiło się, powiedział, że pies ma pęcherzyce połączoną z czyms tam (zawile to tłumaczył) i że dwa zastrzyki powinny pomóc na stałe. I co dziś widzę? PIES ZNOWU MA RANY. Mam tego dosyc, naprawdę, płakac mi się chce, wydaje ostatnie grosze na tych weterynarzy, a i tak to g.. daje. I w schronisku pytałam- czy pies jest chory(oczywiscie wtedy już był)- nie skądże- całkowicie zdrowy!, Czy bierze leki, zrobiłam badania na poziom tarczycy które ŹLE ZINTERPRETOWANO! Nie pojmuję po prostu nie pojmuję, jak można tak bardzo olewać psy ze schronisk. Nigdy więcej nie wezmę żadnego psa. Może kosztami leczenia powinnam teraz obciążyć schronisko???? Przepraszam, za monolog, ale ja już po prostu nie mogę. Ile można.
-
Hej, witajcie. Czy ktoś wie, jakie karmy oprócz Mera Dog z formułą Odour Stop posiadają też taką formułe ? Chodzi o pochłanianie zapachów w psim jelicie, zazwyczaj taka formuła składa się z dodatkowych roślin w karmie np aloesu. Karmiłam mojego psa właśnie Merą Dog Light- z formuła odour stop i była super, chce jednak przerzucić się na coś tańszego. Od paru dni dostaj Bento Kronen- happy life i to jest po prostu MASAKRA. Pies smrodzi jak opętany i tak jest zawsze jak próbuje ja przerzucić. I nie myślcie sobie że przesadzam- ona to robi kilkadziesiąt razy w ciągu dnia i na prawdę nie da się tych "zapachów" zneutralizować otworzeniem okna. Jadę z nią metrem, a ludzie patrzą na mnie z obrzydzeniem i po prostu się przesiadają, to jest okropne. :angryy: Poradzi coś ktos może?
-
Hej. Jakiś czas temu zamieściłam to ogłoszenie. Chciałam podziekować wam za słowa otuchy i dążenie do wytrwałości. Objawy zachowania mojej psicy okazały się głównie chorobowe. Dziś już nie załatwia się w mieszkaniu, jest super-grzeczna, bardzo się uspokoiła i nie "chodzi" już niemal po ścianach ;D Moje ptaki zostawiła w spokoju. Bardzo pomogło upierdliwe i częste zostawianie kongo - odpowiednio zapchanego przysmakami i pasztetem. Zdziwilibyście sie, jak bardzo to może pomóc. Wciąż ma problemu zdrowotne, ale jest z nią coraz lepiej. Uciekania na spacerach również została oduczona przywoływaniem i przysmakami. Obyło się na moim treningu bez behawiorysty. Życze innym powodzenia w wychowaniu- bo jak widać czasem warto dać drugą szansę :)
-
kleszcze zauwazyłam 2 dni po spacerze. Wszystkie już się wbiły i zdązyły napić :/ Na razie jakby czuje sie lepiej, jest bardziej ożywiona. Będę obserwować, dzieki :)
-
Psikałam mojego psa fiprexem (krople na kark), przedwczoraj znalazłam na niej uwaga : kilkanaście kleszczy. Nie wiem ile dokładnie, bo na prawdę było ich mnóstwo, chyba wszystkie zdjęłam. Czy po takiej inwazji kleszczy musze jej coś podac? Iść z nią do weta? Nigdy nei widziałam az tylu kleszczy na psie, a to był tylko jeden spacer... :-o
-
szkolenia prowadziłam na własną rękę, czytając o metodach w internecie. Np oduczanie psa drapania w drzwi- udało się. Oduczanie skakania na ludzi- też sie udało. W pewnym momencie jednak jak krew w piach, pies jakby przestał się uczyc, nic nie pomaga na dalsze dolegliwości i jest coraz gorzej. Czyli z behawiorystą tylko konsultowałam, bo jej wizyty były płatne. Dopisać? Ale w jaki sposób, że zbieram na behawioryste?
