Jump to content
Dogomania

veebee

Members
  • Posts

    15
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by veebee

  1. ciesze sie, ze Benek (tez sie nie moge przyzwyczaic do nowego imienia) znlazl dom:D to oczywiste, ze tyle przezyc w tak krotkim czasie moglo sprawic, ze jest bardziej nieufny :( z drugiej strony - wszystko przed nim, a to jest bardzo madre zwierze, i ma ogromny potencjal. chociaz ja sama ie jestem jakas szalona entuzjastka sznaucerow - ten mnie uwiodl od razu:) ja tez jestem panikara zdrowotna. z moim ś.p. Tysonem w ostatnim roku jego zycia byłam u weta mysle ze z dwa-trzy razy w miesiacu. Tak kontrolnie. a i tak raka nie wykrylam na czas :( Jednak pojawil sie znienacka, a zaatakowal gwaltownie - i niewiele moglismy zrobic. Uwazam ze paniki zdrowotej nigdy za wiele. Lepiej przebadac psa o 5 razy za duzo - niz o jeden raz za malo.
  2. mi tez Ami rzadko reagowal na komende "zostan". jakos widac nie ma przekonania, hehehe. bardzo jestem ciakawa, jak sie bedzie zachowywal w stanie bezkloszowym. co do wychowywania- uwazam, ze juz kiedys byl szkolony. takie odnioslam wrazenie, bo latwo lapal nowe komendy, oczekiwal nagrody, kiedy cos zrobil dobrze. ja sama nigdy nie bylam a szkoleniu, robilam wszystko intuicujnie- chociaz jesli kiedys zdecyduje sie na kolejnego psa nietymczasowego- chyba sie wybiore. wiele naucze sie przede wszystkim ja- pies skorzysta na tym niejako mimochodem:) a teraz ciesze sie- ze ami jest szczesliwy. majac taka swiadomosc latwiej o nim apominam, i juz mi nie brakuje odglosu klosza obijaneo o meble, ehehe IRBIS- dziekuje za foto, na zdjeciu wida dwoch przystojniakow, hehehe:)) moj nowy tymczasowicz- jest przepiekny, przeslodki, i przeuroczy. jest bardzo skrzywdzony- ale ma milosci za 10 psow!! pozdrawiam serdecznie
  3. irbis- mi sie wydaje, ze nie powinnas psu pozwalac jesc tego co Wy:) z dwoch istotnych wzgledow- po pierwsze- rozpusci sie, bedzie siedzial przy stole i zebral, w koncu zrobi sie natarczywy, moze nawet agresywny (chociaz to jest najbardziej pesymistyczna wersja). Czyli karmienie psa serkiem i lyzeczka- odpada :) to zaproszenie do tego, by sam sobie zagladal na stol i bral, co mu akurat wpadnie w oko. po drugie- to mu po prostu moze zaszkodzic. moj tyson w wyjatkowych przypadkach dpstawal cos ze stolu. a kiedy dostal od jakiegos nieswiadomego goscia- przewaznie to dchorowywal, bo na starosc mial delikatny zoladek, i wymiotowal wszystkim, do czego nie byl przyzwyczajony ja amiemu w gole nie dawalam naszego jedzenie, a jesli jedlismy, a on rpobowal zebrac: patrzac blagalnie, jakby mial zaraz padnac z glodu- po prostu wypraszalam go z kuchni. takie podkarmianie wprowadza tez niepotrzebny zamet: pies nie wie: no to moge w koncu jesc z tego talerza, czy nie? raz mi daja, a kiedy np przyjda goscie- to juz mi nie wolno. u mnie ami nie puszczal bakow-ale to z pewnoscia zmiana diety :) chociaz moj boksio puszczal przez caly czas :) ale to juz cecha rasowa, hehehehe
