Jump to content
Dogomania

alais

Members
  • Posts

    69
  • Joined

  • Last visited

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

alais's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. halo, halo, Folenku!;)To ja, alais marnotrawna...Długo mnie znów nie było,ale widzę, że wszystko gro i bucy i że kastracja już dawno zapomniana - cieszę się, że obyło się bez większych komplikacji:multi:misiek tyje?bo mój Lul przeogromniem mimo, że ruchu i jedzonka tyle samo ma...:oops: Podsyłam kolejnego linka - bo wychodzi na to, że jestem na dogo przy okaji kolejnego zwierzątka...:shake:od roku było ich już z 3, ale ten psiak jest w najgorszym stanie i największej potrzebie...:-(Zajrzyjcie, proszę... [url]http://www.dogomania.pl/forum/f1072/osmioletni-wybiedzony-owczarek-szuka-opiekuna-132904/#post11912306[/url] Z góry dzięki wielkie, buziak w pyszczek dla modela - to już roczek jak go do Ciebie wiozłyśmy...!:roll:
  2. Zatem jestem!:cool3:Chwilowo, bo z pracy piszę!Kastracja???:lol:No tak, duży chłopczyk już jest, ja wciąż go pamiętam jak takiego bobasa..:evil_lol:To zyczę Wam powodzenia, Foluś, to dość niemiłe doświadczenia dla wszystkich domowników, konieczność jednak...3mam kciuki!;)A może Brookie nawet nie zauważy, że jajek nie ma - myślicie, że on wie teraz, że je ma???:evil_lol:3mam kciuki i wpadnę wktórce po wieści, buziak!
  3. Dzięki za wszelką pomoc, Girls!;)Fatma ma już domek, obecnie przebywa u mnie, ale tym razem udało mi się znaleźć naprawdę fajną osóbkę z BB, która ma już swojego psiaka i Fatusia po sterylce dołączy do niego!:multi:Folenku, dzięki niech Ci będą dane, tyle pracy...Dzięki za ogłoszenia!:loveu:Fatunia ma się coraz to lepiej, jest teraz u mnie, za 3 tyg. zrobimy jej RTG miednicy i zobaczymy co z tym...Termin sterylki zależy tylko od tego. A operacja chyba już nie wchodzi w grę, bo psinka chodzi, nawet biegać próbuje i brykać z moimi czarnuchami, choć nie powinna:lol:Oczywiście jest już odrobaczona, odpchlona, z czerwonym serduszkiem na obróżce, załączę fotki jak zrobię!:lol:Dzięki raz jescze, nie wiem tylko jak przekierować wątek do działu "Już w nowym domu"...
  4. Zatem robimy postępy w chodzeniu, nawet próbujemy biegać...;)Za to nic do przodu jeśli chodzi o domek...:-(Jeszcze trochę czasu zostało...
  5. Z psiakami jest dużo gorzej niż z kotkami, zakochują się na śmierć...:-(A Ty masz świadomość, że nie będziesz mogła ich wszystkich mieć przy sobie, to b. przykre...:shake:
  6. podejrzewam, że zaspionaś!:lol:ja wpół zapsiona, wpół zakociona i to właśnie jest problem...:-(Każdemu fizycznie kończy się kiedyś miejsce, a ja w tym momencie tak bardzo go potrzebuję...:shake:Malutka czuje się coraz lepiej, lekarz sugeruje 3 tygodnie zamknięcia, by miednica doszła do względnego porządku, tak więc jescze conajmniej next week...:-(W tym boksie...:-(Wzięłabym ją prędzej gdybym miała dokąd...:shake:
  7. Sorry, namieszałam, w złej kategorii umieściłam to ogłoszenie i to jest dobry link teraz: [url]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=10943734#post10943734:shake:[/url]
  8. ;)Hej Folenq, świetnie by było, jeśli możesz to podaj na mnie, masz wszystkie?