-
Ona nie siusia. Ona załatwia się na dywan. Zostawia na nim swoje odchody. innych problemów zdrowotnych nei ma prócz niedoczynności tarczycy, miała robione badania. Zalezy mi, ale nie mam juz ani siły, ani pieniedzy by ciągle odkupywać coś zniszczone przez nią. Nie mogę całego życia i uwagi poświęcić jednemu psu, po pracy mogę i spędzam z nią tyle czasu ile tylko mi zostanie, ale na prawdę nie wiem czego jeszcze jej brak. A kolejny behawiorysta kosztuje, leki kosztują, już i tak wydaje na nią okoły 300 zł miesięcznie, albo i więcej. Po prostu nie mam już siły, mam dosyć tego psa. W życiu nie spodziewałam się czegos takiego, przez lata były u mnie psy w domu, najpierw jeden, potem dwa i nigdy nie dochodziło do takich cyrków jak z nią. Gdy mieszkałam z mamą, miałyśmy psa z nowotworem mózgu i nawet on nie zachowywał się tak jak ona. Owszem niszczył trochę, dostawał ataków agresji, nie lubił chodzić na spacery. Przy mnei sie uspokajał i do dziś tlyko ja moge np go umyć, tylko ode mnie przyjmuje leki. A ona to po prostu kamień.
-
Tez pomyślałałam, że może to być wina jej nudy, nie ma mnie w domu jakieś 8 godzin. Jak jestem to nic nie demoluje. Jak wychdoze zostawiam kongo i radio, które już też nie pomagają. Sa tez ptaki, które moim zdaniem są dla niej źródłem atrakcji. Oprócz tego problem tez jest taki, że np potrafi załatwić się na dywan, nawet gdy jestem, a godzine temu była na półgodzinnym spacerze. Staram się by miała jak najwiecej ruchu, wychodzimy na takie półgodzinne spacery 2-3 razy dziennie, biega sama. Średnio raz na dwa tygodnie jest zabierana na całodniową wycieczkę. Rozmawiałam już z behawiorystką, z wetem i oboje załamują ręce. Nie wiem dlaczego ona tak robi, potrafi sie uspokoic na jakis czas, a a potem znowu zaczyna rozwalać i niszczyć. Dlatego nie mam już siły, robie wszystko, by z nia pracowac, a ona i tak nadal swoje. Myślałam, że te leki jej pomogą, a prawdę mówiąc nic się nie zmienia. Wzięłam ja z dobrego serca, a teraz bywają dni, że niesamowicie tego żałuje.
-
Pół roku temu wzięłam ze schroniska sukę. Pisałam już o niej wcześniej na forum, o jej nieustannej chęci jedzenia, picia i innych rewelacjach. Za waszą namową poszłam z psem do weta, wykonując jej pełne badania krwi, moczu, usg tarczycy. Ma niedoczynność tarczycy. Dostaje leki, codziennie, co 12 godzin. Z przyczyn już ode mnie nie zależnych, musiałam poszukać nowej pracy. Przyznam, że daleka byłam od oddawania tego psa, mam z nia problemy od dawna i przeciez już była w schronisku (gdzie swoja drogą zapewnili mnie o pełnym zdrowiu psa). Teraz codziennie jednak wracam i codziennie coś się dzieje w domu. Zniszczone ubrania, dywan, karma, wszystko co zostaje znalezione zostaje rozwalone po całym pokoju. Pies jest nei do opanowania na spacerach, znika kiedy chce i gdzie chce na ile chce. Obróciła w pył już 2 pary moich drzwi, wieszaki, ubrania, kurtki. Poluje na moje ptaki. Nie wytrzymam z nią dłużej, chociaż na prawdę miałam szczere chęci. Pilnie szukam pomocy, może ktoś stąd przygarnie takiego psa i będzie wiedział co z nią zrobić, bo ja naprawdę już nie mam siły codzinnie wracać, sprzątać, spóźniać się do pracy, bo znowu coś zrobiła. Mogę wrzucić zdjęcia, suka jest kundlem, podobno mieszanka spaniela, wiek ok 7 lat.