  4. strasznie sie ciesze ze wszystko sie dobrze ulozylo! Ami na pewno czuje, ze ma teraz kochajacy dom:) strasznie mi glupio ze nie dopilnowalam go w nocy :( ja nistety nie ma strasznie czueo snu:( budzik musi dluo dzwonic, zeby do mnie dotarl. uslyszalam go dopiero nad ranem, kiedy robijal mi sie kloszem po sypialni. Byc moze odczuwal ostatnio taka trasza chec lizania wlsnie dlatego, ze zul, ze sie cos tam dzieje (zakazenie) jednak juz sie przyzwyczail do klosza, wiec spokojnie prztrzyma te pare dni dluzej to jest naprawde cudowny pies :) i bardzo dobrze, ze ma kochajacy dom!!!!! a co do kotow- skoro ich nie zjadl, to znaczy, e bedzie dobrze :) jeszcze pare dni, i beda razem spaly, hehe, a ja wtedy koniecznie poprosze zdecia :)
  5. irbis. mowie zdecydowanym, podniesionym glosem, raczej nie krzycze; chociaz krzycze, kiedy probuje sie polizac po swojej rance, i generalnie kiedy dlugo nie wykonuje polecenia. ale na ciche i sympatyczne komendy raczej nie reaguje. zauwazylam tez, ze jesli nie chce czegos wykonac (np nie chce wyjsc z kuchni, kiedy jemy), to dobrze jest wstac. kiedy siedze- nie slucha, kiedy stoje - slucha. nic mu nie daje ze stołu; bardzo mi sie nie podoba psie "sępienie", i kiedy jadlam, zazwyczaj kazalam mu wyjsc z kuchni. czasem musialam to kilka razy powtorzyc (mowilam "wyjdz" po prostu, i pokazywalam palcem na drzwi) - ale w koncu wychodzil. jadl przez caly czas ryz z kurczakiem, a jako warzywko mial marchewke, pozniej wloszczyzne. kiedy nakladam mu jedzenie cieszy sie, i troche szaleje, ale wystarczy na niego burknac (spokoj, siadaj, siad) i sie w miare uspokoi. nie warczy i nie denerwuje sie, a robilam testy- wyjmowalam mu jedzenie z buzi (bo mu sie do wasow przykleilo), odsuwalam mu miske (bo z kloszem mu niewygodnie jesc). sadze, ze nie zdenerwowalby sie nawet, gdybym zdecydowala sie wyjadac mu obiadek :) co do ew. ryzyka ugryzienia- bawilismy sie z nim baaardzo duzo, w tym, ze tak powiem, agresywnie. nigdy nie probowal nikogo zlapac zebami, a jesli przypadkiem zahaczyl zebem o moja dlon- natychmiast sie odsuwal, a zeby probowal chowac. nawet kiedy mu wkladam reke do buzi - wywija sie, bojac sie, ze moze niechcacy zrobic mi krzywde. jest nauczony uwazac z zebami:) polecenia na jakie reaguje:) coz, rzadko za pierwszy razem, ale reaguje na: "spokoj", "siad/siadaj", "chodz tutaj", "nie wolno", "wyjdz". b. rzadko rowniez na "lezec". kiedy wskakiwal na lozko, mowilam: nie wolno, zlaz stad :) i rozumial, choc nie zawsze reagowal tak szybko jak powinien:) pokazywalam tez palcem na ziemie. probowal zagladac na meble, i czasami na stol, chociaz na stol nie wskakiwal. zwyke mowilam "nie wolno" ew. "zostaw" (z rozna skutecznoscia, ale to jest do poprawienia). do mojeo talerza sie nie pakuje, nawet nie probowal. kiedy widzi, ze ktos zabiera sie za