  9. Kochane, kolejna smutna wieść dla Was, na [url]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=10943503#post10943503:-(Cóż[/url] za urodzaj...:shake:Przepraszam, że tak wykorzystuję to miejsce, ale wiem, że nasz Brookie ma wierne grono fanów;), prawda, Folenq?I wiem, że zawsze ktoś tam zajrzy...A Maluszki czekają, a znalazł je mój kolega kochany...:-(I Fatma też czeka...Brookie, szczęściarzu!;)
  10. kurcze, cisza...:-(dni płyną, a psiunia coraz bardziej zakochuje się we mnie i w moim chlopaku, a wiem, że nie ma szans na to, by mogła być z nami...:shake:Wczoraj dostałam pierwszego buziaka!:lol:Może jednak znajdzie się ktoś, tutaj...?:shake:
  11. Ktokolwiek zdecydował by się przygarnąć Fatunię miałby niezwykle kochanego i spokojnego przyjaciela, który pała sympatią zarówno do ludzi, jak i do innych zwierzątek!:multi:To niezwykłe!
  12. Dzięki wielkie za ciepłesłowa, dziewczynki!:roll:Folen, będę Ci niezmiernie wdzięczna jeśli uda Ci się gdzieś coś zamieścić...;)Malutka ma się coraz lepiej, pociesza mnie fakt, że w tej całej sytuacji ma choć ciepły i suchy kąt, no i głodna nie jest...Byle tylko miednica dobrze się zrosła...:shake:
  13. Hej girls!:cool3:Widzę, że nasz labcio ma się coraz to lepiej i w sumie jest już chyba wielkości Indii? Tylko, że bardziej masywnie wygląda...:lol:Myślę, że decyzja o nieoperowaniu Brookiego jest dobra...Przestraszyłam się, gdy ta Pani powiadomiła mnie o śmierci innego labka z podobną przypadłością, który został zoperowany....:shake: Mam nowego psinka, który potrzebuje pomocy, looknijcie, są fotki....:shake:[url]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=10926820#post10926820[/url]
  14. Urocza, młodziutka suczka potrącona przez samochód szuka dobrych ludzi, którzy otworzą dla niej drzwi swojego domu i swoich serc... [IMG]http://i11.photobucket.com/albums/a178/gargoyle8/Pysio.jpg[/IMG] [IMG]http://i11.photobucket.com/albums/a178/gargoyle8/Fatunia.jpg[/IMG] [IMG]http://i11.photobucket.com/albums/a178/gargoyle8/S5008735.jpg[/IMG] A oto jej historia... W miniony poniedziałek (15.09.), jadąc do Bielska, znaleźliśmy na środku drogi w centrum Wapienicy potrąconego pieska. To był mroczny i deszczowy wieczór, więc jadąc samochodem dostrzegliśmy ją w ostatniej chwili - leżała na środku jezdni, ktoś, kto ją potrącił, uciekł i pozostawił ją na pastwę losu. Nie wiemy jak długo leżała na tej drodze połamana (jak się potem okazało ma złamaną miednicę, a raczej kości udowe odłączyły się od miednicy...:(), przemoczona, zziębnięta i wyjąca wniebogłosy, ale widocznie nie długo, skoro żaden z przejedżających samochodów jej nie przejechał. A może po prostu omijali ją zgrabnie - jak zazwyczaj. Albo udawali, że nie widzą, że to pies - tak jak ludzie stojący dwa metry od niej, na przystanku. NIKT SIĘ NIE ZAINTERESOWAŁ, NIKT NIE PODSZEDŁ I NIE PRZENIÓSŁ JEJ CHOCIAŻ NA CHODNIK. Miała dużo szczęścia, że akurat tamtędy przejeżdżaliśmy. W innym wypadku wolę nie myśleć co by ją spotkało...:( Oczywiście natychmiast zabraliśmy ją z