-
Heh, dzięki, chociaz przyznam że miałam pare kryzysowych momentów i postanowień, że na prawde mam jej dość .. Ale zazwyczaj na wiele zachowań jst rozwiązanie w postaci treningu - dla nas wielkim sukcesem były te drzwi.Poza tym zdaje sobie sprawe, że gdybym oddała tego psa dostałby "wilczy bilet" , a szanse na jej adopcje byłyby na prawde małe, wiec dla mnie to ostateczność. Krew bedziemy kontrolować jakoś niedługo. No ale mam nadzieję, że to tylko to, dostałam jeszcze sposób na metode "odwrażliwiania psa"od ptaków. :)
-
Niszczyła około 2-3 tygodni, póki nie znalazłam informacji w necie jak trenowac psa, który drapie drzwi i okolice. Trening trwał dosłownie parę dni, po parę godzin. Siedziałam na korytarzu i mówiłam jej "zostań" najpierw przy otwartych drzwiach, potem przy uchylonych, potem przy zamkniętych. Za każde spokojne "zostanie" dostawała przysmak. Potem gdy ja zabrałam na parę dni do mojego chłopaka i musieliśmy się poruszać, robiłam dokładnie to samo i suka szybko załapała o co chodzi. Przestała drapać w drzwi i do dziś (około 3 miesiące) już tego nie robi wcale. Jak wychodziłam dodatkowo zostawiałam jej np moja bluzkę, która wczesniej nosiłam. Moze to głupie, ale to pomagało.. Teraz już nie muszę. Pytasz czy cos sie zmieniło- tak, zaczęłam ja właśnie karmić raz dziennie i zmieniłam karmę na purine light. Ilość spacerów taka sama, do domu nic nie przybyło. Od wczoraj znowu podaje dwa posiłki. A i jeszcze - myslałam o klatce kenelowej,ale raz - mieszkam w kawalerce, dwa - ona jest strasznie droga, a mnie póki co zwyczajnie na to nie stać, trzy- wolałabym jednak by pies sie przyzwyczaił przebywać w domu, chyba jej wystarczyła ta schroniskowa klatka... :(
-
Tak, jest po strerylizacji i ma nadwagę. Podpowiadacie z tym kongiem, to kupie go i bede zostawiać :) Dzwoniłam dzis do behawiorystki, opisałam ta manie ciągłego jedzenia i przejscia psa w schronisku i po. Stwierdziła ze moze mieć depresje, lub teraz bulimie, dlatego ciagle probuje cos jesc. Mówiła tez żebym zrobiła badania. I tez zasugerowała tą zabawke- konga. Po powrocie do domu kolejne rewelacje- całe łózko, dywan i podłoga w... :( Strasznie ja czysci jak zjadła to ziarno, do głowy mi nawet nie wpadło ze ona moze to chciec otworzyc, a tym bardziej zjeśc. A jesli chodzi o dodatki do zywienia, dostaje w tygodniu razem z sucha karma puszkę z kawałkami miesa, czasem dam jej witaminy, dostaje też czasem kasze z puszką i przysmaki, bo warzywami gardzi zupełnie....
-
z tym juz próbowałam, zadne zabawki ją nie interesują. Role zabawek pełni moja skarpetka i smakołyki, które wg niej są świetne do podrzucania , heh :)
-
Dzieki! Jak wróce do domu to zastosuje się do Twoich rad i mam nadzieje, że coś pomoże :) Dobry pomysł z ta puszka, spróbuje.
-
Po uprzednim uspokojeniu sie,postanowiłam napisać tutaj... Jakies 4 miesiące temu przygarnełam ze schroniska suke- kundelke. Ma około 6 lat. Jej głównym problemem było dewastowanie drzwi i doprowadzała mnie tym do białej gorączki, ale cudem, udało mi sie z nia przeprowadzić trening - otwarte-uchylone-zamknięte drzwi i szybko załapała, że drzwi niszczyc nie wolno. Nie robi już tego. Oduczyłam ja tez ciagłego opierania sie o coś łapami i skakania na ludzi. Chciała też wymordowac moje papugi, ale baaaaaardzo powoli jej mordercze skłonnosci zanikają wobec nich. Jednak ostatnio oszalała- otwiera zamkniete hermetycznie słoiki i zjada ich zawartość. Dziś otworzyła 3 litry ziarna dla ptaków (to tez było zamkniete i to szczelnie w plastiwkowym pudle), wyjadła zawartośc, reszte rozwaliła po domu. Po czyms takim znalazłam jej kupe w łazience, na moim reczniku..... Co jej sie nagle stało i dlaczego dopadła ja jakaś żądza głodu? Dodam jeszcze, że skacze na każdego czlowieka który ma cos do jedzenia, na spacerze zbiera wszystkie smieci i zagląda do śmietników. Dostaje suche jedzenie purina light - nawet więcej niz zalecają, raz dziennie. ostaje sama w domu jedynie na 2 noce (pon i wtorek) lub na 3-4 godziny w ciągu dnia. I to tez nie zawsze, dalej jestem bardzo czesto z nia, a jak gdzies wychodze to biorę ją ze sobą. Błagam, pomocy, już nie mam siły. Nie wiem co robie źle ?:shake:
-
„Wielka Encyklopedia. Psy” dostepna z gazeta DZIENNIK
A-kara replied to shangri_la's topic in Książki
[quote name='Nerul']Jeżeli ktos niema pierwszej części ja z wielką chęcią moge sprzedac ;)[/quote] Ja, ja!! Szukam własnie pierwszej! Napisze Ci pw gdzie mieszkam, jesli nadal chcesz sprzedac to oddam Ci za książkę i przesyłke.