jedzenie, grzeczie siada, i patrzy, jakby nie jadl od 10ciu lat :) ja go zawsze w takiej sytuacji wyrzucalam z kuchni. mowie: wyjdz stad, nie wolno sepic, jestes niegrzeczny. my nie mamy zadnych serwet i obrusow, wiec ciezko mi jest powiedziec, jak na nie zareaguje. ale ogolnie nie wykluczam opcij, ze jakis rozek serwety moze go zainteresowac. ja bym mu jednak kupila zabawke, on wtedy na niej bedzie mogl wyladowac swoja energie. co do wspolnych zabawek z kotami- hm. mysle, ze koty nie beda budzily jego sympatii, jesli czyms sie bedzie musial z nimi dzielic. generalnie: potrzebuje silnej reki, jest bardzo kochajacy, ma potrzebe czulosci, ale wiem, ze jesli nie bylabym stanowcza, to wzlalby mi na glowe, spal na mojej poduszce, i jadl z mojego talerza :) glaskany lubi byc wszedzie, za uszkami, po bokach. lubi tez byc klepany po czesci ledzwiowej kregoslupa, nad ogonkiem; i to tak calkiem mocno klepany. tyle, ze jak wspominalam- nie wolno mu poblazac. ma charakterek chlopak! i na pewno bedzie testowal- kto wygra w walce o pozycje dominjaca - Ty, czy on? ma duze energii, kiedy przyszlam do domu biegal i szalal z radosci. mam wrazenie, ze ma niespozyte sily. chociaz teraz np sie zmeczyl, i sobie drzemie na swoim kocyku. i caly czas probuje sie podrapac i polizac po szwach, co chwile musze na niego pokrzykiwac. przedtem tego nie robil :( miejmy nadzieje, ze to oznaka tego, ze sie tam wszystko zdrowo goi! mam nadzieje, ze jutro wszystko przeprowadzimy sprawnie- bo zapowiada sie calkiem spora akcja! pozdrawiam serdecznie i milego wieczora :)
  6. widac ze Ami jest nauczony trymac sie blisko Pana na spacerze, ktos juz go kiedys tego nauczyl. ja nie mam linki:) co do zabaw dla niego: wydaje mi sie, ja nie mam takiej zabawki w domu, gdzies nam zniknela, ze najlepsza dla niego zabawlka bylby taki gryzak ze splecionego sznura. nie wiem, jak to opisac, mozna kupic w psich sklepach. albo nawet samemu zrobic:D bo tu po domu widze, ze on lubi pociagnac za rog dywaniku z fredzelkami, czy generalnie za jakis wolny kawalek szmatki czy sznurka. nie lubi takich duzych gumowych zabawek- mamy takie, ale go zupelnie nie interesuja. lubi pileczki tenisowe. ale te jedyna, jaka mielismy, pozarl (bez polykania! ) od razu pierwszego dnia, i wyrzucilam ja z obawy, ze zechce faktycznie polkac jakis jej fragrment mebli nam nie rusza, wiec tu nie maialbym zadnych obaw. dzis po prostu poprzewracal kilka rzeczy swoim kloszem:D wyglada jak wielka latarka, hehehe. pierwszego dnia na pewno bedzie zreszta troche wyglupiony, wiec raczej powinien byc spokojny jesli sie irbis boisz, ze bedzie wyl w nocy- wystarczy dobrze na niego burknac i kazac m isc na miejsce- a przestaje. ja tak zrobilam juz pierwszej nocy i od razu sie uspokoil. to jest naprawde zwierze hm z ogromnym potencjalem do bycia supergrzecznym ulozonym psem :D teraz idziemy sie przejsc z Amim. kurcze juz sie zakochalam w nim :( cos czuje ze w czwartek rano bede bedzec :) ale liczylam sie z tym :)