jezdni, właśnie przestała piszczeć. Zawieźliśmy ją do lecznicy na Szarotki, bo było najbliżej, a ona zdawała się być w kiepskim stanie - wtedy jeszcze nie wiadomo było jakie ma obrażenia. Była w szoku, trzęsła się cała, ale dostała zaraz środki przeciwbólowe i przeciwwstrząsowe. Przytulała się nas, wręcz lgnęła - ze strachu, z bólu z szoku - nie wiemy, pewnie ze wszystkiego...:(Zostawiliśmy ją w lecznicy pod opieką weterynarzy, całe szczęście mają tam hotelik, więc pierwszą noc spędziła w ciepłym i suchym boksie... Nazajutrz miała zrobione badanie RTG, które wykazało, że ma połamaną miednicę - w tej sytuacji pozostały 2 opcje: operować, tj. przyśrubować kości udowe do rdzenia kręgowego, co może przynieść jakieś skutki, ale może też skończyć się uszkodzeniem rdzenia, albo poczekać i zobaczyć czy suczka (tak, okazało się, że to suczka) po jakimś czasie zacznie chodzić. Zresztą w wielu złamaniach miednicy często nie robi się nic i czeka się, aż zwierzakowi miednica zrośnie się sama, bo jest to poniekąd naturalny proces... Za namową lekarza wybraliśmy to drugie i postanowliśmy poczekać i zobaczyć. Zresztą bardzo słusznie, jak się okazało. Początkowo, a w zasadzie pierwszego dnia po wypadku, wlekła tylnymi nóżkami po ziemi, ale i nie była w stanie stanąć o własnych siłach. Mimo to udało się jej załatwić normalnie, co jest niesamowicie ważne przy tego typu uszkodzeniach, bo w przypadku, gdyby nie załatwiała się sama, musielibyśmy ją "przepychać" (parafina, cewnik itd). Więc był to już dobry znak. Drugiego dnia po wypadku, tj. 17.09., po raz pierwszy stanęła nieśmiało na prawą nóżkę, na chwilkę,a nam serducha podskoczyły!:)Z dnia na dzień stawał się coraz pewniejsza, a dziś w południe była pierwszy raz na krótkim spacerku na trwace i usiłowała nawet biegać, ale musi się póki co oszczędzać - chodzi na tych dwóch nóżkach, ale tak nieco pijanie :) Nieważne, najważniejsze, że chodzi i ma mnóstwo woli życia!:) Fatma, bo tak została przez nas nazwana (od ang. Fate, w końcu gdyby nie to...:)), jest obecnie cały czas w lecznicowym hoteliku, wraz z innymi chorymi zwierzątkami, a my codziennie ją odwiedzamy, choć na chwilką. Pozostanie tam jeszcze co najmniej z 2 tygodnie, by doszła do jak najlepszej sprawności i by była pod ciągłym nadzorem weterynaryjnym...I też dlatego, że po prostu nie mamy gdzie jej zabrać...:(I to jest największy problem. Od dziewczyn stojących na przystanku, które pomogły nam zawieźć Fatmę do lecznicy, dowiedzieliśmy się, że jest ona prawdopodobnie bezdomna, bo włóczy się często po Wapienicy i nawet wchodzi do tutajeszego gimnazjum. Mówiły, że znają ją z widzenia i że ktoś ją gdzieś dokarmia. Ktoś, gdzieś :(Tak więc bezdomny, około półtoraroczny psiak, który włóczy się wszędzie i wpada pod samochód. Nieciekawie. Ale nawet gdyby Fatma miała właściciela to NIE MA OPCJI BY DO NIEGO WRÓCIŁA - KTO POZWALA SWOJEMU PSU SZWĘDAĆ SIĘ W TAKĄ POGODĘ W JEDNEJ Z NAJBARDZIEJ RUCHLIWYCH OKOLIC W B-B????Nie ma szans byśmy oddali ją komuś takiemu - teo