  7. z ciekawostek- domownicy donosza, ze pies jest posluszny tylko wobec mnie, hehe. dzis pod moja nieobecnosc szalal i sial zniszczenia (przez ten kolnierz, bo o wszystko nim haczy). Rozmawialam wlasnie z chandler- i chce jeszcze raz podkreslic irbis, ze pies wymaga silnej reki! jest posluszny tylko wobec mnie- bo tylko ja na niego pokrzykuje. jednoczesnie to mnie kocha najbardziej (chociaz wcale nie spedzam z nim wiecej czasu, niz inni). Ma nature dominujaca, i chociaz oczywiscie potrzebuje czulosci i milosci, to potrzebuje przede wszystkim hm stabilnej hierarchii. czyli : pani ma zawsze racje. a co do tarzania sie w kupach :) moj tyson najbardziej lubil sniete ryby, ktore znajdowalismy czasem nad warta. to dopiero byl smrod. juz woalalm, jak sie tarzal w kupach :) pozdrawiam serdecznie
  8. dzis natomiast ami zachowywal sie na spacerze skandalicznie, i reraz jestem zla na niego. najpierw szarpal i rzucal sie na owczarki niemickie (a az trzy ich w sumie spotkalismy), a nastepnie brudny wlazl mi na posciel!!! wiec teraz niestety u mnie ma przechlapane :) doskonale rozumie, ze zrobil cos zle, i mnie przeprasza, probujac podac lape, jak tylko mnie widzi:) jest naprawde fajny :) edit: i jeszcze probowal zjadac wszystkie napotkane psie kupy
  9. GoniaP - widziałam te strone :( poczekam, az mi sie zycie zawodowe ;p ustatkuje, i na pewno jakas pieknosc tam znajde !!!! dzis spuscilam amiego ze smyczy. byl baaardzp grzeczny. reagowal na "stoj", "chodz tutaj" i na swoje imie (wolam na niego Ami). i to reagowal natychmiastowo! naprawde myslalam, ze wiecej problemow sprawi, tymczasem on w ogole sie ode mnie nie oddalal, wrecz pilnowal, bym byla w zasiegu dwoch-trzech metrow:) ja tez bede po nim palakala, to pewne, on sie bardzo szybko zsocjalizowal i zadomowil. mam nadzieje, ze przezyje jakos kolejna zmiane domu. kiedy sie tu wprowadzil, nie miaalm dla niego poslania (nie pomyslalam o tym, akcja rozegrala sie w kilka godzin) i dalam mu jakis stary dywanik, ktory znalazlam na pawlaczu. spi na nim caly czas, i wie, ze poslanie nalezy do niego. dostanie go ode mnie na droge- bedzie mu sie latwiej zaaklimatyzowac w nowych waruunkach. i zauwazylam, ze ma straszny apetyt- mam wrazenie, ze jest caly czas glodny :D dostaje na moje oko nieduzo, daje mu 2/3 tego, co dawalam mojemu boksiowi :) (bo akurat wazy 2/3 :)
  10. Sluchajcie, ja to robie w gruncie rzeczy z egoistycznych pobudek:) wiec nie ma co dziekowac. straszna przyjemnoscia jest dla mnie obcowac z takim przystojniakiem!!! od wczoraj juz probuje szczekac kiedy slyszy halas na klatce. z dzikusa sie naprawde robi domowym psem! w sumie dobrze, ze pozegnam sie z nim juz w czwartek, bo jeszcze pare dni- a naprawde ciezko byloby mi go oddac. juz teraz jestem zakochana; ale wiem, ze idzie do dobrego domu, wiec jakos mi sie uda go wypuscic a wzielam sie stad- ze zaczepilam pewnego chlopca z przepieknym pieskiem na ulicy. w sumie- zaczepilam bezposrednio pieska, pozniej sie okazalo, ze sunia jest do adopcji (Daisy). i gosia przyszla nas tu obejrzec- czy sie nadajemy. ostatecznie podjelismy decyzje, ze jej nie wezmiemy:( to byl szczeniak, i wymagalaby wiecej uwagi, niz moglismy jej dac :( ja siedze w lab po 10-12 h dziennie, moj chlopak jest w pracy 10h. mamy tez wspollokatorow- ale zawsze lepiej liczyc na siebie, niz innych ludzi. przeplakalam pare dni po tej decyzji, bo Daisy jest przecudowna. na szczescie juz znalazla dom. ale znajdziemy sobie jakiegos milego i juz doroslego psa:) z gatunku lagodnych pseudomordercow! moj śp był bokserem, i takie wlasnie cuda lubie najbardziej- chociaz zyja zdecydowanie za krotko :(
  11. pies spokojnie u nas do wtorku przepęka:) jutro caly dzien spedzi w nim moj brat,a pozniej juz bedzie z gorki:) nie ma co sie denerwowac, najważniejsze, ze pies ma dom, i wkrotce w nim zamieszka:)
  12. ja skladam kolejny meldunek:D Ami czuje sie dobrze, nie probuje specjalnie lizac szwow, chociaz mu sie zdarza. Jest nieco mniej aktywny, ale sadze, ze to wina kolnierza. na spacerze sie wybiegal i wycieszyl, a teraz spi zadowolony. z chwili na chwile robi sie grzeczniejszy- zaczyna reaowac na komende "noga" na spacerze (chociaz nadal ciagnie i te komende musze powtarzac srednio co 30s :)). pozdrawiam serdecznie!
  13. póki co nie bede probowac zdejmowac mu kolnierza. poradzi sobie chlopak:) zdejmie go juz w nowym domu:D
  14. melduje znowu! Ami czuje sie dobrze. przez moze pol godzinki po wyjezdzie usypial, biedak, na stojaco. pozniej dawal mi znaki, ze chce wyjsc na spacer- co bylo nowoscia, bo dotychczas to ja musialam odgadywac jego potrzeby. tym razem stanal pod drzwiami wyjsciowymi i probowal popiskiwac swoim zdartym gardelkiem. na spacerze grzecznie zrobil siusiu, i mniej ciagnal- pewnie w zwiazku ze srodkami jakie dostal. a pozniej oboje spalismy az do teraz- bo ja zasnelam nad ksiazka :D wzial pare lykow wody, a jedzenie dostanie jutro. kolnierz mu strasznie przeszkadza i o wszystko sie obija. moj pies, kiedy taki nosil, przyzwyczail sie dopiero po okolo tygodniu. poki co Ami nie probuje lizac ranki, ani szorowac nia po ziemi. budzil sie tylko, zeby zmienic pozycje, ale przypuszczam, ze to kolnierz najbardziej mu dokucza. siedzi teraz, i patrzy na mnie z wyrzutem :) ale niestety, bedzie musial troche przecierpiec z tym ustrojstwem na szyi. i to prawda, ze sie w nim zakochalismy- z kazdym dniem robi sie z niego slodszy pies. i nie chodzi mi o zewnetrzne metamofrozy - chociaz nie ukrywam, ze lepiej jest bez schroniskowego smrodku :) - chodzi o to, ze pies sie otwiera, jest grzeczniejszy, bardziej spokojny i radosny, a jednoczesnie mniej lekliwy. widac, ze ma wielkie serduszko gotowe do kochania! [B]irbis[/B] gratuluje nowego domownika!