biednego, zapchlonego, zaklesczonego i pewnie nawet nie zaszczepionego na wścielkiznę, kochanego psiaka!!! Więc szukamy dla niej domku. Takiego z prawdziwego zdarzenia, bo przyszły właściciel musi nie tylko ją kochać niezmiernie i dbać o jej codzienne pożywienie, jak to większości ludzi się wydaje, ale również zapewnić jej systematyczną opiekę weterynaryjną, która jest dla niej niezbędna. Fatunia na pewno musi być wysterylizowana,ale to akurat jest standard. Być może dobrym rozwiązaniem w przyszłości będzie zabieg usunięcia główki kości udowej, bo być może usprawni to je poruszanie się. Póki co jednak jest zbyt wcześnie na takie deklaracje bo musimy zobaczyć jak będzie przebiegała rekonwalescencja suni, a dopiero potem decydować o zabiegu. Tak więc na dzień dzisiejszy suczka musi być jeszcze w lecznicy, ale nie zostało nam dużo czasu by ją stamtąd zabrać...Fatusia jest przekochana, niezwykle spokojna, nie zdarzyło się jej nawet warknąć na mnie, mimo, iż przenoszę ją na rękach, sprawdzam uszy, skórę itd., ogólnie robię rzeczy, których niektóre psiaki nie tolerują. Pierwszy raz zamerdała ogonkiem gdy podwiedziliśmy ją pierwszego dnia po wypadku, a teraz, gdy nad widzi, to istnie szaleje w boksie dopóki jej nie wypuścimy!:)Chyba już się do nas przywiązała, co jest i dobre i złe...:(Oczywiście mama diabelskie myśli, oczywiście zabranie jej do siebie jest pierwszą rzeczą, którą zrobiłabym, gdybym tylko mogła. Problem polega jednak na tym, że - póki co - mieszkam w dość ciężkich (przestrzennie i fizycznie)warunkach, gdzie mieszczą się już moje 3 kocury, w tym 2 uliczne, i 2 psiaki, 1 schroniskowy i 1 uliczny...Nie mam pomieszczenia, w którym mogłabym Fatunię odseperować od reszty bandy, choć tymczasowo, nim dojdzie do siebie...:(No i nie mam pozwolenia na kolejnego zwierzaka. Dlatego MUSZĘ szukać jej domku. [B]I to jest mój apel do Was - niekoniecznie do Was samych, ale być może do kogoś z Waszych bliskich, kto ma podobny stosunek do zwierząt, jak ja, jak my...Jedynie taka osoba będzie w stanie zaopiekować się Fatusią, dać jej miłość, której prawdopodobnie niezbyt dużo wcześniej zaznała, zapewnić jej ciepły kąt w swoim domu, jak i fachową opiekę weterynaryjną...Jeśli znacie takie osoby to proszę, pomóżcie nam znaleźć Fatmie godny domek![/B] [FONT=&quot]To naprawdę przeurocza sunia - poczatkowo była dość smutna i ożywiała się tylko na chwilkę, gdy przychodziliśmy, ale teraz chyba czuje się już lepiej bo uśmiecha się do wszystkich, merda ogonkiem co chwilkę, no i zaczepia inne zwierzątka:) Zaprzyjaźniła się już z jedną bywalczynią lecznicy, ośmioletnią goldenką Misią, sześcioletnią, stancjonarną kotką, Ireną :),no i z jednym goldenkowym Maleństwem, które jest w jeszcze gorszym stanie niż ona :(Tak więc Fatma nadaje się zarówno na przyjaciela człowieka, jak i innych zwierzątek - na pewno da z siebie wiele psiej miłości...[/FONT] [FONT=&quot]Jeśli ktoś z Was w jakiś sposób mógłby nam pomóc to to moje namiary - 661 892 844, w ten sposób będzie najszybciej...[/FONT]
×
×
  • Create New...