  15. Witam:) Tu Weronika; zalogowałam się specjalnie po to, by zdać Wam relację:) Bo to ja jestem DT Amadeusza :) Psiak jest mądry, kochający, i szybko sie uczy. pierwszego dnia kilkakrotnie próbował wchodzić na łóżko, ale już wczoraj w ogóle tego nie robił! siada juz regularnie (na początku reagował tylko na kilkakrotnie powtarzane polecenie, i musiało być wydane naprawde stanowczym tonem:) ), podaje łapę, a wczoraj kilka razy się położył na polecenie "leżeć". bardzo szarpie na spacerze (a miałam jeszcze niedawno boksera, o prawie 15kg cięższego, więc jestem przyzwyczajona do zmagania sie z silnymi psami). nie ma już żadnych problemów żołądkowych. Po jego przyjeździe natychmiast wlożyłam go do wanny. Mimo trzykrotnego dokladnego mycia (które znosil bardzo cierpliwie, zaczął się niecierpliwić dopiero, gdy próbowałam mu rozplątać dredy na bródce), po kąpieli nadal pachniał paskudnie, a sierść była skołtuniona. Uważam, że strzyżenie było konieczne. Zresztą- on naprawdę ożywił się po wizycie u fryzjera, musiało być mu niewygodnie pod tym ciężkim futrem. Co do pchel- nie przepadam za nimi :) ale moj pies ciągle je łapał, więc miewaliśmy już zapchlony dom:) Nie było sensu próbować go odpchlić przed wizyta u fryzjera. Teraz nie znalazlam u niego zadnej pchelki, ale mam ugryzienia na kostkach- a tak zazwyczaj gryza pchly. ale moze to zbieg okolicznosci. Może po prostu drapal się, bo był tak strasznie brudny? jest raczej typem dominującym, i ciągle testuje, sprawdza, czy moze sobie pozwolic na nieposluszenstwo. Widać, że w jego pierwszyym domu pozwalano mu na wiele, bo jest nauczony spac na lozku i skakac na ludzi. Przedwczoraj obsikal nam pare mebli, mysle, ze wyczul mojego śp Tysona, i chcial zaznaczyc, ze teraz to on tu mieszka :) Troche szaleje- kiedy się bawi ciągnie za nogawki lub koszulke, skacze. lubi też obgryzać kapcie i róg dywanu :) ale jeśli spojrzeć na niego groźnie- natychmiast siada i próbuje podać łapę na przeprosiny. W czwartek sadziłam, ze nim sie ułoży miną z dwa miesiace; teraz sadze, ze jesli nowa Pani bedzie stanowcza i konsekwentna, bedzie grzeczny juz po paru tygodniach. Jest naprawde mądrym zwierzęciem i szybko się uczy. Jest też po prostu spragniony pieszczot i miłości. zaczyna reagować na swoje imię, chociaz może chodzi raczej o ton głosu. Jeśli transport będzie w poniedziałek- wtorek, to nie ma problemu z przetrzymaniem go do tego czasu. Jakoś tak poukładamy tu w domu czas, by się nim zająć. Generalnie cała akcja odbywa się w bardzo niefortunnym dla nas czasie- moj chlopak wyjechal, a ja mam mnostwo pracy w laboratorium, mało jestem w domu. Ciężar opieki nad Amadeuszem spada też na moich współlokatorów - i chociaż im to absolutnie nie przeszkadza :), to jednak to ja podejmowałam się opieki nad nim, i nie chcę obarczać ich swoimi obowiązkami. jeszcze co do spacerów - wczoraj w nocy poszlismy na zupelne odludzie, stary stadion tu w okolicy, ograniczony ze wszystkich stron plotem. najpierw bylismy w parku, ale tam nie chciałam czynic eksperymentów. na tym stadionie odłozyłam smycz na ziemię ( nie zdejmowałam, bo dużo łatwiej złapac smycz niż takiego psiaka), i obserwowalam, czy będzie chiał uciekac. Otóż nic podobnego. kiedy zauważył, ze jest wolny- śledził mnie krok w krok; więc sądze, że nowa włascicielka będzie go mogła po jakimś czasie spuszczać ze smyczy. reaguje na komendę chodż tutaj, jeśli wskazuje się palcem miejsce, w które ma przyjść. ja nie mam kondycji wystarczającej, by zapewnić mu tyle biegania, ile potrzebuje :) zresztą sądzę, że mało kto ma, bo pies aż kipi energią :) mam nadzieję, że raport wyczerpujący:) pozdrawiam serdecznie :) Weronika
×
×
  • Create New...